Rob Van Dam powiedział ostatnio PWInsiderowi, że jego ostatni pobyt w WWE miał swoje wady i nie miał jasnego kierunku pod względem kreatywnym, ale wciąż bardzo dobrze mu się pracowało. Zaznaczył jednak, że raczej nie będzie chciał wrócić do federacji jeśli następnym razem nie będą dla niego przygotowane konkretne i solidne plany, ale dodał, że na chwilę obecną zapowiada się na to, że takie będą rozpisane.
RVD raz jeszcze przyznał, że bardzo pasuje mu system pracowania w takich kilkumiesięcznych ciągach, bo dzięki temu się nie wypala, a to było powodem jego odejścia w 2006 roku.

Chris Jericho z kolei w następujący sposób wypowiedział się o planach dotyczących jego powrotu: Przez cztery z ostatnich pięciu lat mój grafik i daty podporządkowane są Fozzy i WWE nie jest już takim priorytetem. Wciąż kocham to robić, ale zdaję sobie sprawę, że nie jest to coś, co będę robić wiecznie. Zdałem sobie z tego sprawę już lata temu. Co do powrotu na europejskie gale, to Roman Reigns jest kontuzjowany, są też inne kontuzje, a ja zawsze uwielbiałem pracę za oceanem. Jest to zatem tylko króciutki „run”. Po tym jak skończy się tour Fozzy, kiedykolwiek to będzie, to jeśli będę miał czas i WWE będzie miał dla mnie coś ciekawego. To nie jest tak, że oni siedzą i tylko czekają aż wróci Chris Jericho. Bywały takie chwile… miałem wrócić na WrestleManię 30, ale nie mogliśmy wymyślić dla mnie nic wartego powrotu.

Michelle Wilson została ostatnio spytana o to jakie reklamy wprowadzone zostaną na WWE Network. Przyznała, że w końcówce 2014 i potem w 2015 roku na platformie zobaczymy reklamy Pepsi Mountain Dew, Mattel, Kmart, 2K Sports i Pure TalkUSA.

Kane rozmawiał ze Scottem Fishmanem z „The Miami Herald” i padło pytanie o zakończony Streak Undertakera. „Big Red Monster” stwierdził, że był to dla niego tak samo wielki szok jak dla wszystkich innych i dlatego nic więcej póki co nie powie. Musi to wszystko jeszcze przetrawić, by powiedzieć nam co naprawdę myśli.

Dean Ambrose z kolei wypowiedział się o swojej roli w filmie „Lockdown” od WWE Studios. Stwierdził, że początkowo spodziewał się jakiejś drugoplanowej roli na kilka sekund, a tymczasem gdy dostał scenariusz okazało się, że jest jedną z czołowych postaci. Był mocno zdziwiony, gdyż nigdy nie miał do czynienia z prawdziwym aktorstwem. Potem jednak pomyślał, że skoro The Miz czy Randy Orton mogli to zrobić to i on sobie bez problemu poradzi. Dodał, że jego zdaniem poszło mu całkiem dobrze.

A na koniec mały kolaż od Brie Bella i Daniela Bryana:

Spoiler