Początek roku przyniósł do świata wrestlingu szokującą nowinę – Ring Of Honor miało przestać istnieć. Dla ludzi jak ja – którzy rzadko wychodzą poza ramy programowe oferowane przez najbardziej rozpoznawalne WWE i AEW, taka wiadomość wydała się nagła i niespodziewana. Bądź co bądź, była to jedna z najbardziej rozpoznawalnych federacji świata, a początków wielkich karier można szukać tam u takich nazwisk jak Seth Rollins czy Bryan Danielson. A jednak ROH upadło i nic nie mogło tego powstrzymać.

Felieton w całości przeczytacie TUTAJ. Autorem jest Sicario.