Hulk Hogan – legenda wrestlingu i najbardziej znany zapaśnik na świecie udzielił w czasie weekendu wywiadu gazecie „Los Angeles Times”. Możemy w nim m.in. przeczytać, że swego czasu zaproponowano mu główną rolę w filmie „The Wrestler”. Hogan wyjaśnia, że wysłano mu scenariusz i poproszono o rozważenie, czy byłby zainteresowany rolą Randy’ego „Rama” Robinsona. Po kilku dniach postanowił odrzucić ofertę. Hogan uważa , że ostatecznie grający główną rolę Mickey Rourke spisał się wyśmienicie, jednak gdyby miał 30 lat doświadczenia w ringu (tak jak on) mógłby opowiedzieć tą historię w znacznie lepszy sposób.

Zdaniem Hogana, film może zaszokować publiczność, obawia się też, że wizerunek branży przedstawiony w „Zapaśniku” może rzutować na to, że ludzie zaczną odbierać wrestling negatywnie.

Pytany o krwawienie na ringu Hogan powiedział, że są wrestlerzy, którzy „tną się” 25-30 razy w tygodniu. Hogan uważa też, że Rourke powinien poważnie zastanowić się nad występem na Wrestlemanii 25 (To najważniejsza i największa gala wrestlingu odbywająca się każdego roku na przełomie marca i kwietnia – Rourke został zaproszony przez WWE, niedawno ogłosił, że zaproszenie przyjmie i pojawi się w Houston). – To nie musi być dobre dla jego kariery, społeczność Hollywood może odebrać ten krok tak, że aktor się sprzedał – mówi Hogan, który dodał, że właśnie dlatego nie zrobił wielkiej kariery jako aktor. Ponieważ nie mógł się zdecydować na jedną branżę i cały czas wracał do wrestlingu, pozostała mu gra w B-klasowych filmach typu „Kosmita z przedmieścia”. Zdaniem Hogana, jego błędu nie powtórzy Dwayne „The Rock” Johnson, który definitywnie zerwał z wrestlingiem, całkowicie skupił się na karierze aktorskiej i wielka kariera stoi przed nim otworem.

Komentarz: Kiedy czytam wypowiedzi Hogana nieodmiennie dochodzą do wniosku, że to taki Lech Wałęsa światowego wrestlingu. Postać bez dwóch zdań legendarna, która zrobiła więcej niż ktokolwiek inny dla popularyzacji wrestlingu. Jednak teraz już na emeryturze…Hogan zaczął mówić. Mówi dużo, dużo za dużo i niekoniecznie z sensem. Najlepszym dowodem, że, mówiąc oględnie, niekoniecznie ma rację jest stwierdzenie, że gdyby na dobre zrezygnował z wrestlingu zrobiłby świetlaną karierę w Hollywood. Przepraszam, ale…każdy kto zna „Grom w raju”, „Kosmitę z przedmieścia”, czy jego największy hit – „Pana Nianię” w momencie czytania tych słów powinien puknąć się w głowę/paść na kolana ze śmiechu/zmartwić się nad mentalną kondycją legendarnego zapaśnika (niepotrzebne skreślić).