Uwaga, będzie znów o komentarzu TNA… Nie wracam do pisania na ten temat by znów wywołać jakąś burzę, ale chcę by to co myślę było łatwo dostępne w dziale z felietonami, gdyż uzbierało się trochę tego wszystkiego tu i ówdzie.
Moja opinia jest zasadniczo taka, że stanął bym powiedzmy gdzieś w środku, pomiędzy „emocjami” Suprona, a wyważonymi i konkretnymi wiadomościami Przekma i Deliquenta, ale z wyraźnym odchyleniem do tych konkretnych wiadomości. Tak, potrzebne są pewne emocje które potrafi sprzedac pan Supron, ale wszystko ma swoje granice i jeśli słyszy się dziesiąty raz WOOOW!!! lub AAHHHHHHH!!! to bardzo szybko próba zrobienia dobrego i porywajacego show zmienia się w cyrk. W pierwszych czterech programach (23.09.2005) było kilka pomyłek, ale to norma i nie ma co się czepiać. Boryss wypadł bardzo dobrze, ale głos w tv ma calkiem inny niż live. Nie można tez atakowac Boryssa za ewantualne błędy, bo takie się zdarzają, ale facet starał się ratowac sytuację, kiedy Supron zaczął wszystko plątać i np. pomylił Shockera z innym wrestlerem itd. Sporo do życzenia pozostawia też naciągany angielski akcent pana Andrew – mnie to załamywało, nie wiem jak Was… Konkurowanie amatorów takich jak Przemek, czy nawet Deliquent (który już komentował dobre kilkanaście godzin programów Bushido na Eurosporcie 2) z doświadczonym Supronem to jakieś nieporozumienie. Przemek czy ja czy ktokolwiek inny debiutujący nawet po roku komentowania nie będzie miał jeszcze takiego obycia jakie ma Supron więc chłopaki w pewnym sensie już na starcie mieli pewną stratę. Do tego dorzućmy jeszcze zmianę programów jakie miały zostać wyemitowane i jest już dosyć ciekawie. Piotrek i Przemek starali się i wyszło im to bardzo przyzwoicie chociaż ja na miejscu Przemka mówiłbym trochę szybciej i podawał więcej informacji oraz ciekawostek bo jest ich przecież masa, a takie wolne, staranne, ostrożne i dokładne tłumaczenie jest ok, ale można szybciej 😉 Nic złego i negatywnego nie mogę napisac bo źle nie było. Deliquent był według mnie bez zastrzeżeń, trzymał pewien poziom, taki jak na programach UWFi, czy ostatnio Shooto i o to chodzi. Dawka powagi jest niezbędna bo inaczej osoby nowe w temacie odejdą od telewizorów (tutaj aluzja do zbyt dużego przeżywania pana Suprona). Ja chyba jednak bez większego zastanawiania wolałbym taką wizję komentarza jaką obrali Przemek i Piotrek, bo w lutym sporo osób narzekało na brak emocji, a teraz wyskoczył Supron ze swoimi WOW, UUUUU, AAAAA itp. i nie było zachwycająco, a wręcz odpychająco i wracały jak koszmary wspomnienia z tandetnego WCW Worldwide i bezpłciowego WWF Superstars. Gdyby nie Boryss to Supron znów znalazłby się w swoim świecie waliz, kluczy, dyszli itd. Emocje są potrzebne, jasne, ale z umiarem i logiką. Wrestling u nas w Polsce nie jest tym czym w USA i ci którzy piszą pierdoły, że potrzebny nam jest żywiołowy i emocjonalny komentarz nie wiedzą chyba co mogłoby to spowodować. Odpowiedź jest prosta – odepchnęłoby to ludzi od wrestlingu. Komentowanie produktu takiego jak TNA wymaga przeważającej powagi bo wtedy i widzowie inaczej to odbierają. Wiem, że wrestling to rozrywka, ale nasz kraj jest dziwny i nie każdy wie jak do końca tą rozrywkę rozumieć. Zwykły widz, który zaczyna z ciekawości oglądać wrestling (mam kilku właśnie takich znajomych) nie chce słuchać nic nie wnoszącego wykrzykiwania, ale chce faktów, które przybliżą mu ten „sport”. Okrzyki mogą spodobać się (chociaż to zalezy kto wykrzykuje) osobom oglądającym wrestling kilka lat. Sure, ekscytować można się kilka razy podczas półgodzinego odcinka, ale nie przy pierwszym lepszym Lariacie (aka Clothesline).
Trzeci i czwarty program już wyszedł panu Supronowi i Borkowskiemu trochę gorzej, oczywiste rzeczy które raziły (przynajmniej mnie) z punktu widzenia przeciętnego widza to mnóstwo niedokończonych zdań pana Suprona co sprawiało, że momentami komentarz był niezłym zamieszaniem czy choćby wchodzenie sobie nawzajem w słowo. Pan Supron ma powazne problemy z rozróżnianiem wrestlerów jeżeli jest ich w ringu więcej niż dwóch i jest to trochę żałosne, bo kiedy komentator się gubi to nie jest dobrze. Rażące rzeczy z punktu widzenia fana wrestlingu to niewątpliwie: wiedza pana Suprona o TNA która jest jest zerowa, a Boryssa taka sobie i niemal ujawnienie kim jest booker. Pamiętam nagonkę Boryssa na Przemka w lutym, a teraz stało się prawie to samo. Powiedziano, że Rhodes to booker, czyli osoba, która wyznacza walki między wrestlerami, ale Supron dodał, że to jeszcze osoba, która decyduje o zwycięzcy walki (tłumaczcie się jak chcecie, ale każdy odebrał to zapewne tak jak ja). Ogólnie zauważyłem brak orientacji w storyline’ach. Panowie nie wiedzieli dlaczego Jarrett interweniował w main evencie (chodzi PPV LockDown i walkę Jarrett/Outlaw/Brown vs. DDP/Waltman/James) no i zawalili backstage’owy segment Daniels/Skipper – dlaczego ci panowie się doskonale znają? Bo walczyli w tagu Triple X… nikt o tym nawet nie wspomniał. Do tego dorzućmy jeszcze znane już z Wizji TV zmiany imion/ksywek wrestlerów: DDP był przez sporą część walki Waltmanem, Michael Shane był Michaelsem, BG James to Big James, a Chase Stevens to Steven… Jest to przykre… Ciężko się Was słuchało i wytrzymałem jeden odcinek, a drugi obejrzałem sobie po południu w sobotę. Nie znaczy to, że nie życzę Wam powodzenia, ale wydaje mi się, że powinnicie przy kolejnych programach podwyższać poziom, a nie zaniżać go. I mam jedno pytanie – o co chodzi z tym przypięciem? 🙂 Tak, słowo „pin” oznacza „przypiąć”, ale akurat nie w tym przypadku, można sobie przypiąć broszkę do ubrania, ale nie wrestlera na ringu 🙂 Jak już chcecie na siłę dosłownie tłumaczyć „pin” to w wrestlingu będzie to czasownik i coś w rodzaju „przyciskać”. Pinfall to więc nic innego jak odliczenie, wyliczenie, liczenie, ale nie przypięcie. Nie wiem jak inni to odbierają, ale mnie to jednocześnie bawi i załamuje. Jeszcze ciekawiej pinfall, a dokładniej fall spolszczył nam niejaki Marcin Nowak (autor słownika na Attitude) – fall to przyszpilenie do maty… No comments… Zagubionych w terminologii zapraszam tutaj – http://republika.pl/fuckhead/wrestle%20slownik.htm
Cały ten Trash Talk Extra piszę tylko i wyłącznie z powodu chęci słuchania jak najlepszego komentarza i mam ogromną nadzieję, że już nie będę musiał pisać tego typu „analiz” po kolejnych programach TNA na Eurosporcie. Obawiam się jednak, że niektórzy utrzymają poziom z poprzedniego występu i ciężko będzie przemilczeć oczywiste pomyłki…


Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.