Dolph Ziggler, Zack Ryder oraz Justin Roberts ulegli wczoraj wypadkowi samochodowemu w pobliżu San Diego w Kalifornii po godzinie 17. Wszyscy trzej podróżowali limuzyną po zakończeniu Comic-Con właśnie w San Diego. Doszło do kolizji kilku aut. Cała trójka pracowników WWE została natychmiast opatrzona przez ratowników medycznych i nie wykryto żadnych poważniejszych urazów w tamtym momencie.
Auto po kolizji:

Zack Ryder tak opisuje wypadek – „To była spokojna podróż, kiedy nagle uderzono po hamulcach, a ja ześliznąłem się z siedzenia limuzyny. Kierowca zatrzymał się, a auto jadące za nami uderzyło w nas. Wylądowałem na podłodze i uderzyłem karkiem w krawędź siedzenia. Ziggler i Roberts polecieli. Tamto auto uderzyło w nas z dużą siłą – taką, że wylecieliśmy z siedzeń. Trochę ucierpiał mój kark. Poza tym wszystko dobrze. Wszyscy jesteśmy twardzi.”
Justin Roberts dodał – „To była duża limuzyna, więc nie mogliśmy dokładnie powiedzieć, co się działo na zewnątrz, ale jechaliśmy autostradą i nagle w pewnym momencie zahamowaliśmy. Zack ześliznął się z kanapy. Dolph razem ze mną siedział na tylnej, a Zack był na bocznej. I wtedy nagle dostaliśmy mocno z tyłu. Ucierpiał kark Zacka, a Dolph siedział w miejscu, w którym nadeszło uderzenie, więc też trochę oberwał. Nie pamiętam co się stało ze mną. Wiem tylko, że siedziałem na podłodze z podwiniętymi nogami i nic mi nie było. Dopiero po chwili zobaczyłem krwawiącą i bolącą nogę. Nie wiem o co nią uderzyłem. Myślę, że żaden z nas nie ucierpiał poważnie. To nie brzmiało dobrze, ale nie chcieliśmy siedzieć w szpitalu w San Diego.”
Wszyscy trzej odmówili przetransportowania do szpitala. Uraz Justina nie był poważny, dlatego może wystąpić podczas live eventu WWE w Tucson w Arizonie w ten weekend. Razem z Zackiem kontynuował podróż samochodem do Phoenix, natomiast Ziggler pojechał na lotnisko w San Diego.


Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.