RAW vs Smackdown !
Rey Mysterio & Matt Hardy pokonali Chris Masters & Gene Snitsky
(Edge zrobil krotki speech w ktorym powiedzial ze nie ma nic do zyskania przez ponowne pokonanie Matt’a, pokonanie Mysterio też nic mu nie da. Jego miejsce zajął więc Snitsky).

Eugene & Jimmy „Superfly” Snuka pokonali Tysona Tomko i Conway’a.

Mankind pokonal Carlito

Kane & Big Show pokonali Cade’a & Murdoch’a i zdobyli World Tag Team Titles.

Batista pokonał Coachman’a (Street Fight)

Diva Battle Royal (wybór fanów : lingerie) wygrała Trish Stratus.

Ric Flair (!!!) pokonał HHH (Cage Match)

Cena obronił WWE Title pokonując Angle’a i HBK (pin fall na HBK)

Jako że jestem newsman’em, pasowało mi obejżeć galę która była raczej przeciętna, chociaż pare wyjątków się znalazło. Joey Styles spisał się świetnie, doskonale dostosował się do produktu WWE. Rzucił dodatkowo świetnym komentarzem o Triple H który, dla wtajemniczonych, znaczyć mógł tylko jedno a jednocześnie nie złamał tym kayfabe („Triple H ma obsesję na punkcie WWE Title i zdobycia go więcej razy niż Ric Flair”). Sam Triple H też miło mnie zaskoczył nie fundując sobie kolejnego put over’u kosztem Nature Boy’a co podniosło dodatkowo nieco prestiż Intercontinental Title, oraz samego Nature Boy’a w oczach tych (bo są tacy niestety) młodszych fanów którzy patrząc na Ric’a Flair’a widzą jedynie starego „nieudacznika”. Mick Foley.. a raczej Mankind, przyjął standardowo kilka bumpów co zawsze miło zobaczyć i trochę pomarkować 🙂
Reszta gali bardzo przeciętna, w main evencie Angle i Michaels dostarczyli kilku przyzwoitych momentów i ogólnie match wyszedł całkiem nieźle a jako dodatek usłyszeć można było kilku „złośliwych” fanów którzy zawzięcie przez całą walkę wygwizdywali Cenę 😉
Pozostałych walk chyba nie muszę komentować.