
TRASH TALK EXTRA #25
25 grudnia 2005
Święta w pełni, Sylwester się zbliża – najlepszy czas na napisanie felietonu 🙂 Wbrew pozorom nie będzie to TT podsumowujący miniony rok. Tematów do poruszenia choćby z samego świata MMA jest sporo – kilka dni temu obejrzałem wreszcie K-1 2005 Grand Prix Finals i za bardzo nie byłem zachwycony, zbliża się druga gala Pride z udziałem Nastuli i prawdodpodobnie druga porażka naszego rodaka itd., ale jesteśmy na stronie Attitude więc MMA sobie daruję, pozatym wrestling bardziej do mnie trafiał i trafia. Czasem tylko jak przeglądam sobie fora poświęcone MMA to niezbyt wiem jak reagować na wpisy na temat wrestlingu… Fani MMA tak strasznie szczycą się tym, że interesują się PRAWDZIWYM sportem że aż się rzygać zachciewa… Setki razy spotkałem się z atakami na wrestling, pieprzeniami o układanych walkach itp. i jeszcze parę lat temu działało to na mnie jak płachta na byka, teraz mam to najzwyczajniej gdzieś i jedynie śmieszy mnie zwykła niewiedza ludzi. Najciekawsze jest to, że głos zabierają często osoby, które w życiu widziały jedną czy dwie walki wrestlingowe, ale w temacie „jak to wrestling jest wyreżyserowany” są ekspertami. Wiadomo, ile osób tyle opinii, ale chyba jakaś niepisana zasada jest taka, że jeżeli czegoś nie rozumiem i z tego powodu wydaje mi się to głupie to nie wypowiadam się na ten temat? Oczywiście pewnym jednostkom nawet zwykłych podstaw jakiegoś kulturalnego i logicznego funkcjonowania na tej planecie nie da się wpoić, ale to już inna sprawa. Jedni są stworzeni do pilnowania klatek schodowych i podpierania ścian przez 24 godziny na dobę, a inni nie. Cieszy mnie tylko fakt, że są takie osoby jak np. Stinger z którymi można normalnie pogadać o wrestlingu i o MMA.
Od zawsze było tak, że wrestling przez „poprawnie funkcjonujący” odłam społeczeństwa był postrzegany jako niszowa rozrywka chociaż bił on rekordy oglądalności w TV i gromadził dziesiątki tysięcy fanów w halach. Tak czy inaczej ogromna popularność wrestlingu sprawiła, że jego gwiazdy stały się osobistościami pokroju znanych muzyków czy aktorów. Media musiały to zaakceptować. Obecnie już na ogół powszechnie wrestling jest określany jako rozrywka i to chyba dobrze bo nie mam ochoty widzieć głupawo uśmiechających się twarzy prezenterów kiedy jest mowa o wrestlingu… Tak jest w USA, u nas w kraju może tak będzie za kilka lat bo zawsze mamy sporo do nadrobienia. Ok, wrestling jaki oferuje nam WWE, czy oferowało WCW to przemysł już postrzegany dzisiaj jako rozrywkowy (jasna sprawa, że ECW, ROH czy CZW to zupełnie inne oblicze tej rozrywki) i teraz rodzi sie pytanie – czy nie wypadałoby tego biznesu trochę urealnić? Wciskanie kitu już nie na każdego działa, nie mamy lat 80-tych czy nawet 90-tych, coś takiego jak keyfabe dawno wypłynęło i trochę trudno mi zrozumieć skąd wciąż takie pomysły jak np. rzekome samobójstwo sędziego WWE po bumpie w walce Hell in a Cell do którego doszło kilka lat temu, Boogeyman jedzący robaki itd.? McMahon ma jakiś problem i chyba nikt jeszcze nie postawił mu poprawnej diagnozy. Tak jak ktoś nie znający wrestlingu, nie znający zasad jakimi rządzi się ten biznes i na czym on polega powinien siedzieć cicho tak VinMan powinien zdać sobie sprawę, że teraz każdy dzieciak który markując ma jakieś wątpliwości może wszystkie tajemnice wrestlingu znaleźc w internecie w ciągu kilku minut. Niby WWE docenia epokę komputerową, niby mamy interaktywną PPV Taboo Tuesday, niby od prawie 8 lat działa internetowa strona WWE, niby wszystko jest ok, ale tak jak wciskano nam kit od kiedy wrestling zagościł na stałę w stacjach telewizyjnych tak się go nam wciąż wciska…
W tym miejscu wypada mi pochwalić TNA za to, że się od wciskania kitu trochę odcinają. Bo przecież nieobecność jakiegoś wrestlera można wytłumaczyć tym, że doznał kontuzji, a nie pakowaniem go w jakies wypadki, tragedie i chore sytuacje marnując przy tym czas antenowy, który można wykorzystać na pojedynek. Jeśli TNA zostanie przy zasadzie „mniej gadania, więcej wrestlingu” to wielu fanów określanych przez niektórych webmasterów jako smart marks bardzo doceni (o ile już nie doceniło) produkt Jarrettów. No tak, ale co to znaczy urealnić ten biznes, a precyzując – urealnić WWE? Odpowiedź jest prosta – mniej gimmicków, mniej filmowych storyline’ów, wiarygodni wrestlerzy i więcej nawet pseudo shootowych speechy i akcji. Walki niech pozostaną sobie bez zmian, ale feudy według mojego toku rozumowania powinny stać się trochę bardziej prawdziwe. Z pewnością sporym knotem gal SmackDown! mimo udziału dwóch świetnych wrestlerów był feud Eddie Guerrero (RIP)-Rey Mysterio + Dominik… Dla odmiany, dobrze pamiętam feudy z ECW czy ostatnią dekadę w WWF i konflikty Hitman-Owen z 1994 roku, Hitman-Austin z 96 i 97 roku, Hitman-Michaels z 96 i 97 roku, Austin vs. McMahon z lat 97-99, nWo vs. WCW z lat 96-98 czy nawet pierwszy feud Undertaker-Kane z lat 97-98. Ludzie to kupowali, ja to kupowałem, bo wrestlerzy świetnie wypełniali swoje role. Teraz jest różnie, ale muszę przyznać że wciąż dobrze ogląda mi się segmenty z Edgem (choćby drugi The Cutting Edge z RAW po Survivor Series) bo to pseudo shootowe podłoże jest lepsze niż bajki z Undertakerem co do których 11 lat temu miałem już wątpliwości, a wtedy były inne czasy więc dzieciaki które oglądają teraz SmackDowny pewnie podobnych wątpliwości nie mają bo rozwiewa je natychmiast internet. Zamykając ten temat stwierdzę, że najlepszym rozwiązaniem na odstresowanie się od WWE jest odpalenie na cd lub na vhs gal ECW, federacji która była, jest i zawsze dla mnie będzie wzorem.
BRET HART DVD. Niedalej jak wczoraj obejrzałem sobie DVD Bret’a Hart’a i przyznam szczerze, że jest to świetny materiał, ale pozostaje jakiś niedosyt. Jestem wielkim fanem Hitmana i spodziewałem się bardziej szczegółowego materiału, więcej perełek w Extras itd. Oczywiście wiele sytuacji omówiono bardzo ciekawie, ale trochę byłem zdziwiony, że np. nie skupiano się na każdym zdobytym pasie mistrzowskim przez Hitmana w WWF i WCW tylko całość bardzo skrócono i praktycznie mieliśmy tylko szczegóły zdobycia po raz pierwszy przez Hart Foundation pasów Tag Team, po raz pierwszy pasa IC i po raz pierwszy pasów HW WWF i WCW. Dla mnie to za mało. Bret, podobnie jak w Byte This, mówił takim trochę przytłumionym głosem i kilka razy był bliski łez – widać, że seria niemiłych niespodzianek i tragedii jaka spotkała go od roku 1997 – zaczynając od screw jobu, przez śmierć Owen’a i rodziców, wstrząs mózgu kończący karierę, wypadek, wylew i rozstanie z żoną – pozostawiła po sobie znak. Generalnie jednak Bret trzyma się całkiem dobrze i z przyjemnością zobaczę kolejne wydawnictwa DVD poświęcone temu wybitnemu wrestlerowi. Aha, kiedyś na hydeparku czytałem, że superkick Goldberga na Starrcade 1999 to właściwie nie zakończył kariery Bret’a tylko zakończył ją późniejszy wylew spowodowany przez wypadek motocyklowy… Hmm, tylko problem polega na tym, że ten wypadek i sam wylew były w dużej mierze wywołane wstrząsem mózgu jakiego Bret doznał dzięki Goldiemu… Zaraz padnie pytanie: jak wstrząs mózgu może spowodować późniejszy wypadek motocyklowy? A odpowiedź brzmi tak: po wstrząsie mózgu co jakiś czas pojawiają się blackouty czyli krótkie utraty przytomności i właśnie w wyniku takowego blackoutu mogło dojść do wypadku.
BOOGEYMAN. Znów o Boogeymanie, ale tym razem już jesteśmy po jego debiucie. Jedyne nowe rzeczy jakie mogę napisać o Boogeymanie to, że ma fajny entrance, wcina robaki i… tyle. Squashy można się było spodziewać, ale obawiam się, że ten gimmick przyćmi wszystko i za pół roku Boogeyman będzie bezużyteczny.
UNDERTAKER. Chciałem tylko napisać, że Taker przynajmniej ciekawie wygląda po tym powrocie z zaświatów na Survivor Series. Hell in a Cell z Ortonem mogło być zwykłym Steel Cage Matchem lub Street Fightem bo po takich walkach HIAC jak Taker-HBK, Taker-Foley, Foley-HHH czy nawet 6 man HIAC z Armageddonu 2000 fan ma pewne wymagania, a ostatnich kilka walk HIAC było słabych (może z wyjątkiem Lesnar-Taker, która odbiegała od standardu ale czymś się wyróżniała) i straszyło tylko nazwą…
TNA. Nie ma co ukrywać TNA rośnie w siłę. Jest Team 3D, jest Christian Cage, jest Sabu, Abyss, Rhyno, Raven, Samoa Joe, jest Daniels, Styles, Skipper, Hardy, Aries, Strong, Dutt, jest AMW, ma być Sting i już taki skład w zasadzie wystarczy by zapewnić produkt na wysokim poziomie. Ostatnie gale PPV są bardzo przyzwoite i jestem bardzo ciekawy w jakim miejscu będzie TNA pod koniec grudnia 2006 bo przyszłość tego fedu widzę bardzo pozytywnie.
POWRÓT ECW. Krótko o One Night Stand i Hardcore Homecoming. Oglądałem z uwagą obie gale i uważam, że ONS wyszło lepiej. Wiadomo, że (chyba jak każdemu) przeszkadzały mi gwiazdy WWE na trybunach i nie odpowiadała mi końcówka, ale i tak było nieźle. HH natomiast poza kilkoma wyjątkami wypadło w moim przekonaniu jako show starszych panów, którzy mają pewne ograniczenia ruchowe i wszystko musi toczyć się wolniej itd. Szanuję takich ludzi jak np. Terry Funk, ale jako poważnie starszy facet, który krwawi i stara się walczyć jak 10 lat temu wypada słabo i bardziej martwię się o jego zdrowie niż o to czy zrobi dobrą walkę…
Na koniec mały flashback do 9 numeru What?! i 23 oznaki markowania:
- Kupiłes komputer głównie dlatego by czytać newsy wrestlingowe i głosić, że nie jesteś markiem
- Podczas oglądania RAW czasem podnosisz się i stajesz przy telewizorze
- Na Boże Narodzenie chciałbys dostać tylko rzeczy z katalogu WWE
- Za każdym razem kiedy Sting schodził na linie na ring zastanawiałeś się czy nic mu sie nie stało
- Kiedy jesteś zdenerwowany na kogoś to pokazujesz mu „rolling middle fingers” w stylu Stone Cold’a
- Lubisz oglądać walki z udziałem Vince’a McMahon’a lub Eric’a Bischoff’a
- Zastanawiasz się co stało się z takimi wrestleramijak Isaac Yankem, Oz, The Diamond Studd, Mean Mark Callous, Avatar, Leif Cassidy czy Papa Shango
- Uważasz, ze kiedy Hulk Hogan posiada pas mistrzowski to dlatego, że jest najlepszym wrestlerem na świecie
- Denerwowałeś się kiedy main eventy Nitro nie kończyły się czysto
- Kiedy Scott Hall przed walkami przeprowadzal swoje surveys (sondy) to siedząc przed telewizorem razem z publicznością krzyczałeś „N-W-O”
- Czekasz na reakcję publiczności na danego wrestlera i dopiero sam reagujesz
- Razem z Sandmanem pijesz browar oglądając ECW
- Szukałeś na mapie Dudleyville 🙂
- Uważasz, że Alex Wright i Disco Inferno potrafią tańczyć
- Cały czas czekasz aż Koko B. Ware, The Brooklyn Brawler czy Hillbilly Jim dostaną title shot 🙂
- Myślisz, że WCW było lepsze niż WWF
- Kiedy HHH przed swoimi walkami krzyczał „Are you ready?!?!”, ty odpowiadałeś „Nie” by jeszcze raz usłyszeć głos Hunter’a
- Oglądając WCW zastanawiałeś się jak wiele ludzi chantuje „GOLDBERG! GOLDBERG!”, jak głośno to robią i jak za każdym razem wychodzi im to tak samo
- Uważasz, że Goldberg zasługuje na posiadanie pasa mistrzowskiego
- Lubisz oglądać Norman’a Smiley ze względu na jego „big wiggle”
- Uważasz, ze Gangrel to prawdziwy wampir pijący prawdziwą krew
- Wierzysz, że Kane ma magiczną moc dzięki której jest w stanie wywołać wybuchy z narożników ringu
- Twoim zdaniem reformacja grupy 4 Horsemen bez Ric’a Flair’a to dobry pomysł
Prawda jest taka, że przynajmniej na trzy z tych 23 punktów każdy z nas się złapie więc wszyscy w pewnym sensie jesteśmy różnego rodzaju odmianami marków J. Ja złapałem się na punkty 2, 5 i 10 🙂
The End


Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.