Od dłuższego czasu krąży plotka jakoby Ric Flair był już jedną nogą poza federacją. Składa się na to wiele czynników, z czego przeważają ostatnie nieobecności Rica na tapingach i house showach. Zdaje się jednak, że czarę goryczy przelał fakt, iż Flair wyszedł mocno poza skrypt na ostatnim segmencie Gutcheck. Okazuje się, że Alex Silva wcale nie miał dostac kontraktu od TNA, Flair miał być na nie do samego końca, jednak bez jakiegokolwiek uprzedzenia zamiast powiedzieć NIE, zmienił zdanie. Sytuacja jest o tyle dziwna, że przecież nagranie nie było na żywo, także w każdej chwili można było nagrać segment jeszcze raz, ale zapewne nie chciano stawiać Alexa w bardzo niekomfortowej sytuacji. Chociaż jak to się mówi biznes to biznes i za wymysły Flaira nie może przecież płacić federacja. A dosłownych opłat pozakontraktowych wniosła za niego już i tak za dużo. Do legendy przeszły jego indywidualne nieopłacone rachunki barowe, a także hotelowe, które w końcu znajdowały drogę do TNA. Ktoś ostatnio nawet stwierdził, że w obecnej sytuacji trzymanie Flaira jest bezsensowne, bo otrzymuję primabalerine, która poza fochami nie wnosi nic pozytywnego do spektaklu, podczas gdy miał on skupiać na sobie uwagę milionów.

Nie najgorzej podobno ma się sprzedaż biletów na Slammiversary. Poprzez zwykłe odliczanie zarezerwowanych już miejsc podano, iż z chwilą obecną 3200 biletów zostało sprzedanych.

Wkrótce team Motor City Machine Guns może stać się wspomnieniem historii. Alex Shelley jest zdecydowany nie przedłużać kontraktu i podobno jest już po słowie z WWE.