Justin Roberts opublikował oświadczenie odnośnie zwolnienia z WWE: Może to zabrzmi szablonowo, ale czuję się naprawdę przytłoczony i onieśmielony wszystkimi wiadomościami jakie dostałem. Jako dzieciak, który dorastał kochając i żyjąc pro wrestlingiem, byłem w stanie gonić, złapać i żyć tym jak się wydawało niemożliwym do zrealizowania marzeniem. Byłem częścią tych wszystkich wydarzeń i to rzecz niepojęta – wśród swoich bohaterów, których ubóstwiałem z WWF i różnych ulubionych programów telewizyjnych z dzieciństwa (pozdrowienia dla Betty White). Dla osoby pełniącej rolę uzupełniającą – zwykle anonimową i nie widzianą – jestem oniemiały ilością osób, które nie tylko mnie dostrzegły, ale i cieszyły się moją pracą. Zapowiadanie zawsze było moim marzeniem, dopóki nie zdałem sobie sprawy, że najlepszą częścią tego wszystkiego jest wykorzystanie swojej pozycji do pomagania innym. Tyle radości dawała mi możliwość sprawienia, że na twarzy jakiegoś fana zagości uśmiech. Gwiazdy które zapowiadałem i z którymi podróżowałem przez ostatnich 12 lat, są nie tylko ekstremalnie uzdolnione by pracować cały rok „na walizkach”, ale są również najmniej samolubnymi osobami jakie spotkałem. Nie mógłbym pomagać innym bez ich wsparcia. Nigdy nie zdarzyło mi się by gwiazda czy Diva, choć zająknęła się, gdy prosiłem by spotkali się z fanem… dali autograf… zadzwonili…czy co tam trzeba było. Po przeczytaniu wszystkich waszych wiadomości, chcę powiedzieć tylko: Proszę, nie bądźcie źli ani smutni. Żyłem swoim marzeniem! Cieszę się, że teraz ktoś inny może mieć okazję żyć swoim. Dziękuję wszystkich z którymi pracowałem w WWE. Sue, która jest klejnotem tej firmy i moim aniołem stróżem. Producentom, którzy tyle mnie nauczyli i pozwolili mi czerpać z ich wiedzy. Sędziom (oni sprawiają, że wygląda to łatwo, ale TO NIE JEST łatwa praca). Ochronie. Dźwiękowcom. Oświetleniowcom. PR. Kamerzystom. Osobom od podróży. TR. Kateringowi. Osobom z produkcji. Moim oczom i uszom przy gongu – Markowi Yeatonowi. Wszystkim których spotkałem po drodze. Każdemu kto trafił do mojego życia przez tę pracę i tym wszystkim, których nie miałem okazji spotkać, ale którym podobała się moja praca. Doceniam i jestem bardzo wdzięczny za wsparcie. Vince’owi McMahonowi, Kevinowi Dunnowi i władzom, które dały mi tą niewiarygodną szansę. Mam dla was jedno słowo: dziękuję. To była niesamowita podróż i w większości zupełnie niewiarygodna. To jest szansa na którą czekałem, by zapisać ostatni rozdział moich wspomnień.

Po Raw Mick Foley napisał na Facebooku o Rusevie stwierdzając, że może był dla niego zbyt surowy, bo porównywał go podświadomie do Iron Sheika, który był dla niego wzorem anty-amerykańskiego zawodnika, bo to właśnie jego legendarny brawl z Sgt. Slaughterem w MSG sprawił, że młody Mick Foley zerwał się na nogi i krzyczał USA USA!
Po ostatnim Raw przekonał się jednak do Ruseva, który w walce z Big Showem pokazał mu, że jest wiarygodnym zawodnikiem, który może dać sporo rozrywki. Dodał jednak, że nie podobała mu się końcówka, która wyszła jak promowanie gnębienia słabszych – dwóch większych gości bije jednego mniejszego.
Mick zakończył pisząc, że zobaczymy dokąd to zmierza, ale możliwe, że do konfliktu Showa i Henry’ego – co pozwoli innemu bohaterowi pobić tyrana z zagranicy, choć on wciąż uważa, że to Jack Swagger jest idealną osobą do tej roli.

Paige po raz kolejny postanowiła ponabijać się z fanów chantujących „CM Punk! CM Punk!” podczas jej walk z AJ Lee. Podczas Live Eventu, gdy Paige trzymała rywalkę w uchwycie, krzyknęła do publiczności: „Her name’s AJ and she sucks”.

Wprowadzenie w nowej książce Chrisa Jericho, napisane zostało przez fankę z Manchesteru (Claire Curran), która wygrała jakiś czas temu specjalny konkurs.

W nowym „Five Things” rzucimy okiem na najstraszniejsze chwile w historii Hell in a Cell:

Spoiler

Podobno w trakcie Live Eventów Adrian Neville zbiera większe owacje od większości gwiazd głównego rosteru, co nie umknęło oczom oficjeli, którzy coraz poważniej patrzą na mistrza NXT.

Oto skrót tego co Triple H powiedział w najnowszym wywiadzie z Michaelem Colem:

  • John Cena i Randy Orton doskonale się znają, więc powinni stoczyć dobrą walkę w celi
  • dla Setha i Deana będą to debiuty w tej klatce. Jego zdaniem ta cela odmienia ludzi i jest ciekawy jak z taką presją poradzi sobie Ambrose. Przy okazji jest ciekawy czy Dean naprawdę jest wariatem, czy tylko chce żebyśmy tak myśleli
  • o Rollinsa jest spokojny, bo wiele z nim przebywał i na pewno da sobie radę. Seth jest przyszłością WWE i cegły które przygotował jakiś czas temu dla Ambrose’a mogą być dopiero rozgrzewką
  • na najbliższe Raw sprowadzi klatkę Hell in a Cell, która zawiśnie nad ringiem
  • oprócz tego jest podekscytowany pojedynkiem Big Showa i Ruseva. Na Raw było mu żal Showa, gdy patrzył na jego walkę z Rusevem i jeśli tak będzie wyglądało to na Pay-Per View, to znów możemy być świadkiem triumfu Rosji.

Fotka „od kulis” z sesji zdjęciowej Lany:

Spoiler