Prześwietlenie TNA: rozwój czy zastój?
Zanim zabrałem się do pisania niniejszego tekstu, przekopałem Internet wzdłuż i wszerz, wyłapując co ciekawsze opinie. I co się okazało? Że różne zarzuty pod adresem TNA padają (w następnych tygodniach wezmę je pod lupę), ale nie taki, że się nie rozwija. Byłaby to zresztą hipokryzja. Liczę, że zapoczątkowana dzisiaj seria doprowadzi do tego, że przestanie się u nas lubić albo nie lubić TNA z zasady. A zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy, zaczną sięgać w dyskusjach po merytoryczne argumenty.
„Od cotygodniowych PPVs w Asylum w Nashville, Tennessee, poprzez nasz pierwszy kontrakt z ogólnokrajową telewizją – Fox Sports Network, primetime na Spike TV, a teraz, Panie i Panowie, jest czas, w którym TNA robi następny krok” – tymi słowami zakończył zapowiedź wielkiego ogłoszenia Mike Tenay na No Surrender. Czy jest w nich ukryta odpowiedź na pytanie będące jednocześnie tytułem tego tekstu? Poniekąd. Jako że zacytowany fragment dotyczy wyłącznie czasu antenowego, The Professor nie wspomniał o innych rzeczach, które należy bezsprzecznie zaliczyć w poczet sukcesów TNA. A tych nie brakuje. Czym innym są wszakże wydarzenia z 7.XI.2004, 8.VIII.2005, 17.III.2006 czy 15.IX.2006? Dla tych, którzy nie wiedzą o czym piszę (czy pomylę się jeżeli postawię, że wszystkich?), już spieszę z odpowiedzią:
7.XI.2004 odbyło się długo wyczekiwane pierwsze trzygodzinne PPV – Victory Road. Mało kto jednak dziś pamięta, że początkowo TNA planowało je na 30.XI.2003, potem 4.IV.2004. W obu przypadkach pod nazwą Bound For Glory, która obecnie kojarzy się z corocznym świętem wrestlingowym pokroju WrestleManii, Starrcade czy November To Remember. Dlaczego się nie udało? TNA szukało drawa, który pomoże mu sprzedać PPV. Wiadomo, że od jego powodzenia zależała przyszłość. Brakowało jednak szczęścia.
Za pierwszym razem padło na (jak mogło być inaczej?) Hulka Hogana. Mike Ross napisał wtedy: „Jeżeli naprawdę wystąpi, będzie to dobre dla jednego buyrate’u. Myślę, że moc przyciągająca Hogana nie jest już tak duża, jak kiedyś. Nie zrobił za dużo by pomóc WWE w ratingach i buyrate’ach podczas swojego ostatniego runu. Wcześniej XWF nie mogło na barkach Hogana odbić się od dna. Ostatnia gala w Japonii, na której wystąpił, zgromadziła niewielką widownię. Jeśli NWA-TNA mogłoby trzymać go blisko siebie i wykorzystać do promowania gwiazd, byłoby warto. Jednak wydanie dużej kasy na Hogana dla jednego buyrate’u to jakieś nieporozumienie. TNA nie ma pieniędzy aby trzymać go blisko siebie. A jeżeli myślicie, że Hogan pomoże TNA wypromować jakieś nowe gwiazdy, to żyjecie w świecie marzeń. Hulk Hogan jest marnowaniem pieniędzy dla NWA-TNA”. Czy zgadzam się z nim? I tak, i nie (więcej na ten temat w tekście „Polityka transferowa TNA”). Ale nie ma sensu nad tym dywagować, ponieważ sprawa rozeszła się po kościach. Hogan, choć rozpoczął program z Jeffem Jarrettem, złapał kontuzję kolana, która przekreśliła jego występ, a tym samym PPV.
W drugim przypadku natomiast TNA nie znalazło nikogo odpowiedniego. Chociaż przewijały się różne nazwiska. Wydawało się, że nad organizacją z Nashville ciąży fatum. Ta niemoc została jednak przełamana na Victory Road. Ostatecznie uświetnili je swoją obecnością Kevin Nash i Scott Hall. Negocjacje prowadzono z Diamondem Dallasem Pagem (zadebiutował na iMPACT! 12.XII.2004), Seanem Waltmanem (powrócił na Against All Odds ’05) oraz Terrym Funkiem. Ponadto TNA zastosowało kilka chwytów marketingowych. Urządziło Piper’s Pit z Jimmym Snuką (spin-off), a w main evencie wystąpił WWE Original, Jeff Hardy. Niespodzianką okazał się występ Randy’ego Savage’a. Mimo zachowawczego charakteru PPV zostało gorąco przyjęte i było kamieniem milowym w rozwoju TNA.
Co dalej? 8.VIII.2005 TNA zawarło umowę z Eurosportem (więcej na ten temat w tekście „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, czyli o rozpoznawalności”), 17.III.2006 wyjechało z Orlando, organizując pierwszy house show (w Detroit), a 25.IX.2006 przeprowadziło transfer Kurta Angle’a (vide: „Angle w TNA”). I, co warto podkreślić, to wszystko w federacji, która od początku boryka się z problemami finansowymi (więcej na ten temat w tekście „Pieniądze TNA”). Czytając kolejne odsłony „Prześwietlenia TNA”, dowiecie się o wielu wydarzeniach, które były lub miały być przełomowymi. Tutaj zawałem tylko wycinek historii.
Jak widać, dzisiejsze TNA i to sprzed pięciu lat to dwie różne federacje. „Krok po kroku – dostają to co chcą. A zaczynali przecież od jakichś cotygodniowych PPVs, do których dokładali kasę, a wiele osób uważało, że TNA padnie szybciej niż powstało” – odpowiada na tytułowe pytanie Przemk0.















.png.aded643fb71219ebd5739ad4f0862908.png)








.png.c2c966a5222452ab63e28266d042cec4.png)











