IGN.com przeprowadziło dość ciekawy wywiad z Hoganem. Poniżej obszerny skrót.

IGN TV: Zbliżamy się do czwartego stycznia, IMPACT vs RAW. Przed Wami wielka noc. Jesteście gotowi?

Hulk Hogan: przekonamy się, prawda? Pójdziemy łeb w łeb z potworem. To jak starcie dwóch rewolwerowców w samo południe. Załatwię sobie największą możliwą broń. Będzie ciekawie.

IGN: Pamiętamy sukces jaki odniosłeś przychodząc do WCW w połowie lat 90-tych. Jakbyś porównał dawne WCW do TNA?

Hogan: Świetne pytanie bracie. Wiesz co? Wcale nie mówię tego z przekąsem, ale to jak deja vu. Kiedy postawiłem swoje pierwsze kroki w WCW, pierwsze co zobaczyłem to maluteńka sala do tapingów na terenach Disneya. Wchodzę do TNA, mała salka IMPACT ZONE na terenie Universal w Orlando. Kiedy wkroczyłem do WCW, to WWF było potworem, monopolistą. Nie było za bardzo wyboru, a już w ogóle nie mieli go fani. Podobnie jest teraz. Tak jakby historia się powtórzyła i dała mi ponownie szansę, by pokazać światu jak wrestling powinien wyglądać. Nie żeby powielać dawne schematy, ale pokazać, że taki John Cena to nie jedyny gość z charakterem. Jak tak dobrze pomyśleć to mamy dokładnie tą samą sytuację, aż strach pomyśleć, to wszystko dzieje się jeszcze raz. Z tą różnicą, że gdy odszedłem z WWF do WCW, fani byli na mnie źli. „Jak on mógł odejść z WWF?” Jednak tym razem czuję, że mam fanów po mojej stronie. Oni umierają wprost z ciekawości by zobaczyć co się stanie. Wiedzą, że konkurencja może tylko pomóc i że najlepszy czas dla wrestlingu był podczas poniedziałkowych wojen.

IGN: Na ostatnim Raw, ktoś wśród publiczności trzymał znak z Twoim imieniem, co było prawie równoznaczne z promocją IMPACT 4-ego stycznia. Czujesz, że fani są 100% z Tobą tym razem?

Hogan: Nie mam wątpliwości. Oni wiedzą co się działo ze mną przez ostatnie parę lat. Straciłem rodzinę, majątek, mimo to oni są cały czas ze mną, taka już jest natura lojalnego fana. Chcą zobaczyć jak staję na nogi. I z drugiej strony mają już dość monopolu WWE. Mają serdecznie dość tego czym karmią ich HHH i HBK.
Dobrze też będzie zobaczyć Breta Harta. Dla Michaelsa może to oznaczać szansę na tak duży program jaki miał ze mną z finałem na Summerslam. I cieszę się z tego. W sumie cieszę się z wielu rzeczy. Ja już powoli odnoszę pierwsze sukcesy. Każdy mówił nie mamy szans na poniedziałkowy program. Tymczasem powiedziałem spytajmy się kogoś ze szczytu Spike TV czy jest taka możliwość. A oni na to nie ma sprawy. Potem nagle Vince McMahon zwołuje wielką naradę w Stamford. On powoli zaczyna panikować.
Wracając do Breta Harta, zobaczyć go ponownie będzie świetną sprawą, szczególnie po tym jak znienawidził ten biznes. Był zgorzkniały, nienawidził Vinca. Ale trzeba iść do przodu. Rozmawiałem z paroma członkami jego rodziny i wiem, że jest podekscytowany na myśl o powrocie. Kocham go nad życie i też kręci mnie jego powrót. I wiesz co? Okazuje się, że odniosłem kolejny sukces. Vince ściągając Breta pokazał, że boi się trochę iść ze mną łeb w łeb o własnych siłach. Vince zrobi wszystko by mnie zgnieść. To będzie pojedynek człowieka z bestią. WWE jest bestią, jednak fani są za mną i chcą zobaczyć jak daję Vincowi pojedynek jego życia. Jeśli Vince mnie pokona, na pewno się nie poddam, wrócę znowu i znowu i znowu. No i jeszcze jedna ważna sprawa, Prezes Spike TV powiedział, że jeśli poniedziałkowy IMPACT wznieci wystarczające zainteresowanie, nie widzi przeszkód byśmy co tydzień mieli okazję zobaczyć TNA vs WWE.

IGN: Myślisz że konkurencja, ponownie, wyzwoli znowu wszystko co najlepsze w tym biznesie?

Hogan: Tak będzie lepiej dla wszystkich. Vince będzie musiał podejść do swojego produktu na serio. Koniec z telenowelą. Ja podchodzę do tego bardzo poważnie. Przejrzę wszystko na wylot. Każdy element, od ringu po majtki Russo. Odwrócę TNA do góry nogami jeśli będzie trzeba. Wezmę się za takich gości jak AJ Styles, który w ringu daje z siebie 100%, by za rok, ludzie się za nim oglądali jak za drugim Ricem Flairem czy Hulkiem Hoganem. To są nieskończone ilości pokładów talentu, ale ktoś musi w to tchnąć życie i uczynić z nich prawdziwe ponadczasowe charaktery. Chcę by wiedzieli dokładnie co robią w ringu, że nawet najdrobniejszy ruch wpływa na ich odbiór ze strony fanów.

IGN: Wspomniałeś o ringu i Vince Russo. Możesz powiedzieć coś więcej o zmianach jakie zamierzasz wprowadzić do TNA?

Hogan: Słuchaj bracie, wszystko, zacznę od zmiany logo a skończę na zachęcaniu nowych sponsorów. Pozmieniam gimmicki i pozbędę się pewnych osób. Oczywiście postaram się wprowadzić parę osób razem ze mną. Naprawię wszystko co wymaga naprawy. I wiesz co? To nie jest tak, że mam magiczną różdżkę i 20mln dolarów i wszystko mogę zmienić przez jedną noc. Na wszystko przyjdzie pora i będę wprowadzał zamiany stopniowo. Mam też nadzieję że Dixie Carter spodoba się moja praca, bym mógł kontynuować. Już teraz mogę powiedzieć, że to zmiana kierunku w którym podążało TNA i zaczęcie je wyprowadzania go na właściwą drogę. Naprawdę czuję, że znam ten biznes lepiej niż ktokolwiek inny. Pracowałem dla Vinca Seniora, kiedy on zmarł byłem przy każdym kroku jego syna od lat 80-tych. I czuję, po ostatnich rozmowach z Vincem(zanim podpisałem z TNA), że mamy szansę bracie.

IGN: Niedawno wróciłeś ze swojego pobytu w Australii i muszę się zapytać, czy są jakieś szanse, że ujrzymy Cię walczącego na ringu TNA?

Hogan: prawie żadne. Mój kontrakt nic nie mówi o tym bym brał udział w walkach. Pomyślcie o tym w ten sposób – to tak jakby Dixie Carter zatrudniła Vinca McMahona by tchnął w jej produkt nowe życie. […] Jednak, jeśli za jakiś czas, fani nie będą mną znudzeni i będą się domagać mojego powrotu na ring, to czemu nie. W tym biznesie nigdy nie można być niczego pewnym.

IGN: Wcześniej wspomniałeś AJ Stylesa. Kogo jeszcze być wspomniał z wyróżniających się wrestlerów z TNA?

Hogan: Bracie, tam jest tyle utalentowanych chłopaków, że aż rozsadza mi głowę. Jak pomyślę jak oni pracują w ringu, widać od razu, że to zbiór najbardziej utalentowanych ludzi w tym biznesie w obecnych czasach. A to jeszcze nie wszystko, taki AJ Styles jeszcze nie osiągnął swojej pełni możliwości. Abyss to gość, którego umiejętności po prostu nie mieszczą mi się w głowie. Jest mnóstwo chłopaków w X-Division, którzy mogą bardzo dużo zaoferować tylko trzeba ich umiejętnie pokierować. A dywizja Knockouts? Te kobiety są niesamowicie agresywne w ringu, głodne, spragnione dobrych walk. Są też weterani którzy wnoszą wiele doświadczenia i spokoju na zaplecze. Jest Kevin Nash, dla którego nie mogą znaleźć odpowiedniej roli. Jest Mick Foley, tzw One Man Show. Sting, który mam nadzieję odłoży decyzje o sportowej emeryturze. Bracie, to miejsce jest przepełnione talentem.

IGN: Czwarty styczeń zbliża się dużymi krokami, jaki jest Twój cel?

Hogan: To niesamowite jak wiele się może zmienić w małym odstępie czasu. Jeśli bogowie wrestlingu są cały czas ze mną, a fani chcą zobaczyć coś nowego to mam nadzieję, że już tej niedzieli każdy będzie miał swój wybór. Wiem, że Vince mi nie popuści, że rzuci się na mnie ze wszystkim co będzie miał pod ręką. Chcę by wróciły, w jak najszybszym czasie, poniedziałkowe wojny i to jest mój cel. Chcę odwrócić ten biznes do góry nogami. Tak jak to zrobiłem ostatnio i upewnić się, że TNA będzie serwowało produkt z najwyższej półki. I przy tym nie życzę wcale źle McMahonowi, bo im lepiej będzie jemu szło tym mi też. Nigdy nie powiedziałbym nic złego na firmę Vinca. To geniusz a jego WWE jest doskonale zarządzane. Ale wiesz co? Hulk Hogan idzie w Twoim kierunku więc złap się mocno bo przejażdżka będzie ostra!