Behind the Mask: Trochę extremu w AAA, Rey na ślubny kobiercu, Początki w WCW

Behind the Mask to autobiografia Rey'a Mysterio Jr. Rey opowiada o wprowadzeniu do stylu walk w AAA trochę ekstremalności z ECW oraz o swoim ślubie. Ten fragment zahacza także o początki jego bytności w WCW.


CIESZYĆ SIĘ JAZDĄ
Pomimo takich incydentów, cieszyłem się z bycia w drodze z AAA. Mając dwadzieścia dwa lata byłem już wielką gwiazdą w Meksyku. Ale co ważniejsze, dostawałem swoje szanse wszędzie. Jeżeli była jakaś trasa po Japonii to myślałem - "Jak bardzo chcę być częścią tej trasy." Nie dlatego, że miałem plan, aby wspiąć się na samym szczyt czy coś, ale dlatego, że dla mnie było to fajne. Nie podążałem jakiś głównym planem, aby stać się bogatym. Dla mnie to była zabawa i chciałem być tak, gdzie coś się działo. Chciałem się tylko dobrze bawić. Jednak ponad tym była także po części jakaś niepewność o to, czy ten status nie będzie ulotny. Kiedy już dojdziesz na sam szczyt, to przecież nie chcesz schodzić na dół. Musiałem pchać siebie do działania, aby pozostać tam gdzie zaszedłem. Pomagało mi pragnienie bycia nowatorskim, ponieważ nowe akcje ekscytowały widzów. Oprócz tego nie chciałem nikogo zawieść, zwłaszcza Konnana i szefa. Obaj pokładali we mnie niewiarygodne pokłady zaufania, a ja czułem, że muszę im udowadniać, że mają rację. Myślę, że mi się to udawało. Nie było żadnych problemów, kiedy brzmiał gong - włączał się Rey Mysterio. Widzowie reagowali bardzo dobrze.

DYNIOWA GŁOWA
ECW wpływało na nasz styl walki w Meksyku. Zwłaszcza Konnan pchał nas do wdrażania ekstremalnego stylu do gal AAA. Pamiętam jedną walkę, którą mieliśmy. To był cage match: Psicosis i Halloween kontra ja i Konnan. Mieliśmy w ringu puszki, pokrywy, kije kendo i dynie. Plan zakładał nabicie na głowę Halloweena dyni, a potem walenie w nią kijami kendo. Wydrążyliśmy dynię, aby łatwiej było ją nałożyć, ale zostawiliśmy w środku wystarczająco dyni, aby tworzyła swojego rodzaju hełm łagodzący ciosy kijami. Walka się rozpoczęła, a my robiliśmy swoje, aż doszliśmy do tego momentu, w którym Konnan miał nabić dynię na głowę Halloweena. Pojawił się jednak pewien problem - ona była zbyt ciasna. Dziura, którą wycięliśmy była zbyt mała na jego głowę. Tłum był rozgrzany, my byliśmy już przy samej końcówce i nie chcieliśmy zawieść widzów. Wziąłem więc kij i przygotowałem się do uderzenia. Konnan mnie ostrzegł - "Bracie, dynia nie pasuje." Odpowiedziałem - "No to ją potrzymaj." Złapałem kij kendo, jak kij baseballowy. Konnan trzymał dynię na głowie Halloweena. Jednak zanim uderzyłem Konnan puścił dynię, a ta się ześliznęła. Moje ramię opadło, ale zamiast w dynię, uderzyłem Halloweena prosto w bok jego głowy. To dzisiaj ma tam guzek.

REWANŻ
Halloween dopadł mnie niedługo potem, kiedy mieliśmy six-man tag team match w Palenque del Hipodromo w Tijuanie. Leżałem na macie z rozłożonymi nogami. Usłyszałem, jak powiedział, abym się nie poruszył. Miał zamiar uderzyć mnie kijem kendo prosto w jaja. Nie poruszyłem się. Stał nade mną, podbudzał tłum, po czym uderzył. Nie wiem czy uderzył mocno, czy nie, ale kiedy mnie uderzył, poczułem się tak, jakbym został znokautowany rakietą. Sturlałem się z ringu. Nie mogłem złapać oddechu. Musiałem opuścić walkę, udać się do szatni i dać moim jajkom trochę świeżego powietrza. Złe uderzenie czy rewanż? Wy zadecydujcie.

TITLE MATCH JUVENTUDA
Jedną z moich ulubionych walk, była ta o pas przeciwko Juventudowi. To był main event i to jeszcze w moim rodzinnym mieście. Fani oglądali mnie od lat, a ja byłem tym podbudowany. Miało to miejsce w Palenque del Hipodromo w Tijuanie, gdzie arena jest w kształcie kopuły, a widzowie otaczają ring. Specjalnie na tą walkę wymyśliliśmy kilka nowych akcji. Razem z Juventudem oglądaliśmy kasety z japońskimi walkami, w których walczył między innymi Tiger Mask. Byliśmy wielkimi fanami jego stylu i zdecydowaliśmy uformować naszą walkę opierając się na jego walkach.

Ciasna przestrzeń wokół ringu sprawiała, że niektóre rzeczy były trudniejsze do wykonania. Nie mieliśmy wystarczająco przestrzeni do nurkowania za ring - ale i tak to robiliśmy. Z jakichś powodów, może dlatego, że było tam tak ciasno i nikt nie zakładał, że będzie tam walczyć, podłoga nie była we wszystkich miejscach pokryta materacami lub matami. Całowaliśmy po prostu goły beton i robiliśmy swoje. Tempo było niewiarygodne. Robiliśmy akcję za akcją. Widzowie wiedzieli, że mamy z Juve już za sobą walki, że mamy historię a na szali jest tytuł, ale myślę, że to nasza energia wprowadzała ich na wyższy poziom. Moim dodatkowym paliwem był fakt, że na widowni zasiadali moi bliscy - rodzice, starszy brat i moja dziewczyna.

W trakcie walki wykonywałem akcję, nazwaną później 619. Juve złapał mnie za nogi i obróciliśmy się do środka ringu, gdzie wykonaliśmy kilka akcji. Wrzuciłem Juvy'ego do narożnika i dosłownie pobiegłem za jego ciałem. Kopnąłem go w podbródek zanim zrobiłem salto i wylądowałem na nogach. Jednak Juve miał mnie z powrotem, odbił się od trzeciej liny i trafił mnie prosto w ramiona z niewiarygodną siłą. Następnie chciał mnie przypiąć, jednak wyrzuciłem go za ring. Podążyłem za nim, nurkując za barierki wprost na pierwszy rząd widzów. Wróciliśmy na ring, potem trochę poza nim i znów na nim, dopóki nie przycisnąłem ramion Juvy'ego do maty. Mogłem zobaczyć moją dziewczynę i rodziców, kiedy trwało odliczanie, a potem sędzia złapał mnie za rękę i ogłosił mistrzem. To był wyjątkowy moment.

Czasami mamy tyle zaplanowanych akcji, ale nie zdążymy ich wykonać. Zwykle wykonuję dziewięć na dziesięć - rzadko dziesięć na dziesięć. Jednak tej nocy było to coś - dziesięć na dziesięć. Tłum krzyczał moje imię całą noc.

ANGLE ECW
Rozpaliliśmy całą Tijuanę. Konnan zajmował się promocją walk w miastach i używał do tego akcji rodem z ECW. Robiliśmy to przez około rok, pompując to wszystko, dopóki nie dotarliśmy do punktu, w którym nie mogliśmy zrobić nic więcej. Ludzie widzieli już nas skaczących z drabin i rozwalających stoły tak często, że to nie wyglądało już przerażająco. Walki w klatkach, ogień - my to wzmacnialiśmy, a komisja wrestlingowa zaczęła nas kontrolować. Zasiadły w niej nowe zdeterminowane osoby, które chciał nas kontrolować. Mieli punk zaczepienia - obawiali się, że fanom może się coś stać przy naszych akcjach. Z drugiej jednak strony byli fani, którzy to kochali. Każdej nocy mieliśmy wielki tłum widzów.

Komisja jednak ukróciła nasze wybryki totalnie. Nie mogliśmy już więcej używać żadnych typów broni w ringu. Federacja straciła popularność. Konnan zaczął szukać nowego rozwiązania, ale ja zacząłem myśleć o sobie.

ŚLUB
Wrestling nie był jedynym najważniejszym punktem w moim życiu w tamtym czasie. Miłość była równie ważna. Większość romansów nastolatków nie trwa długo, a wrestlerzy zawsze mają problemy miłosne. Przy takiej kombinacji większość ludzi próbowała by rozgryźć, czy mój pierwszy związek z dziewczyną był tym ostatnim. Byliby w błędzie. Angie była i jest miłością mojego życia. Pobraliśmy się 11 maja 1996 w Tijuanie. To była tradycyjna katolicka ceremonia, która prowadziło do wspólnego wspaniałego świętowania z rodziną i przyjaciółmi. Dostaliśmy od jej mamy błogosławienie. Przez te wszystkie lata udało mi się przekonać do siebie jej mamę, chociaż początki nie były łatwe. Myślę, że rozpoznała prawdziwą miłość, kiedy ją zobaczyła.

Psicosis był moim świadkiem i żaden z nas podczas ceremonii nie miał maski. Niestety ślub wypadł w tym samym czasie, w którym w Chicago odbywała się TripleMania. Dlatego wielu z moich przyjaciół z federacji nie mogło uczestniczyć w nim, między innymi Konnan i Antonio Pena. Dostałem kilka zapytań od zawodników, co jest ważniejsze - wrestling czy małżeństwo, ale w moim sercu nigdy nie było takiej walki. Tak bardzo, jako kocham wrestling, który jest moim życiem, tak samo bardzo chciałem wziąć ślub z Angie przez te cztery lata. Nic nie było w stanie mnie powstrzymać tego dnia.

Zaraz po ślubie zaczęliśmy myśleć o kupnie domu, w którym moglibyśmy założyć rodzinę. Mieliśmy wiele opcji - Meksyk i Stany. Dla mnie nie było innego miejsca, w którym chciałbym zapuścić korzenie, niż San Diego. Chciałem być blisko rodziny, mojej i Angie. Lubiliśmy Tijuanę, ale San Diego było moją pierwszą miłością. Chciałem też, aby moje dzieci mogły chodzić do szkoły w Stanach tak, jak ja.

Skoro mowa o dzieciach. Nasze plany zakładały, aby poczekać z tym przez kilka lat, jednak Bóg miał inny pomysł. Niedługo po powrocie z naszego miesiąca miodowego odkryliśmy, że Angie jest w ciąży. To była niespodzianka, wielka, ale dobra niespodzianka.

BYCIE WIELKIM
W tym momencie w Meksyku byłem wielki. Byłem main eventerem, który każdego tygodnia podążał na północ, za granicę, na gale ECW, robiłem także gale w Japonii. No i do tego wszystkiego byłem także żonaty. Czułem się dorosły i gotowy to męskich rzeczy, czyli branie odpowiedzialności za życie i przyszłość. Wszystko układało się bardzo dobrze. Jedyne czego nie wiedziałem to fakt, że czeka mnie kolejny duży skok w górę.

Pamiętam kiedy wszyscy byliśmy w autobusie, jadąc na event AAA. Konnan powrócił dopiero co ze Stanów, gdzie w WCW miał swój tryout. Przywiózł kasetę i oglądaliśmy ją podczas drogi. Kiedy skończyliśmy powiedziałem mu - "To naprawdę świetne. Powodzenia." On odpowiedział - "Tak bracie, dzięki. Spróbuję Ciebie tam ściągnąć." Zapytałem ponownie z niedowierzaniem. On potwierdził, a ja dodałem - "To byłoby naprawdę miłe." Po tym powróciłem do rzeczy, którą robiłem przed oglądaniem walki, czyli do spania.

NAJLEPSZY CZAS
To nie był jakiś wielki plan, jednak zamienienie kilku słów z Konnanem wystarczyło. On zaczął pojawiać się regularnie w WCW na początku 1996 roku. Jak tylko szybko się tam dostał, od razu zaczął mnie tam wciągać. W czerwcu zdecydowano, że dostanę swój tryout. W tym momencie nie miałem przed sobą wielkich wizji. Nie byłem lokalnym miastowym chłopcem już więcej. Zrozumiałem, że świat wrestlingu stał się ogromny, a najlepsze okazje są w Stanach w WCW lub WWF. Widziałem także, z moich podróży z ECW, że Ameryka jest gotowa na styl lucha libre. Fani chcieli akcji wysokich lotów, a ja mogłem im tego dostarczyć.

Miałem dwadzieścia jeden lat, ale walczyłem już od siedmiu lat. To oznacza bardzo dużo czasu spędzonego w ringu, a ja byłem bardzo pewny siebie. Nie byłem arogancki, ani nadęty. Zawsze jednak ma się pewne wątpliwości, gdzieś z tyłu głowy. Zawsze przed galą są także te węzły w brzuchu. Czy na pewno to się uda ponownie? Czy uda mi się dać rozrywkę ludziom? Węzły i wątpliwości znikają, kiedy kończy się gala. Może świadomość, że one tam są pozwala mi dobrze walczyć. Może, w jakiś sposób, one pchają mnie do sukcesów i przełamywania granic. Jeżeli chcesz być najlepszy musisz utrzymywać przewagę. To oznacza wiarę w siebie, ale także wiarę, że zawsze ma się coś do udowodnienia. Tak właśnie czułem się w 1996 roku kiedy Konnan zadzwonił i powiedział, że WCW chce mi dać mecz próbny.

WRESTLING DLA POKOJU
Konna wspierał mnie przez jakiś czas. Poza naszą przyjaźnią czuł, że kolejny wrestlera z twardym meksykańskim stylem przyda się federacji. Widział potencjał lucha libre w USA i myślał, że WCW będzie dobrą odskocznią. W początkach czerwca, Ultimo Dragon i ja zmierzyliśmy się przeciwko innej drużynie - Psisocis vs Heavy Metal. Odbyło się to w ramach World Wrestling Peace Festival 1 czerwca w Sports Arena w Los Angeles. Organizatorem był Antonio Inoki, który miał nadzieję na międzynarodową promocję i utrzymanie eventów na całym świecie. Show w Mieście Aniołów było połączone z WCW i czerpało z ich wielu gwiazd. Według plotek byli tam między innymi Eric Bischoff i inni przedstawiciele władz WCW. Ludzie mówili potem, że mój występ na gali przekonał WCW, że gdyby nie dali mi szansy, to byliby głupkami. Wszystko co wiem to to, że Konnan zadzwonił do mnie i powiedział, że mam się stawić 17 czerwca w Baltimore na walkę próbną. Jednak nie dodał, że będzie to walka na PPV, a w dodatku na największym evencie WCW w roku. Do tego był jeszcze Dzień Ojca, który oznaczał ogromny tłum widzów w arenie.

DEAN MALENKO
Moim przeciwnikiem był Dean Malenko. Słyszałem wiele o nim, ale nigdy nie miałem okazji go widzieć w akcji. Konnan dostarczył mi kilka kaset z jego walkami, abym mógł przestudiować jego styl. Kiedy go zobaczyłem pomyślałem - "To jest zawodnik. Lepiej być przygotowanym." Wyglądał naprawdę zastraszająco. Dean był świetnym zawodnikiem matowym - jego nickname to The Man of a Thousand Holds. Będąc szczerym, dopóki nie spróbowałem tego typu wrestlingu, nie zdawałem sobie sprawy, że to jest najlepsza część tej gry. Wielu młodych fanów może nie wiedzieć kim był Dean Malenko. Jeżeli tak, to prawdziwa hańba. Znajdźcie jakieś kasety i idźcie z nimi do szkoły, bo to będzie przyjemna lekcja…

dodane przez Vercyn w dniu: 18-09-2011 21:39:37

Udostępnij

Komentarze (3)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Czasami właśnie żałuję, że Dean Malenko bardzo rzadko jest wymieniany w grupie najlepszych wrestlerów lat 90. Moim zdaniem naprawdę na to zasługuję.

napisane przez Adam w dniu : 19-09-2011

I oczywiśćie dzięki za tłumaczenie xd

napisane przez Adam w dniu : 19-09-2011

Zastanawiałem się właśnie ile lat miał Rey jak to wszystko się odbywało. 22 lata i już main eventer? Z jednej strony imponujące, ale z drugiej pamiętajmy, że miał już za sobą bardzo dużo lat doświadczeń.



Cytat:

Skoro mowa o dzieciach. Nasze plany zakładały, aby poczekać z tym przez kilka lat, jednak Bóg miał inny pomysł. Niedługo po powrocie z naszego miesiąca miodowego odkryliśmy, że Angie jest w ciąży. To była niespodzianka, wielka, ale dobra niespodzianka.


A więc wpadka :twisted:

Dean Malenko. Niestety nie miałem okazji oglądać jego walk, a nie mam zwyczaju ściągać starych walk. Zresztą nigdy nie byłem fanem technicznego wrestlingu. Może i właśnie dlatego, że nie miałem okazji oglądać jego walk ;)?

napisane przez maly619 w dniu : 01-10-2011

Reklama

Sondy

Wrestling bez publiczności Zupełnie mi nie przeszkadza
Przyzwyczaiłem się, ale czekam na powrót publiczności
Jest gorzej, ale mimo to oglądam
Tego nie da się oglądać

Komentarze i wyniki

Czat

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Partner

plagiat

Reklamy