#1: Jak Shawn i Hunter chcieli zmienić WWF...

NOWY GRUNT


Shawn Michaels: Nasza historia rozpoczyna się dawno dawno temu, latem 1997 roku. To było wtedy, kiedy Hunter nie zdobył jeszcze European Championship, a tym bardziej Intercontinental czy World Heavywieght. Wtedy nawet w wyobraźni Vince McMahon nie pojawił się zalążek zalążka pomysłu o Friday Night SmackDown! ECW było regionalną federacją organizującą swoje gale w kurniku na północnym wschodzie, a większość obecnych zawodników WWE nie rozpoczęła jeszcze swoich wrestlingowych karier. John Cena wciąż był w koledżu, Randy Orton w szkole średniej, a Cody Rhodes i Ted DiBiase Junior jeszcze się chyba nie narodzili.
Hunter: Wtedy Shawn był bardzo rozgniewanym młodym człowiekiem.
Shawn: Zaczekaj, Hunter, czy Ty chcesz naprawdę rozpocząć naszą opowieść od tego?
Hunter: Wiesz, to prawda i to również część naszej opowieści, czyż nie?
Shawn: Tak, ale czy to mają być właśnie Twoje pierwsze słowa w tej opowieści?
Hunter: Ok, może tak? W tamtym czasie World Wrestling Federation, taką wtedy nazwę nosiło WWE, była w nieustannej wojnie o przetrwany z odwiecznym wrogiem - World Championship Wrestling.
Shawn: Od razu dużo lepiej.
Hunter: Kontynuując… Dzięki byłym gwiazdom WWF i naszym dobrym przyjaciołom - Kevinowi Nashowi i Scottowi Hallowi - WCW przyciągało więcej widzów i robiło więcej szumu wokół siebie niż WWF. Byliśmy w tarapatach. Wiele osób wierzyło, że już na zawsze będziemy grać drugoplanową rolę. Część myślała nawet, że wypadniemy z tego biznesu.
Shawn: Nastrój wewnątrz federacji odzwierciedlał nasze prawdziwe kłopoty. Zarówno zawodnicy, jaki i zarząd, odczuwali presję. Atmosfera na zapleczu była napięta i każdy był u szczytu swojej wytrzymałości.
Hunter: Dwie największe gwiazdy federacji - Shawn Michaels i Bret Hart - nienawidziły siebie nawzajem, a ich osobiste animozje podzieliły szatnię na dwa obozy - 90% osób popierało Breta, a pozostali wzięli naszą stronę. Więc widzicie, jak bardzo rozgniewanym młodzieńcem był wtedy Shawn.
Shawn: Dobra, przejdź dalej. To była prawda.
Hunter: A teraz profesjonalnie - Shawn był na szczycie i zdecydowanie zakładano, że jest jednym z najlepszych, lub nawet najlepszym, zawodnikiem w tym biznesie. Osobiście uważam, że był to trochę inaczej. Był podatny na ataki gniewu i wykorzystywał każdą okazję, aby zrazić do siebie każdą osobę, która przysporzyła mu nawet najmniejszy problem. Powiedzenie, że Shawn nie był popularny w szatni byłoby wielkim nadużyciem.
Shawn: Mój dobry przyjaciel Triple H miał swoje własne problemy. Nieszczęśliwie, większość z nich była moim dziełem. Był cichy i pełen szacunku zarówno dla zarządu, jak i dla kolegów wrestlerów, ale jego lojalność w stosunku do mnie dawała powód do nie lubienia go tym osobom, które nie lubiły mnie. Pomimo, że Hunter miał kilku przyjaciół więcej ode mnie, to i tak nie miał ich zbyt wielu. Również w ciągu roku stał się "wygnańcem" w federacji.
19 maja 1996 roku - Hunter, ja, Kevin Nash i Scott Hall postanowiliśmy złamać kayfabe - nasz Curtain Call - pokazując naszą przyjaźń na oczach widowni, która po brzegi wypełniła Madison Square Garden. Wiele osób w zarządzie odebrało to, jako zniewagę dla naszej profesji. Heelowie i face'owi nie mogą być przyjaciółmi! Gdyby fani wiedzieli, że dwaj wrestlerzy w rzeczywistości się lubią, to nie przychodziliby na nasze walki! To była stara filozofia, którą nadal utrzymywano w WWF, ale która nie stanowiła już prawdy. W celu uspokojenia atmosfery na zapleczu Vince musiał coś zrobić. W innym przypadku ryzykował utratę zaufania większości osób z otoczenia, czyli ludzi, którzy służyli mu od wielu lat. Kevin i Scott odeszli do WCW, więc im Vince nic nie mógł zrobić. Ja byłem jedną z największych gwiazd federacji, więc poniżenie mnie byłoby ze szkodą dla federacji. Zatem Vince zmusił mnie do przeproszenia ludzi na zapleczu, ale nie poniżył mnie.
Z kole Hunter to inna historia. On był wtedy jednym z mid-carderów. Miał talent, ale nie był jeszcze ukształtowany. Mógł zostać poniżony i został. Plany na jego zwycięstwo w turnieju King of the Ring w czerwcu 1996 roku zostały szybko zmienione i w następnym roku pałętał się między mid- a low-cardem. Przegrał większość walk i nigdy nie dostał prawdziwej szansy na pójście wyżej w drabince.
Hunter: Reakcja federacji na tamto zajście naprawdę mówiła wiele. Federacja utknęła w minionej epoce utrzymując fanów z daleka od zaplecza tego biznesu, oszukując fanów, że postacie są prawdziwe, a inne federacje wrestlingowe nie istnieją. Świat się zmieniał. Wielu nowych fanów wiedziało co się dzieje na zapleczu, a co ważne - desperacko szukali kolejnych informacji. Im więcej wiedzieli, tym więcej chcieli się nauczyć. Dla wielu fanów, to co działo się na zapleczu było dużo bardziej interesujące niż porównywalne historie odgrywane w telewizji. WWF wciąż była zamknięta w starych schematach. Większa część zarządu obawiała się zmian i dosyć mocno naciskała, aby kontynuować stary sposób robienia biznesu.
Shawn: Pomimo nacisków tych, którzy chcieli, aby WWF wciąż podążała tą samą drogą, my wciąż wierzyliśmy, że w federacji potrzebne są zmiany. Wierzyliśmy, że mamy na tyle talentu, aby się odbić, a jeżeli zostalibyśmy popchnięci we właściwym kierunku, to znów przewodzilibyśmy w rozrywce sportowej.
Hunter: Nie usiedliśmy pewnego dnia i nie powiedzieliśmy - "Hej, zrewolucjonizujmy ten biznes". Chcieliśmy tylko pomóc federacji w rozwinięciu nowego innego kierunku. Świat się zmieniał, a nasz produkt nie. Wciąż traktowaliśmy fanów, jak gdyby nic o tym biznesie nie wiedzieli. W skrócie - wszyscy wiedzieli, że toczymy wielką wojnę z WCW, ale na naszych galach temat WCW nawet nie istniał. Dlaczego nie poruszaliśmy tego na galach?
Shawn: To nie była także jakaś nagła rewolucja. Mówiliśmy o konieczności obrania nowego kursu od dawna. Już w 1995 roku mieliśmy spotkanie z Vincem w Indianapolis, gdzie Hunter, Kevin, Scott i ja mówiliśmy o nowym kierunku, urealistycznieniu naszego produktu i zaostrzeniu go. Federacja zmieniła wtedy coś, ale tylko trochę i nie na tyle, aby czyniło to wielką różnicę.
Hunter: Pamiętam bardzo dobrze Curtain Call, ponieważ cały heat zebrałem ja. Vince wygłosił promo na mój temat i prawie mnie zwolnił. Przyjmowałem każde gówno, które we mnie rzucano. Poszedłem do wszystkich agentów i przeprosiłem. Poszedłem do nich i każdy z nich walnął mi przemowę, jak bardzo zraniłem i znieważyłem ten biznes. Szczególnie zapamiętałem Wodza Jay'a Strongbowa, który mówił o złamaniu kayfabe'u. Powiedział mi, że nikt nie wiedział, że Shawn Michaels, Scott Hall i Hunter Hearst-Helmsley są przyjaciółmi. Oni - fani - nie wiedzieli i nie powinniśmy im pokazywać tej strony biznesu. Kiedy tak mówił to swoje przemówienie, to ja siedziałem i zastanawiałem się czy ktokolwiek z nich wiedział o tym dlaczego 18 tysięcy ludzi w MSG oszalało? No dlaczego? Bo oni znali tę stronę biznesu i dlatego, że ta druga strona była tak długo ukrywana, że stała się bardziej interesująca od tej głównej. I rzeczywiście wtedy była bardziej interesująca.
Fakt, że Shawn i Bret nie mogli stać obok siebie i mieli swoją wojnę w telewizji, a dotykali przy tym ich osobistych rzeczy, był bardziej interesujący niż oglądanie Doink the Clowna, który wchodził i robił co chciał.
Shawn: Inną sprawą był fakt, że rozmawialiśmy także o tym żeby trochę się pośmiać. W tamtym punkcie mojej kariery nie miałem dużo zabawy i śmiechu. A Hunter to naprawdę zabawny człowiek. Sposób zachowania Huntera na zapleczu był wtedy zupełnie inny. Kiedy jechał z nami autem był jednym z najzabawniejszych gości, ale w towarzystwie chłopaków z zaplecza nigdy tak się nie zachowywał. Będą z nimi zawsze zachowywał się, jak dobrze wychowana osoba. Latem 1997 roku on, ja i Chyna byliśmy na Wrestle Vessel, gdzie fani mogli przyjść i spotkać się z zawodnikami WWE. Siedzieliśmy tam raz na obiedzie i rozmawialiśmy o naszej współpracy i utworzeniu tag teamu. Poruszyliśmy także temat Huntera, który mógłby pokazać swoją zabawna stronę. Postacie, które odgrywał do tej pory nie pozwalały mu na to. Czułem, że to był właśnie czas na pokazanie tej strony.
Hunter: Jest ta sztywna i poważna strona tego biznesu, ale jest również ta zabawna. Przez 90 procent czasu nie było jednak nic zabawnego. Cóż, ja byłem zwolennikiem poważnej strony tego biznesu, gdyż w dramatach nie ma żadnego luzu. Jednak z czasem robi się to nudne i męczące. Chcieliśmy uczynić wrestling znów zabawnym.

Czy wiesz, że to Shawn wyszedł z pomysłem nazwy "Triple H"?
Shawn: Tak. Biorę za to odpowiedzialność. Niedługo po spotkaniu w Indianapolis, The Kliq usiadała i porozmawiała. Każdy miał wtedy jakiegoś rodzaju gimmicki, więc zapytałem Huntera - "Jak chcesz żebyśmy Ciebie nazywali? Paul? Hunter?" On odpowiedział, że nie jest pewien, więc zasugerowałem Triple H. Ukradłem ten pomysł od "Double A" Arna Andersona. Może to nie była zbyt oryginalna koncepcja, ale przyjęła się cholernie dobrze.

GDZIE TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO


Hunter: Chcieliśmy pracować razem od dłuższego czasu. Naszymi zaletami jest umiejętność pokazywania naszych przeciwników z dobrej strony i wiedzieliśmy, że to może zadziałać. Wiedzieliśmy również, że można przy tym dać trochę zabawy. To było coś co zawsze powracało w naszych rozmowach. Zawsze też pytaliśmy o możliwość naszej współpracy, ale ktoś za każdym razem odmawiał nam z tego czy z innego powodu.
Shawn: Wreszcie dostaliśmy szansę zaraz po SummerSlam. Miałem przejść heelturn i rozpocząć program z Undertakerem. Nigdy wcześniej nie pracowałem z Takerem, ponieważ Vince nie uważał, że fani kupiliby kogoś mojej postury pokonującego jego. Jednak Vince uwierzył, że z Hunterem i Chyną u mojego boku, oraz z Rickiem Rudem - moim "ubezpieczeniem", byłbym zdolny do pokonania Undertakera i byłoby wiarygodne. Nasz pierwszy pojedynek odbył się z Atlantic City przeciwko Undertakerowi i Mankindowi. Uderzyliśmy Takera kilka razy krzesłem, a widowni wprost eksplodowała niechęcią do nas.
Hunter: Musicie to zrozumieć - wtedy dodatkowa broń nie była zbyt często używana, a poza tym nikt nie atakował Undertakera. Shawn zdzielił go krzesłem, on się przewrócił, a po chwili usiadł. My z kolei uciekliśmy, jak tchórze. Pamiętam, jak tamtego wieczoru pomyślałem słysząc ten cały heat - "To może być wielkie".

Czy wiesz, że Shawn i Hunter pierwszy raz spotkali się podczas WrestleManii XI?
Shawn: Razem z Kevinem Nashem siedzieliśmy kiedy jakiś nieznajomy podszedł do nas i powiedział - "Nie chcę Wam przeszkadzać w tym co robicie, ale nazywam się Paul Levesque. Rozmawiałem z Terrym Taylorem kiedy byłem w WCW i on powiedział, że jesteśmy tymi, z którymi należy się trzymać. Jeżeli więc nie macie nic przeciwko, chciałbym się z Wami trzymać i podróżować."
Hunter: Byłem w federacji niezbyt długo i jeździłem z kilkoma innymi chłopakami. To była jednak jedna z tych sytuacji, w której jedziesz z kimś i po dziesięciu minutach myślisz - "Nie mogę się doczekać, aby się stąd wydostać." Z tymi chłopakami - z The Kliq - wskakiwałem do auta, ale podczas pierwszej przejażdżki z Waltmanem, kiedy niektóre rzeczy wyrwały się lekko spod kontroli, pomyślałem - "Co ja do cholery z nimi tutaj robię?" Jednak po pięciu minutach poczułem się komfortowo. Nadawaliśmy na tych samych falach.

ZROBIENIE ZAMIESZANIA WOKÓŁ


Hunter: Miesiąc po naszym debiucie jako tag teamu w Atlantic City i tydzień po tym, jak Chyna i ja interweniowaliśmy w walkę Shawna z Undertakerem na Ground Zero PPV, Shawn miał ustalony wywiad z Jimem Rossem. Celem wywiadu był zbudowanie zainteresowania wokół walki Hell in a Cell Shawna z Takerem na Badd Blood. Shawn miał wzywać Takera, a ten nie będąc obecnym na gali, miał pojawił się na titantronie i pogrozić Shawnowi, który miał zagrać przerażonego. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, ale z naszą dwójką, zwyczajne przestawało już być zwyczajne…
Shawn: Przed wywiadem, chodziłem po zapleczu w tych kolarskich szortach, których używałem, aby denerwować wiele osób. Dla śmiechu włożyłem tam skręconą gazę i zacząłem się wygłupiać. Tuż przed moim wyjściem na wywiad z Jimem, Brian Adams (Crush) podpuszczał mnie do wyjścia na arenę z gazą w gaciach. Nigdy nie byłem osobą, która bała się wyzwań. Wyszedłem więc z tą gazą, a Jim Ross próbował zrobić poważny wywiad, ale swoim zachowaniem cały czas go rozpraszałem, a gaza była bardzo widoczna. Udało mi się zrobić świetne promo, którym zachwycali się wszyscy na zapleczu. Na zakończenie wywołałem Undertakera, a on pojawił się na ekranie i zaczął mi grozić. Ta część poszła świetnie. Jim jednak był zły na mnie z powodu moich wygłupów podczas jego wywiadu. Opuścił ring i wrócił na swoje stanowisko komentatora. Zdecydowałem, że jeszcze się trochę zabawię. Wziąłem mikrofon i wiedząc, że nie ma Undertakera na zapleczu zacząłem krzyczeć - "Wiecie co - jeżeli Undertaker jest tak twardy, to dlaczego nie wyjdzie tutaj i nie stanie do walki ze mną w tym momencie?" Tłum eksplodował mając nadzieję na jego pojawienie się. Kontynuowałem - "Undertaker, zrób właściwą rzecz teraz. Jeżeli nie wyjdziesz kiedy będę liczył do dziesięciu to znaczy, że obawiasz się mnie." Zacząłem liczyć. "Widzicie - on się mnie boi!" Zszedłem potem na zaplecze i koledzy powiedzieli, że to była najzabawniejsza rzecz, którą słyszeli od dawna.
Następnego dnia Vince wezwał mnie do siebie - "Dostaniesz 10 000 dolarów kary za incydent z ostatniej nocy."
- "Za co?"
- "Za poniżenie federacji i Undertakera". Potem zrobił mi wykład na temat tego, jak bardzo nieprofesjonalnie i niegrzecznie zachowałem się w stosunku do Jima. Postanowiłem jednak zareagować na to.
- "Muszę Ci coś powiedzieć - to było zabawne. Każdy myślał, że to było zabawne. JR był wkurzony? To była zabawna rzecz. Nie uważasz tak? Ludzie robią tak cały czas. Nie byłem pierwszym, który wsadził gazę w swoje majtki."
- "Cóż, uraziłeś tym jedną z kobiet z wozu producenckiego."
- "Jesteś pewien?"
- "Tak."
- "A ja niebyłym takim pewny. Ja słyszałem zupełnie co innego - ponoć oni też mieli z tego niezły ubaw" - Hunter był wtedy na zapleczu i opowiedział mi, że tak kobieta śmiała się z tego wszystkiego.
- "Nie w tym rzecz."
- "Nie, w tym jest właśnie rzecz. To było zabawne. Musimy zacząć robić lepsze rzeczy. Nasze dziewczyny paradują przecież z cyckami. W jednym tygodniu są płaskie, jak deska, a w następnym mają już wielkie cycki. Fani to widzą. Niejeden z nich komentował to - ‘Sable, czy ty przeszłaś świnkę w ostatnim tygodniu?' Gaza w majtkach to zabawne. Nie powiesz mi, że nie."
- "To nieprofesjonalne i nie ma nic wspólnego z naszym biznesem."
- "Musimy zacząć robić wokół siebie zamieszanie!"
Hunter: Shawn wezwał mnie po rozmowie z Vincem i powiedział, że ma karę w wysokości 10 000 dolarów. Cieszę się, że nie ukarali mnie, bo wtedy nie miałem takiej sumy. Tamta sytuacja była gorącym tematem na zapleczu. To była tylko zabawa. To było coś co ludzie robią lub chcieliby zrobić. To było trochę niedojrzałe, oczywiście, ale było też zabawne. Wszystkim na zapleczu się to wtedy podobało i zebrało reakcję wśród fanów.

Czy wiesz że to Sean Waltman, X-Pac, przyniósł do WWF crotch chop?
Shawn: Kid zauważył jak ktoś robił to podczas europejskiego touru w 1996 roku, niedługo przed odejściem Kevina, Scotta i Kida do WCW. Sean to rozpoczął, a kiedy odszedł, my to kontynuowaliśmy.
Hunter: Było to coś, co robiliśmy na house showach na długo przed pokazaniem tego w telewizji. Ktoś rzucił jakiś wulgaryzmem w nas, a my mu odpowiadaliśmy tym.
Shawn: Po tym, jak zaczęliśmy tego używać, zaczęliśmy również zbierać heat, ponieważ oni myśleli, że to nie jest właściwe do pokazywania w telewizji. Poprosili nas o przemienienie tego bardziej w znak "X" niż w crotch chop. Zamieniliśmy więc to "crotch X".
Hunter: Oczywiście zebraliśmy największy heat i upomnienie za to kilkakrotnie.

NASZE PIERWSZE ROZRUCHY


Shawn: Zanim dostałem swój rematch z Undertakerem na Badd Blood w październiku, musieliśmy przejść przez specjalnie PPV, które zorganizowano w Birmingham w Anglii. Dave Boy Smith był European Championem i pochodził właśnie z Birmingham. Powiedziałem Kreatywnym - "Jeżeli chcecie, abym zebrał heat, pozwólcie mi go ograbić z jego tytułu w jego rodzinnym mieście." Spodobał im się ten pomysł. Przekręcenie go z pasa na oczach jego fanów było dobrą biznesową decyzją, ponieważ to wygenerowało wielki heat. Asystowali mi Hunter, Chyna i Rick Rude, kiedy zakładałem figure-four leg lock Dave'owi, a sędzia zakończył walkę. Zaraz potem zaczęliśmy go obijać i sięgnęliśmy po jego rodzinę, która w trakcie naszej walki siedziała przy ringu. Tłum oszalał. Zaczęli w nas rzucać piwem, jedzeniem i wszystkim co mieli pod ręką. Zebraliśmy naprawdę wielki heat w Birmingham. Wiecie - European Championship nie znaczył zbyt wiele, a wszyscy na miejscu chcieli nas dorwać i zabić.
Hunter: Chcę jeszcze dodać, że to było bardzo blisko wielkiego buntu - ludzie rzucali w nas butelkami. Kiedy się stamtąd próbowaliśmy wydostać, kiedy schodziliśmy po rampie na zaplecze, wciąż miałem wrażenie, że oni zaraz po nas ruszą. To było bardzo intensywne przeżycie.

Czy wiesz że Shawn został wylany z WWF?
Shawn: To było w styczniu 1987 roku. Po mojej pierwszej walce, ja i mój tag team partner Marty Jannetty, wyszliśmy się zabawić z innymi zawodnikami i skończyłem w sprzeczce z Jimmym Jack Funkiem. To wszystko dotarło do Vince'a, przy czym to lekkie zamieszanie zamieniono w prawdziwe rozruchy. Przedstawiliśmy naszą wersję Vince'owi, ale on czuł, że inni zawodnicy nie chcą naszej dwójki tutaj. Aby zachować spokój i harmonię w szatni, Vince postanowił nas zwolnić. Jakieś półtorej roku potem dostaliśmy telefon z zaproszeniem nas ponownie do federacji.
Hunter: Zgaduję, że jestem jedynym, który nigdy od Vince'a nie usłyszał - "You're fired!"
Shawn: I z jakiegoś powodu, pomimo tego wszystkiego przez co z nim przeszedłeś, jesteś z nim w bardzo bliskiej więzi. I wydaje mi się, że raczej to się nigdy nie wydarzy.

dodane przez Vercyn w dniu: 11-10-2012 21:00:35

Udostępnij

Komentarze (12)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

"Nigdy wcześniej nie pracowałem z Takerem wcześniej.." - taki malutki błąd ; D

Ogólnie to świetny artykuł, bardzo miło się czyta. Wielkie dzięki.

napisane przez Valer w dniu : 11-10-2012

Przyznaję: nie sądziłem, że cokolwiek opatrzone znakiem DX może mnie zaciekawić (dlaczego? o tym niżej) i gdyby nie to, że Vercyn wysłał mi fragment na PW, nie wiem, czy bym to przeczytał :wink: Jestem jednak mile zaskoczony. Wygląda to trochę jak wywiad rzeka, ale najważniejsze jest to, że nie brakuje zakulisowych ciekawostek.

Okres curtain call znam dość dobrze, więc w tym rozdziale niewiele mnie zaskoczyło. Ciekawi mnie jednak, jak będzie wyglądała opowieść po WM XIV, kiedy to HBK opuścił WWE, a DX funkcjonowało dalej. Ciekawi mnie rok 2002, gdy Michaels wrócił jako członek nWo i miał za zadanie wciągnąć tam Huntera (skończyło się na reaktywacji DX i feudzie obu wrestlerów - jak ktoś nie wie). Wreszcie, ciekawi mnie, co na temat nowego DX myślą sami HBK i HHH. Bo to właśnie każdy kolejny powrót Degeneratów po 2006 roku skutecznie mi ich obrzydził (stąd też sceptyczne podejście do książki).

napisane przez SixKiller w dniu : 12-10-2012

Podoba mi się ta historia opowiadana z punktu widzenia Huntera i HBK-a. Fajnie, bo zdradzają wiele rzeczy, które wówczas się działy na zapleczu, a dla mnie zawsze to jest najciekawszą częścią tego typu biografii. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale niemal za każdym razem, kiedy Trypel sięga po postać Breta i niechęci pomiędzy Michaelsem i Hartem – Shawn, albo nie kontynuuje tematu, albo go krótko ucina… Ciekawa sprawa, tak jakby faktycznie HBK chciał zamknąć tamten rozdział swojej kariery i nie wracać do niego nawet we wspominkach (a przynajmniej ja odniosłem tutaj takie wrażenie).
Świetna robota Vercyn i bardzo dobry wybór książki do tłumaczenia. Myślę, że nawet osoby oglądające w tamtych czasach McMahonlandię będą mogły znaleźć tutaj informacje o których wcześniej nie miały pojęcia :wink:

napisane przez -Raven- w dniu : 12-10-2012


Cytat: -Raven-

Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale niemal za każdym razem, kiedy Trypel sięga po postać Breta i niechęci pomiędzy Michaelsem i Hartem – Shawn, albo nie kontynuuje tematu, albo go krótko ucina… Ciekawa sprawa, tak jakby faktycznie HBK chciał zamknąć tamten rozdział swojej kariery i nie wracać do niego nawet we wspominkach (a przynajmniej ja odniosłem tutaj takie wrażenie).

Powiem Ci, że przy opowiadaniu o screwjobie także mówi głównie Hunter, a Bret jest bardzo bardzo rzadko wspominany w tej sytuacji.

Cytat: SixKiller
Ciekawi mnie rok 2002, gdy Michaels wrócił jako członek nWo i miał za zadanie wciągnąć tam Huntera (skończyło się na reaktywacji DX i feudzie obu wrestlerów - jak ktoś nie wie). Wreszcie, ciekawi mnie, co na temat nowego DX myślą sami HBK i HHH.

Jeżeli chodzi o okres po WM XIV to pewnie znajdzie się tutaj wcześniej niż całość, bo ogarnąłem sobie go trochę i jest kilka ciekawych rzeczy. Natomiast książka, z tego co zauważyłem (chociaż nie doczytywałem końcówki dokładnie) kończy się gdzieś na 2007/2008.

napisane przez Vercyn w dniu : 13-10-2012

Ja tylko piszę, co chciałbym przeczytać. Nie wiem, czy inni by chcieli, ale zważywszy na fakt, że jestem jedynym, który się w tej kwestii wypowiedział, mam pewną przewagę :wink: Oczywiście to Twoje tłumaczenie i Ty decydujesz, co i kiedy tłumaczysz. Mam jednak nadzieję, że rozdział o Montrealu pojawi się później niż wcześniej, bo to temat tak zużyty, że już mnie męczy... Czytam o nim od 10 lat.

napisane przez SixKiller w dniu : 13-10-2012


Cytat: SixKiller

Mam jednak nadzieję, że rozdział o Montrealu pojawi się później niż wcześniej, bo to temat tak zużyty, że już mnie męczy... Czytam o nim od 10 lat.

Oni o samym Montrealu nie piszą wiele. Więcej jest o ich sytuacji po Montrealu, o tym jak fani się w stosunku do nich odnosili na przykład w trakcie gal, live eventów (np. w Little Rock) czy gdzieś spotkani przypadkowo, o tym jak musieli we dwóch walczyć przeciwko praktycznie całej szatni, jak nie ufali nikomu z kim mieli walczyć (np bali się, że Shamrock - przyjaciel Breta - będzie chciał trochę wyjść poza ramy wrestlingu podczas pojedynku na PPV).

Cytat: SixKiller
Ja tylko piszę, co chciałbym przeczytać. Nie wiem, czy inni by chcieli, ale zważywszy na fakt, że jestem jedynym, który się w tej kwestii wypowiedział, mam pewną przewagę

Lubię tłumaczyć z ukierunkowaniem na to, co czytelnik chciałby przeczytać - i machnę tamten rozdział bo i mnie zaciekawił (ten po WM XIV).

napisane przez Vercyn w dniu : 13-10-2012

Przyjemnie sie czyta. Masz blogoslawienstwo na tlumaczenie reszty :wink: Grunt, ze zaczales od pierwszego rozdzialu, bo jak wykladany mi jest na start #36, to czytac sie odechciewa.
Wypadaloby tylko nie tlumaczyc gimmickow, jak Chief Jay Strongbow. Jak przeczytalem WÓDZ Jay Strongbow, to pojawil sie lekki usmiech na mojej twarzy. Idac tym tropem niebawem doczekamy sie Grabarza czy Breta "Platnego Zabojce" Harta :wink:

napisane przez N!KO w dniu : 13-10-2012


Cytat: N!KO

Wypadaloby tylko nie tlumaczyc gimmickow, jak Chief Jay Strongbow. Jak przeczytalem WÓDZ Jay Strongbow, to pojawil sie lekki usmiech na mojej twarzy. Idac tym tropem niebawem doczekamy sie Grabarza czy Breta "Platnego Zabojce" Harta :wink:

Spoko, Nature Boy'a czy Deadmana czy Hitmana bym nie ruszył, ale jak sobie przeczytałem to zdanie po polsku - i był w nim Chiefa Jay'a Strongbowa to brzmiało mi to strasznie dziwnie (zwłaszcza na głos) i dlatego postanowiłem zmienić na Wodza, co akurat w tym wypadku nie było błędem czy czymś mocno odstającym od właściwego sensu. Nie mam zamiaru jednak silić się na Grabarza, Fundację Hartów czy Dziecko Natury (jak to było na Polsacie w jednym z odcinków Słonecznego Patrolu).

Cytat: N!KO
Grunt, ze zaczales od pierwszego rozdzialu, bo jak wykladany mi jest na start #36, to czytac sie odechciewa.

Jak jesteś taki mądrala (a przecież Ci to już tłumaczyłem :) ) to weź zerknij do Stone Cold Truth, gdzie rozdział, który chronologicznie powinien być między #36 a #37 ma #1, a dopiero po nim wchodzi dzieciństwo. Na potrzeby odpowiedniej chronologii celowo z #1 zrobiłem #36, a właściwe rozdziały #35 i #36 połączyłem w #35. Wiesz w ramach urodzin staram się wybierać co ciekawsze rzeczy, a nie "Ej dam Wam coś specjalnego z SCSA - jego dzieciństwo, bo wypada zacząć od tego, a nie od zajebistego fragmentu o bliskiej śmierci Steve'a" ;)

napisane przez Vercyn w dniu : 13-10-2012

A ja nie wiem, po co zaczynać od pierwszego rozdziału. Prawda jest taka, że poszczególne rozdziały to zazwyczaj osobne historie i można je opowiedzieć w dowolnym momencie. Zresztą bądźmy szczerzy - kogo interesuje dzieciństwo i szkolne lata? Kogo interesują początki kariery, jeśli nie wiąże się z nimi jakaś ciekawa anegdota? :wink:


Cytat: Vercyn

i machnę tamten rozdział bo i mnie zaciekawił (ten po WM XIV).


A jak się ma sprawa z tym z 2002? Powrót HBK, nWo, kontuzja Nasha, Vengeance, DX, SummerSlam itd...? Coś ciekawego czy na pierwszy rzut oka nuda?

napisane przez SixKiller w dniu : 13-10-2012


Cytat: SixKiller

A jak się ma sprawa z tym z 2002? Powrót HBK, nWo, kontuzja Nasha, Vengeance, DX, SummerSlam itd...? Coś ciekawego czy na pierwszy rzut oka nuda?

Całego rozdziału nie czytałem tylko pierwsze dwa podrozdziały, ale prawdopodobnie to będzie kolejna część którą wrzucę na tłumaczenie, więc w najbliższym tygodniu powinniśmy się dowiedzieć :)

napisane przez Vercyn w dniu : 13-10-2012

Może i poszczególne rozdziały to osobne historie, ale jednak lepiej się czyta książki po kolei. Kiedy widzę któryś rozdział z środka, to od razu nie mam ochoty tego ruszać. Może to tylko moje odczucie, ale jestem za tym, żeby lecieć tak, jak jest w książce.

A co do samego DX - taka książka w formie wywiadu, podoba mi się to. Każda dawka informacji z zaplecza jest dobra, to jest to, co najbardziej zachęca do czytania. Chętnie przeczytam resztę.

napisane przez aRo w dniu : 20-10-2012


Cytat: aRo93

Może to tylko moje odczucie, ale jestem za tym, żeby lecieć tak, jak jest w książce.


Nie masz wyjścia, Vercyn - tłumacz dzieciństwo Austina :wink: Ja dorzucę dzieciństwo Bischoffa i może Hogana.

napisane przez SixKiller w dniu : 20-10-2012

Reklama

Sondy

Wrestling bez publiczności Zupełnie mi nie przeszkadza
Przyzwyczaiłem się, ale czekam na powrót publiczności
Jest gorzej, ale mimo to oglądam
Tego nie da się oglądać

Komentarze i wyniki

Czat

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Partner

plagiat

Reklamy