Pro Wrestling Bullshit - najgorszy ranking PWI w historii?

14 września wyszedł najnowszy ranking PWI Top 500, jak co roku oceniający wyczyny gwiazd tak kochanego przez nas biznesu. Z tym, że tym razem wywołał on tyle kontrowersji, że chyba pierwszy raz od dawna był on tak głośno krytykowany praktycznie za całokształt. Normalnym jest, że co roku wybucha wojna o kolejność Top 3 tego zestawienia, jednak ranking chyba nigdy nie został złożony tak niekompetentnie i nieprofesjonalnie jak w tym roku. Ale może po kolei.

#10 - Jonathan Gresham


O tym panu było głośno, owszem, ale raczej nie w kwestii jego wyczynów w ringu, a poza nim. Powiedzmy sobie szczerze - 2022 nie był rokiem Greshama i mistrzostwo ROH zdobyte przed sprzedażą federacji niewiele tu zmienia. Jeszcze jako mistrz miał okazję pokazać się w AEW, gdzie jego kilka meczów przebijał dowolny występ choćby Konosuke Takeshity. Jonathan nie był głośnym nazwiskiem jako mistrz, prawie nikogo też nie obchodzi dziś, że był mistrzem ROH. A gdy sam tytuł stracił, od razu wykorzystał szum medialny, żeby zrobić z siebie ofiarę okrutnego Tony'ego Khana. Zachowanie niegodne mistrza, a na pewno nie takie, które powinno skutkować umieszczaniem go na żadnej liście najlepszych.

#9 - Big E


Ciężko nie lubić Langstona. Naprawdę. Ale jest on na tej liście tylko dlatego, że ranking obejmuje zeszłoroczny wrzesień a nie grudzień. Brutalna rzeczywistość wygląda tak, że gdyby liczyć tylko 2022, to Big E zakończył swoje panowanie... już pierwszego dnia roku podczas Day 1! Sam title reign zresztą też przeszedł do historii jako jeden z najgorszych w ostatnich latach. Pomijając początek i wygraną z McIntyre'em, później było już tylko gorzej. Coraz więcej porażek, Big E obity czy to przez Reignsa, czy przez Lashleya, a pas stracił przeciwko komuś, kogo nawet nie miało być w tej walce. Nie wzniósł się przy tym na specjalne wyżyny ani jako zawodnik, ani jako charakter. A co się stało potem? Kontuzja karku, która wyklucza go z rywalizacji po dziś dzień. Na miejsce w top 10 zasłużył niestety jeszcze mniej niż wspomniany już Gresham.

#8 - El Hijo Del Vikingo


Gwiazda AAA i obecny mistrz tej federacji. Halo PWI, czy ranking jest układany tylko na podstawie tego, że ktoś trzymał pas? Oczywiście nie można odmówić mu, że jest utalentowanym ringowo zawodnikiem, ale czy realnie tworzył on wokół siebie aż taki heat w tym roku? Czy media wrestlingowe rozpisywały się o jego epickich meczach lub promach? Nie. I ktoś powie, że to kwestia tego, że AAA jest małą federacją i ma mniejsze zasięgi. Dobrze, ale naprawdę mamy wierzyć, że pracownicy PWI są tak świetnymi analitykami, że doszli do wniosku, że El Hijo Del Vikingo zrobił w tym roku więcej niż Seth Rollins czy Dax Harwood, których (spoiler!) wcale nie ma na tej liście? Ja nie wierzę i myślę, że jestem w większości.

#7 - Bryan Danielson


Ktoś w PWI miał chyba w tym roku fetysz na zawodników, którzy omijali kolejne występy przez kontuzje. I fakt -American Dragon od swojego debiutu w AEW pokazywał niesamowite rzeczy i na pewno udowodnił, że pomimo wieku i poważnych kontuzji nadal jest jednym z najlepszych na świecie. Pół godziny z Kennym Omegą, godzina (!!!) z Hangmanem Page'em czy mecze z Jonem Moxleyem lub Danielem Garcią - Bryan Danielson uczył wszystkich, jak to się robi, lecz jednocześnie testował limity własnego ciała, co w końcu przyczyniło się do wstrząśnienia mózgu i wymuszonej przerwy. I... no właśnie: ominął przez nią między innymi Blood&Guts oraz historyczne Forbidden Door. Do tego można dodać fakt, że nie zdobył on żadnego mistrzostwa w tym roku i sporo czasu spędził w midcardzie. I dla jasności - na miejsce w top 10 w tym roku zasługuje JAK MAŁO KTO. Miejsce #7 wydaje się odpowiednie - z tym, że Danielson mógłby być przy tym i dziesiąty, i piąty. Kwestia gustu.

#6 - Cody Rhodes


Zawodnik musiał zjeść multum hejtu w tym roku -; fakt. Można sobie tylko wyobrażać jak by było, gdyby poszedł w ciemno w wymarzony heel turn w AEW, ale zapewne jedynie lepiej. Nie można jednak zapominać o podstawach - zarówno przy mikrofonie, jak i w ringu Cody był jednym z najbardziej zjawiskowych i fenomenalnych wrestlerów roku. Tak w AEW, jak i w WWE. Zatrzymując się przy królestwie McMahonów, śmiało można rzucać sugestie, że po heroizmach, jakich dokonywał w feudzie z Sethem Rollinsem, zasłużył on na pozycję ewidentnie wyższą niż szósta. Zresztą widząc, kto był przed nim, sami pewnie dojdziecie do tego wniosku.

#5 - Bobby Lashley


Jest kolosalny, potężny i czas jakby się dla niego zatrzymał - Lashley już od około dwóch/trzech lat jest jedną z najlepiej zbudowanych osób w WWE. Z tym, że czasem sam build nie wystarczy, żeby być wśród dziesięciu najlepszych na świecie. Patrząc realnie, pomimo nieprzerwanego bycia w main evencie, Lashley został zdewastowany lirycznie przez Brocka Lesnara, który potrzebował chyba szesnastu lat, żeby powiedzieć więcej niż jedno zdanie. Oprócz tego zaliczył on nic nie znaczący, miesięczny run z pasem WWE i w zasadzie tyle. O przeokropnej rywalizacji z Omosem lepiej nawet nie wspominać, a trzeba dodać, że jest to kolejna osoba w rankingu, która pauzowała przez kontuzje. Definitywnie nie był to jego rok i jeszcze bardziej definitywnie nie był on top 10.

#4 - Hangman Adam Page


Jeśli chodzi o umiejętności ringowe, jedna z najbardziej stabilnych i widowiskowych osób w All Elite Wrestling. Ale to, tak się składa, jedyna cecha, jaką można było zapamiętać z jego panowania z pasem AEW. Brak charyzmy, mizerny booking, brak epickich momentów - to znaki rozpoznawcze czegoś, co przeszło do historii jako najgorszy title reign w tej federacji. A bez tego tytułu Hangman zaliczał kolejne spadki w hierarchii i pokazał, że bez tytułu nie znaczy on za wiele. I tak jak w przypadku Lashleya wygląd to za mało, tak tutaj same umiejętności w ringu to niewystarczająco, żeby zaliczyć go do najlepszych na świecie w 2022 roku.

#3 - CM Punk


Człowiek-afera, człowiek-kontuzja lub jakikolwiek inny podobny przydomek i mamy obecny obraz CM Punka. Jego pierwszy rok w AEW był niewątpliwym sukcesem i to trzeba mu oddać, ale też, żeby zachować uczciwość - do czołówki świata to było mu daleko. Fakt, feud z MJFem to prawdopodobnie jeden z feudów dekady, ale poza tym Punk miał dobre/bardzo dobre mecze i... to tyle. Najważniejszym okresem dla niego, po którym możnaby stwierdzić, że ponownie był The Best In The World, miało być jego panowanie mistrzowskie. I to za to powinien być najbardziej rozliczany. Panowania były nawet 2, i trwały one łącznie 5 dni. 5 dni, żeby wcisnąć Punka do top3? Szacun. Ale panowie z PWI pewnie podniecili się, zliczając dni, kiedy był kontuzjowany, bo w końcu o to chodzi w tym rankingu. Podsumowując, za feud roku i masterclass za mikrofonem może u niektórych doczłapałby się do najlepszej dziesiątki. Ale biorąc pod uwagę całokształt, to już niekoniecznie.

#2 - Kazuchika Okada


Największa gwiazda Japonii i to od lat, talentu dorównującego sławie też nie można mu odmówić, ale do tak wysokiej pozycji trochę brakowało. No, może nieco więcej niż trochę. Przez większość roku był on Mistrzem Świata IWGP, a niedawno dorzucił kolejne już zwycięstwo w turnieju G1 Climax. Z tym, że magicznych momentów trochę jak na lekarstwo, więcej uwagi mediów przykuł fakt przegrania przez niego mistrzostwa niż rzeczy, które działy się, gdy je posiadał. Trochę niefortunnie też umieszczać go tak wysoko w roku, w którym kontuzjował Adama Cole'a tak bardzo, że do teraz nie dostał zgody lekarzy na występy w ringu.

#1 - Roman Reigns


Czy zostaje coś więcej, niż parsknąć śmiechem? Nie dostał #1 za 2020 rok, gdy robił rzeczy cudowne, nie dostał go za 2021, gdy dominował tak niepodzielnie, że bardziej się już nie dało. Natomiast dostał go w swoim chyba najgorszym roku, gdzie coraz więcej ludzi ma go dość, a legendarne panowanie zaczyna się nudzić. No i poza tym, ogólnie rzecz biorąc, to Romana nie ma. Jeszcze raz - NIE MA GO. W obecnym roku Reigns omijał z uśmiechem na ustach tak tygodniówki (obie), jak i PPV. Sam rok zresztą zaczął od wycofania się z gali Day 1 na ostatnią chwilę. Najjaśniejszy punkt tego roku to oczywiście zdobycie drugiego mistrzostwa, ale nawet to - po jednym z najgorszych main eventów w historii WrestleManii. Jeżeli Cody po pauzowaniu pół roku jest szósty, to Roman za swoją postawę powinien w najlepszym przypadku zamykać tę tabelę.

dodane przez Sicario w dniu: 15-09-2022 22:20:28

Udostępnij

Komentarze (0)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Reklama

Sondy

Wrestling bez publiczności Zupełnie mi nie przeszkadza
Przyzwyczaiłem się, ale czekam na powrót publiczności
Jest gorzej, ale mimo to oglądam
Tego nie da się oglądać

Komentarze i wyniki

Czat

Kontakt

Poznaj redakcjĂŞ portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Partner

plagiat

Reklamy