Attitude bez żalu przyjmuje decyzję DDW o zerwaniu współpracy z nami.

Partnerem DDW byliśmy niemal od początku istnienia tej federacji. Pomocną dłoń wyciągaliśmy w sumie dwa razy, bo za pierwszym została ona odrzucona (nie jest tajemnicą, że z polecenia ówczesnego partnera DDW). Nigdy jednak tego nie rozpamiętywaliśmy, uznając, że najważniejszy jest rozwój wrestlingu w Polsce. Kiedy więc kilka tygodni później współpraca DDW z dotychczasowym partnerem rozpadła się, ponowiliśmy naszą (co ważne – bezwarunkową) propozycję i dopiero wtedy została ona przyjęta.

Współpraca z DDW nigdy jednak nie była rzeczą łatwą. Nie dlatego, że DDW sprawiało problemy, ale dlatego, że było partnerem biernym. Dla przykładu: w marcu 2010 roku, przed galą All or Nothing, stworzyliśmy na naszym forum dział DDW, który to stał się oficjalnym forum tej federacji. Przez trzy i pół roku DDW nie oddelegowało jednak nikogo, kto zajmowałby się tym forum. Nikt z DDW nie wypowiedział się tam nawet jednym zdaniem. Praktyka była raczej odwrotna – ludzie związani z DDW musieli zniknąć z Attitude, bo jak twierdzi Don Roid, fora to miejsce dla fanów, a oni są teraz profesjonalistami. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji, w której, gdy ktoś na forum DDW zadał pytanie związane z DDW, zamiast na tymże forum uzyskać odpowiedź, dostawał adres mailowy Dona Roida ze wskazówką „lepiej tam pytaj”. W świetle powyższego słowa, którymi promuje się nowe forum DDW („ma służyć zacieśnianiu relacji fanów z przedstawicielami federacji, zdobywaniu informacji z samego źródła”), przyjmujemy ze złośliwym uśmiechem, ale też niesmakiem. Gdzie było DDW (albo inaczej – gdzie miało fanów) przez ostatnie trzy i pół roku?

Bierność DDW dawała także o sobie znać, kiedy trzeba było promować nadchodzące gale. Myliłby się bowiem ten, kto by uważał, że strony tych gal powstawały na życzenie samej federacji. Tak naprawdę była to nasza wyłączna inicjatywa i z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że gdybyśmy nie wyszli z tym pomysłem (za każdym razem!) do Dona Roida, strony te nigdy by nie powstały. Dodatkowo zawsze prosiliśmy federację DDW o informowanie nas wcześniej o planach gali DDW, abyśmy mogli przygotować stronę przed oficjalną informacją o niej. Prośby te były ignorowane.

DDW nigdy też nie zgłosiło się do nas, byśmy przeprowadzili wywiad czy relację i przybliżyli tę federację polskiemu fanowi. Z inicjatywą ponownie wyszliśmy sami. Pierwsze próby zaproszenia wrestlerów DDW do Attitude Mówi zakończyły się jednak niepowodzeniem, bo wrestlerzy ci mogli wystąpić albo w gimmicku, albo wcale. Zdecydowaliśmy się na „wcale”, by oszczędzić naszym słuchaczom farsy, jaka ma czasem miejsce w innej audycji, gdy w gimmicku występuje tam Arkadiusz Pawłowski. Kolejne zaproszenia były tymczasem ignorowane.

Attitude nigdy nie chciało i nie ingerowało w booking czy organizację DDW. Pośrednio lub bezpośrednio podsuwaliśmy jednak nasze pomysły i jedyne, czego oczekiwaliśmy, to poważnego traktowania. Dla przykładu: pomysł internetowego show, które podtrzymywałoby zainteresowanie wokół DDW między kolejnymi galami, zrodził się na naszym forum na dobre dwa lata przed tym jak zadebiutowało Unchained. Nigdy jednak nie został przedyskutowany, ponieważ Don Roid, o czym wyraził się wprost, wsłuchuje się w głos tylko tych, którzy „postawili już nogę na ringu”. Fani powinni mieć więc ręce złożone do oklasków i podziwiać jego oraz jego adeptów, ale w żadnym razie niczego nie proponować.

Don zwykł mówić, że jest najbardziej doświadczonym wrestlerem w Polsce, i oczywiście ma rację. Zapomina jednak, że DDW to produkt adresowany do Polaków, a więc tych, których – jako mniej doświadczonych – zdania nie chce nawet słuchać i których jako Amerykanin nigdy do końca nie zrozumie. Efekt tego jest taki, że nad gimmickami DDW czy ogólnie nad tym, co ma się podobać polskiemu fanowi, czuwa konsultant Dona z USA.

W trakcie ostatniej gali DDW, odmówiono nam (wciąż formalnie patronowi medialnemu) prawa do nakręcenia własnego materiału, argumentując to tym, że… nie wystąpiliśmy o zgodę. Wychodzi więc na to, że nie tylko oczekiwano od nas promowania DDW, ale także proszenia o możliwość robienia tego. Wspomniany materiał miał przecież służyć promocji federacji, a nie Attitude. Mówiąc jednak szczerze. wydaje nam się, że chodziło tylko o to, by materiał mógł nakręcić ktoś inny, ktoś kto już kilka tygodni wcześniej informował, że materiał z gali będzie miał jako jedyny.

Jeszcze w przerwie gali DDW 8 zaproponowaliśmy Donowi zacieśnienie współpracy i rozpoczęcie promocji gali All or Nothing II na wiele miesięcy przed. Nie chcieliśmy powtórki z gali DDW 8, kiedy to brakowało informacji o zawodnikach, materiałów wideo, kiedy to nie promowano poszczególnych walk itd. Nasza pomoc została jednak odrzucona.

Na podstawie oświadczenia Dona Roida można odnieść błędne wrażenie jakoby ze strony Attitude był kierowany jedynie negatywny przekaz odnośnie federacji DDW. Nic bardziej mylnego, przez cały okres działalności DDW, Attitude regularnie i pozytywnie informowało o wszelkich wydarzeniach związanych z federacją czego efektem jest blisko 100 newsów, prowadzenie dotychczasowego forum DDW, szereg sond promujących gale DDW, osobne strony tworzone na potrzeby gali czy umieszczanie na kanale Youtube playlisty zawierającej wszelkie dostępne materiały z DDW. Attitude organizowało, też wyjazdy na gale DDW wraz z zlotami fanów wrestlingu. Śmiemy twierdzić, iż żaden inny partner medialny nie promował DDW w tak szerokim zakresie.

W oświadczeniu wytknięto nam też zachowanie na gali DDW#8. Zawsze wydawało nam się, że żywiołowo reagująca publiczność jest pożądana w każdej federacji wrestlingowej. W DDW widocznie tak nie jest. My dopingowaliśmy głośno i tak jak mogliśmy biorąc pod uwagę: brak promocji poszczególnych walk, brak informacji o poszczególnych zawodnikach, jakość gimmicków. Wydaje nam się, że federacja DDW chciałaby mieć fanów „pod kontrolą” i nie akceptuje żadnych zachowań które nie pasują do ustalonego przez nich scenariusza. DDW sugeruje, iż za odwrócenie krzesełek lub rzucanie przedmiotów na ring fani w innych federacjach są wypraszani z gali. Pokazuje to nieznajomość historii wrestlingu, bo przykładów właśnie takich lub podobnych reakcji publiczności jest sporo.

Najważniejsze na koniec: jako polscy fani (a nie partner medialny) zawsze czuliśmy się zawiedzeni tym, w jakim kierunku idzie DDW. To nienormalna sytuacja, że zagraniczni wrestlerzy mogą z nami rozmawiać, podczas gdy polscy nas unikają. Takiego taniego gwiazdorstwa nigdy nie zaakceptujemy. Chcieliśmy traktować DDW jako naszą federację, a jego wrestlerów – jako naszych „buddies” (bo „chłopaków” głupio by brzmiało). Niestety, ktoś postawił między nami mur.

I jeszcze jedno: nigdy nie oczekiwaliśmy od DDW niczego. Nie mówiliśmy (śladem wcześniejszego partnera), z kim można współpracować, a z kim nie. Znosiliśmy nawet to, że mimo bycia partnerem medialnym, o niektórych rzeczach dowiadywaliśmy się później niż inni. Tyle w kwestii profesjonalizmu.

Podpisano,
Redakcja portalu „Attitude”