Don Roid – założyciel i właściciel pierwszej polskiej federacji Do Or Die Wrestling, trener szkoły wrestlingowej a także wrestler, 24 lutego będzie obchodził 10 rocznicę swojej pierwszej profesjonalnej walki wrestlingowej.

Don na swoim Facebooku opisał swoją 10 letnią przygodę z wrestlingiem, którą możecie przeczytać pod adresem:
http://www.facebook.com/home.php#!/note.php?note_id=177842068926673

Dla osób które nie posiadają Facebooka, poniżej zamieszczamy pełny tekst

Spoiler

24 lutego 2011 to 10 rocznica mojej pierwszej pro wrestlingowej walki. To była długa i kręta droga, ale jestem wdzięczny za każdą chwilę.

Nic nie motywuje mnie bardziej, niż to, gdy ktoś powie mi, że nie mogę lub nie potrafię czegoś zrobić. Od pierwszego momentu, gdy jako dziecko oglądałem swoją pierwszą galę pro wrestlingu w Erie Civic Center, wiedziałem, że chcę być pro wrestlerem. Po drodze spotkałem wielu ludzi, którzy mówili mi, że nigdy tak nie będzie, że jestem zbyt małych rozmiarów, że tracę swój czas… A jednak nadal tu jestem, po tych wszystkich latach i nadal realizuję swoje marzenie.

Było wielu ludzi, którzy mi pomogli, dawali rady, otwierali przede mną drzwi, a także wiele mnie nauczyli. Jeff Rocker zapewnił mi pierwszą stałą pracę w DCW i to on jest twórcą postaci Dona Roida. Nauczył mnie wiele zarówno o pro wrestlingu, jak i o życiu. Wiele podróżowałem razem z Crazy Shea oraz Lisą, muszę więc podziękować im za wszystkie podwózki oraz noclegi, które mi zapewnili. Denny “Z Shooting Star Sick” Steger był odpowiedzialny za moje początki w Europie, bardzo wiele mu zawdzięczam. Ostatnimi czasy wiele zawdzięczam także Joe Legendowi, który jest mentorem nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich w DDW. Muszę także podziękować Arkowi , który pomaga mi w codziennym prowadzeniu DDW. Na końcu chciałbym jeszcze powiedzieć, że prawie wszystko zawdzięczam mojej żonie. Napełniała mnie inspiracją, zachęcała mnie, i zawsze była w stanie wytrzymać ze mną w chwilach dobrych i złych.

Moim największym osiągnięciem w pro wrestlingu nie była konkretna walka, czy też pas mistrzowski. Było nim utworzenie pierwszej w Polsce federacji i szkoły pro wrestlingu – DDW. Nigdy nie jest łatwo być tym pierwszym, rozpoczynać od zera, szczególnie w obcym kraju. Zanim powstało DDW polscy fani myśleli, że wrestling w Polsce nigdy się nie przyjmie, a żeby obejrzeć go na żywo, bądź zacząć trenować należy wyjechać za granicę. Teraz zaczyna się to zmieniać – Polacy zaczynają akceptować wrestling coraz bardziej. Jest wielu ludzi, którzy mają podobną pasję i chcieliby współpracować, aby tworzyć polski wrestling – bardzo tym ludziom dziękuję. Są też tacy, którzy mają podobną pasję, ale śmiejąc się w twarz wbijają sztylet w plecy. DDW jest bardzo podobne do Dona Roida. Możesz go pobić wiele razy, ale on zawsze przetrwa i powróci po więcej. Z daleka wygląda jak żart, ale tylko daj mu szansę, a cię zadziwi.

Wygląda na to, że po 10 latach w końcu znalazłem swoje miejsce w tym biznesie. Czuję, że dopiero rozwijam skrzydła i najlepsze lata są przede mną. Moim następnym celem jest wytrenowanie przyszłej gwiazdy wrestlingu, przyszłego mistrza. Każdy z moich adeptów ma coś, dzięki czemu może zaistnieć w tym biznesie, być kimś. Czy wystąpią w TNA czy WWE? Czas pokaże. Będą oni jednak musieli spojrzeć w głąb siebie i samemu znaleźć klucz do sukcesu. Chciałbym aby polska scena wrestlingowa rosła w siłę. Mam nadzieję, że zasiałem ziarno, które pewnego dnia zaowocuje tym, że Polska stanie się poważanym terytorium w świecie wrestlingu.

Mam nadzieję, że moja kariera potrwa kolejne 10 lat. Dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy ze mną pracowali i pomogli mi się stać lepszym wrestlerem i lepszym człowiekiem.

– Don Roid