W ramach europejskiej trasy Road to Royal Rumble federacja WWE po raz pierwszy od ponad dekady zawitała do Polski. Gala odbyła się w Ergo Arenie w Gdańsku, gdzie miały miejsce już gale WWE w 2011 i 2012 roku. Tak jak w 2011, wydarzenie zebrało ok. 10 tyś widzów głodnych wrestlingu spod znaku WWE. Można powiedzieć, że dorosło nam nowe pokolenie fanów wrestlingu i dostali oni galę WWE po latach posuchy.

Organizatorzy zapowiadali otwarcie drzwi do hali na godzinę 18:00 i na tę godzinę ustawiły się już spore kolejki do wejścia. Siarczysty mróz i opóźnienie w otwarciu bram nieco dały się we znaki oczekującym fanom. Co ciekawe, fani przybywający pod Ergo już później, po 19, nie mieli problemu z szybkim wejściem na halę.

Galę dość sprawnie poprowadziła Sarah Schreiber. Mniej więcej po 19:30 mieliśmy już zapowiadany pierwszy pojedynek.

„The following match is scheduled for one fall…”

Je’Von Evans vs. Bron Breakker
Galę otworzył pojedynek Evansa z Breakkerem i oboje zostali dobrze przyjęci przez publiczność. Starcie nie miało jakiegoś szalonego tempa: dość szablonowy, krótki pojedynek. W końcówce, po interwencji Bronsona Reeda, Breakker wykorzystał zamieszanie i przypiął Evansa po Gut Checku.

Po walce Breakker i Reed kontynuowali atak, co wywołało skandowanie nazwiska CM Punka. Punk pojawił się przy głośnej reakcji trybun. Evans zaproponował natychmiastowy rewanż w formule tag teamowej.

CM Punk i Je’Von Evans vs. Bron Breakker i Bronson Reed
Typowy pojedynek drużynowy, gdzie Evans długo nie mógł zmienić się z Punkiem. Wreszcie po dłuższym oczekiwaniu nastąpił tzw. hot tag i po wejściu Punka tempo wzrosło. Zwycięstwo przyniosła kombinacja Superplexu i Frog Splasha Evansa, po której Punk przypiął Reeda. Po walce Punk podziękował publiczności, mówiąc po polsku: „Dziękuję, dobranoc”, co zostało przyjęte entuzjastycznie przez publiczność.

Bayley (z Lyrą Valkyrią) vs. Raquel Rodriguez (z Roxanne Perez)
Rodriguez odniosła zwycięstwo po krótkim pojedynku. Po zakończeniu starcia doszło do bójki wszystkich zawodniczek. Lyra Valkyria zapowiedziała późniejsze starcie z Roxanne Perez, podkreślając, że Polska po 11 latach zasługuje na więcej. Był to też kolejny sygnał, że WWE szyje tutaj show z mniejszej niż zapowiadano liczby zawodników.

The MFTs vs. The Wyatt Sicks
Wyatt Sicks wygrali po akcji kończącej Uncle Howdy’ego na JC Mateo. Pojedynek miał bardziej charakter rozrywkowy, aczkolwiek daleko było tu do typowego „comedy matchu”. Publiczność bawiła się dobrze i tu powstał według widzów najlepszy chant, czyli „Oddaj lampę!”. Przy wejściu Wyatt Sicks pojawiły się oczywiście latarki z telefonów, niestety efekt trochę zepsuło zbyt mocne oświetlenie hali. Organizatorzy mogli bardziej przyciemnić trybuny na tę okazję.

Przerwa
Sarah zaprosiła nas na przerwę, ale wpierw zareklamowała produkty dostępne na stanowiskach z merchem. Co do samych cen to widać było nacisk na proste, okrągłe ceny, co nie do końca wyszło z korzyścią dla Polskiego fana. Gdy u nas najtańsze koszulki były po 100 PLN, to w strefie EUR (np. w Brukseli) sprzedawane były za 20 EUR (ok. 85 PLN). Koszulki za 200 PLN chodziły „na zachodzie” po 45 EUR (190 PLN).

Lyra Valkyria vs. Roxanne Perez
Lyra Valkyria pokonała Roxanne Perez po zamieszaniu spowodowanym interwencją Raquel Rodriguez, która została odesłana na zaplecze. Po zwycięstwie Lyra świętowała razem z Bayley. Nie zabrakło też wejścia na narożnik z Polską flagą.

Mistrzostwo Interkontynentalne Kobiet: Becky Lynch vs. Maxxine Dupri
Publiczność generalnie dopingowała obie zawodniczki. Pojedynek był zaskakująco o wiele lepszy niż ich poprzednie starcie na RAW. Był prowadzony w niezłym tempie i nie zabrakło tzw. near falli. Becky Lynch ostatecznie obroniła tytuł, ale Maxxine Dupri została nagrodzona po walce sporą owacją. W naszej opinii (która zresztą zgadza się z ogólną opinią fanów) była to najlepsza walka gali, co niestety trochę mówi generalnie o jakości ringowej tego House Show. Aczkolwiek to jednak tylko House Show i oczekiwania na takich galach należy mieć dość umiarkowane.

WWE Undisputed Championship: Drew McIntyre vs. Cody Rhodes
Przed walką McIntyre wygłosił prowokacyjne promo, krytykując Polskę za jedzenie oraz pogodę i zapowiadając, że WWE nie wróci tu przez wiele lat. Publiczność odpowiedziała chantami „Pierogi!” oraz „Schabowy!”. Później nie zabrakło kolejnego lokalnego smaczku, gdy publiczność dopingowała Drew, aby ten klepał jak Najman.

Po tym promo McIntyre’a, Cody Rhodes zaatakował mistrza i rozpoczął się pojedynek.

W końcówce McIntyre uderzył Rhodesa poniżej pasa, co doprowadziło do dyskwalifikacji. Rhodes oczywiście wygrał walkę, ale tytuł pozostał przy Drew. Po pojedynku Rhodes przejął inicjatywę, przeprowadził akcję przez stół i zakończył ten segment gali przy swojej muzyce.

Na koniec Cody podziękował publiczności i między innymi stwierdził, że 11 lat czekania na WWE to było zbyt długo. Podkreślił znaczenie frekwencji oraz reakcji fanów w kontekście kolejnych przyjazdów. Następnie odłamał kawałek stołu i podpisał. Fragment miał trafić do najgłośniejszego fana i ostatecznie (bez zaskoczenia tutaj) trafił do młodego fana z jednego z pierwszych rzędów.

Podsumowanie

To była dość typowa gala w formacie House Show i nie można się było spodziewać jakichś ringowych popisów na najwyższym poziomie. Dla tych, co byli pierwszy raz i po części spełniali swoje marzenia, to był to świetny wstęp do oglądania wrestlingu na żywo. Wypełniona Ergo Arena też zrobiła tutaj robotę, bo mało było przestojów w dopingu. Pojawiło się kilka oryginalnych chantów i choćby przy „Zajebiste” dość szybko wrestlerki dowiedziały się, że chodzi o „this is awesome”. Oby WWE wpadało do nas częściej, bo to też szansa na imprezy towarzyszące, jak spotkania fanów czy też gale Polskich federacji.

Zdjęcia: Brejver