WWE, czyli kolebka wrestlingowego syfu - Część I

Jako, że tekst o TNA się spodobał i był dość spory odzew w postaci komentarzy to warto iść za ciosem i zaszturmować portal czymś co z wrestlingowym syfem ma wspólnego najwięcej, czyli z WWE. Reguły są te same co poprzednio, więc nie będę się powtarzać i po prostu przejdę do rzeczy.

Gimmicki:
Gobbledy Gooker
Jeżeli ktoś zapytałby mnie jaka jest największa skaza na niesamowitych osiągnięciach całej rodziny Guerrero to z miejsca musiałbym wspomnieć właśnie Gookera. Pechowcem który przywdział kostium dużego, żółtego ptaka był nie kto inny jak Hector Guerrero. Wszystko miało miejsce na Survivor Series w 1990 roku gdzie z olbrzymiego jaja wykluł się Gobbledy Gooker! Trudno jest mi sobie wyobrazić co planowali z tym wszystkim zrobić oficjele WWF, ale chyba ktoś był na mocnych używkach, bo nie bez powodu ten właśnie gimmick uchodzi za jeden z najgorszych, o ile nie najgorszy w historii tego biznesu. Po samym wykluciu Gooker potańczył trochę koło zdezorientowanego Mean Gene'a(Okerlund ma tendencje to wybuchów śmiechu i aż dziwie się, że tutaj udało mu się nad tym zapanować), a później jego gimmick został porzucony(ktoś wytrzeźwiał po melanżu najwyraźniej) co WWF wyszło tylko na dobre. Jako ciekawostkę mogę jeszcze podać, że Gooker pojawił się też na WM17 w pamiętnym Gimmick Battle Royal, a całkiem niedawno jego kostium przywdziała Maryse.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Komet Kid/Max Moon
Lata 90 jak nie trudno się domyślić były kopalnią niesamowicie durnych gimmicków i Komet Kid jest tego najlepszym przykładem. Sam nie wiem jak opisać tą postać w którą wcielił się biedny Paul Diamond, ale był to osobnik który wystrzelił z rąk jakieś race i wyglądał jak przybysz z innej planety! Możecie tego nie pamiętać, bo Komet pojawił się zaledwie kilka razy, ale to był pierwowzór gimmicku Max Moona, który wielokrotnie pojawiał się na galach WWF i który był odgrywany przez Konnana. W ringu może zachowywał się dosyć normalnie, ale jego wygląd bezapelacyjnie nawiązywał do przybyszów z innej planety. Widać meksykańscy wrestlerzy mieli ciężkie początki w WWF.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Al Snow - całokształt twórczości.
W TNA nie obyło się bez wrestlerów którzy jako całokształt załapali się do mojego rankingu i jeżeli chodzi o WWF/E będzie podobnie z tą różnicą, że będzie tego więcej. Al Snow miał kilka różnych gimmicków, ale w każdym było coś syfiastego. Zaczynał od zamaskowanych postaci, a pierwszą z nich był Avatar, gimmick superbohatera! Oczywiście Snow jobbował wtedy regularnie i z ciekawostek dotyczących tej postaci mogę wspomnieć jedynie to, że zakładał swoją maskę tuż przed walką, ale tak było chyba tylko na początku i w późniejszych występach pokazywał się już zawsze zamaskowany(kilka razy miał u swojego boku Aldo Montoye, ale o tym będzie później). Kolejny gimmick to Shinobi the Ninja i chyba nie trudno się domyślić jaką role odgrywał Al, w ringu skupiał się na walce która była charakterystyczna dla wojowników ninja, a jego maska miała bardzo specyficzny długi warkocz, który jeszcze lepiej oddawał klimat tej postaci. Później było trochę lepiej, bo jako Leif Cassidy razem z Martym Jannettym utworzyli New Rockers, ale jego radość nie trwała zbyt długo, bo okazało się, że ciągle jest tylko jobberem i na dwa lata rozstał się z federacją. Kiedy wrócił z ECW okazało się, że nie wrócił sam! Head, czyli główka fryzjerska z którą Snow się nie rozstawał stała się jego znakiem rozpoznawczym na wiele lat, ale czy było to normalne to już każdy chyba powątpiewa. Niestety WWF nie byłoby sobą gdyby nie wykorzystało tego i dochodziło do takich sytuacji w których Head było pinowane w Tag Team Title Matchu przez co Snow nie mógł wygrać pasów! Mało tego, pewnego razu Hardcore Holly porwał ukochaną "główkę" Snowa, bo ten podczas walki o Hardcore Title położył Head na Hollym i twierdził, że to właśnie "głowa" zdobyła pas, a nie on. Te parę tygodni to były naprawdę rarytasy, bo smutny Snow postanowił, że nie będzie wychodzić do ringu sam i zaprezentował głowę jelenia, która nazywała się Pierre! Podczas pewnego Heat Snow został zabookowany do walki z Head o Hardcore Title, walkę o dziwo wygrał, ale ucierpiał na tym Pierre, który według storyline właśnie podczas tej walki stracił życie! Myślicie, że to koniec? W międzyczasie Al Snow utworzył znaną wszystkim fanom Attitude Ery stajnie J.O.B Squad w skład której wchodzili Hardcore Holly, Gillberg(o nim też będzie), Too Cold Scorpio, czy Blue Meanie i nie trudno się domyślić, że słowo pierwsze 3 litery stajni, mianowicie J.O.B idealnie oddają pozycje tych wrestlerów w federacji. Chyba ostatni naprawdę fatalny storyline związany ze Snowem to był jego program z Big Bossmanem w który zamieszany był również Pepper, czyli piesek Ala. Podczas pewnego epizodu SmackDown! Bossman ugotował Snowowi posiłek, a ten smacznie zjadł i dopiero później dowiedział się z czego to danie było zrobione - tak, to był Pepper. Wszystko to doprowadziło do kilku absurdalnych segmentów, a także do walki na Unforgiven 1999, gdzie obaj panowie spotkali się w Kennel From Hell Matchu, ale o tym napisze kiedy przyjdzie czas na cudowne gimmick matche rodem z WWF/E. Później postać Snowa była prowadzona w miarę normalnie, ale na upartego jego tag team z Blackmanem, czyli Head Cheese też mógłbym pod to podciągnąć, ale biorąc pod uwagę to co działo się później w karierze Ala, to jednak to były chyba oznaki czegoś bardziej normalnego mimo, że długi okres czasu spędził na galach typu Jakked. Odpuszczam zamieszanie z komentatorami do jakich dochodziło w 2003 roku, bo jeżeli chodzi o tego typu storyline to mam w zanadrzu coś o wiele lepszego, coś w czym również udział brał Jerry Lawler.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Boogeyman
Boogeyman to według storyline'u wynalazek Palmera Cannona, ale że jest to pomysł zupełnie kretyński było wiadomo już od pierwszego wypuszczonego proma. Wielu wrestlerów musiało grać strach przed "potworem" i nie omijało to nawet takich tuzów jak JBL czy Booker T. Boogeyman to gość, którego pamięta każdy kto chociaż zahaczył o lata 2005-2008 w WWE, bo jak można zapomnieć kogoś kto już na dzień dobry rozbija sobie wielki zegar na głowie, głowę ma pomalowaną na czerwono no i przede wszystkim wcina robaki! Kto nie widział musi natychmiast nadrobić zaległości, bo to chyba jedyny przypadek w całej historii wrestlingu w którym dana postać wychodziła na ring i jadła robaki, a także próbowała karmić nimi innych. Boogeyman to też osoba, która odgryzła Jillian Hall ohydną narośl, którą miała na twarzy(to też był super pomysł oficjeli…). Jakby tego było mało WWE nie wystarczył jeden Boogeyman i na feud z Finlayem postanowili sprowadzić kogoś jeszcze - był to Little Boogeyman(ależ pomysłowość), który miał odciągać Hornswoggle'a od ringu. Jakby ktoś pytał o osiągnięcia naszego bohatera to powiem tylko, że na Royal Rumble 2006 potrafił pokonać niedawnego mistrza JBLa w mniej niż dwie minuty, a na Wrestlemanii potrafił zniszczyć Bookera i Sharmell w Handicap Matchu. Oni rzeczywiście planowali dla niego duży push jak się na to spojrzy tak z boku… I'm The Boogeyman and I'm coming' to get'cha!

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Repo Man
Barry Darsow miał w swoim życiu wiele fatalnych gimmicków i uchodzi za jednego z większych pechowców jeżeli chodzi o postacie jakie otrzymywał. Głównie błyszczał w WCW, ale w WWF też załapał się na jeden gimmick z którego na pewno wielu go pamięta. Darsow w gimmicku Repo Mana miał przepaskę na oczy i linę dzięki której najczęściej związywał swoich przeciwników, ale najbardziej irytujące było to jak jego postać była prowadzona. Poruszał się bardzo specyficznie, najczęściej jakby się skradał i chciał coś ukraść co było kolejną charakterystyczną akcją dla tego gimmicku. Najbardziej zasłynął z tego, że na jednym z pierwszych RAW w historii zaatakował Macho Mana i ukradł mu kapelusz! Długo się z tego nie nacieszył, bo angle był kontynuowany na jednej gali Superstars i na jednej gali Wrestling Challenge, a gdy minął tydzień to Randy Savage stoczył z nim walkę na RAW gdzie bez większego problemu swój kapelusz odzyskał. Jest to idealny przykład gimmicku, który był na chodzie w WWF dość długo, ale w TV pokazywał się bardzo rzadko i przypominali sobie o nim raz na kilka miesięcy co ostatecznie doprowadziło do jego zwolnienia w 1993 roku. Pomyśleć, że przed tym gimmickiem był członkiem jednego z najlepszych tag teamów wszech czasów i jako członek Demolition robił bardzo dobrą karierę.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


John Heidenreich
Heidenreich swoją przygodę z WWE zaczął już w 2003 roku, ale jeszcze wtedy był mało znaczącą postacią i walczył głównie na Heat. Niestety, WWE pokazało, że lubi dużych chłopców i mimo tego, że John był w ringu absolutnie drewniany to dostał szanse i w 2004 roku z tygodnia na tydzień siał coraz większe spustoszenie niszcząc jobberów pokroju Funakiego. Jeżeli było trzeba to potrafił nawet kogoś porwać! Co jeszcze go charakteryzowało? Mianowicie czytanie poematów - niesamowity brutal, który terroryzuje pół rosteru sam pisał i później czytał(on-screen) jakieś beznadziejne poematy! To, że miał w sobie nie tylko brutala pokazał program z Undertakerem w którym Heidenreich wyraźnie bał się swojego oponenta, a przede wszystkim trumien z których to Taker zasłynął. Mnie najbardziej irytowało jednak coś innego czego do dziś nie potrafię zrozumieć. Nie ukrywam, że jednym z moich ulubionych tag teamów w całej historii tego biznesu byli Road Warriors, dlatego z bólem serca wspominam walki podczas których Heidenreich zastąpił Hawka i razem z Animalem stworzył drugą wersje Legion Of Doom. Nie dość, że świętej pamięci Hawkowi nie dorastał do pięt pod żadnym względem to jeszcze był tak fatalny, że pierwszym moim pytaniem w kierunku Animala nie byłoby coś na temat jego wspaniałej kariery z czasów Road Warriors, ale spytałbym właśnie o storyline z 2005 roku. Jak on mógł się zgodzić na taki shit? Dlaczego rozmienił swoją karierę na drobne w tym momencie? Bo raczej nie dla kasy, przecież ten tag team furory dużej nie zrobił…

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Spirit Squad
5 przyszłościowych wrestlerów, którzy mogliby dostać jakieś ciekawe postacie zostało upchniętych w jednym drużynowym gimmicku i to jakim! Męskie cheerleaderki, bo inaczej trudno to nazwać to na pewno nie był szczyt ich marzeń, ale też biorąc pod uwagę to jak fatalny dostali gimmick to czasu antenowego zazdrościł im niejeden bardziej utalentowany zapaśnik. Przypomnę tylko, że Spirit Squad tworzyli: Kenny(miał się wybić najbardziej, ale szybko z niego zrezygnowano), Johnny(nie mam pojęcia co się z nim dzieje, zawsze kojarzył mi się tylko z OVW), Mitch(ten to nawet z OVW mi się nie kojarzył), Nicky(Dolph Ziggler - czyli jedyny który po tamtym gimmicku potrafił się solidnie wybić) i Mikey(solidny wrestler, który oprócz rozwojówek potrafił się dostać nawet do ROH). Cóż, czasy tych wspaniałych tańców i choreografii, megafonu i trampoliny już raczej nie wrócą, ale najgorsze jest to, że pomimo tak dużego czasu antenowego to była typowo jobberska stajnia. Może i zdobyli pasy tagów, ale przecież później to oni przegrywali nawet z ekipą dinozaurów na Survivor Series!

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Mantaur
Jeden z moich ulubieńców jeżeli chodzi o wrestlecrap! W jakim trzeba być stanie, żeby wymyślić gimmick w którym wrestler wchodzi na ring z założoną głową byka?! To jeszcze nic! Oprócz tego zajadał się mięsem i był nawet w stanie "muuuczeć" na swoich oponentów - to jest dopiero odgrywanie gimmicku! Oczywiście jako wrestler też dużo pokazywał, potrafił wykonać puncha, body slama, a nawet headbutta! Jak można się domyślić długo ta postać nie gościła w TV, ale na lata zostanie w pamięci każdego kto widział chociaż jeden segment z tamtego okresu. Po tym czasie Bruiser Mastino(wiem, że to jego inny gimmick, ale po prostu nie chce mi się sprawdzać jak ten gość naprawdę nazywał) zawitał na krótko do ECW i w takim samym gimmicku jak w federacji Gordona powrócił do WWF aby zostać ochroniarzem Goldusta. Krótka historia, ale jakże barwna o której po prostu wypadało napisać.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Great Khali
Khali zadebiutował w WWE w 2006 roku i od razu zrobił furorę. Potrafił jednym Overhand Chopem znokautować samego Undertakera! Jego prom nikt nie rozumiał i może był to element gimmicku, ale tak naprawdę Singh jest trudny w zrozumieniu. Oczywiście gdy tylko zadebiutował od razu rozeszły się wieści, że Khali zabił kiedyś w ringu wrestlera. Jak się okazało była to prawda, tym młodym zapaśnikiem był niejaki Brian Ong, który przyjął dwa źle wykonane przez Singha Flapjacki. Przypadki chodzą po ludziach, ale jak się oglądało jego poczynania na ringach WWE to łatwo było można dostrzec, że zarząd nie dał mu jakiegoś ryzykownego finiszera właśnie dlatego, że Khali to ringowe drewno, które przez lata nie zrobiło żadnych postępów. Niestety, zanim Khali okazał się maskotą, która miał jedynie na celu trzepanie kasy w Indiach zdążył zdobyć World Title wygrywając Battle Royal i jest to najgorszy mistrz w historii WWE. Kiedy Vince już nie miał dla niego żadnych większych planów Great Khali miał nawet krótki program z Johnnym Knoxvillem! Później jednak nadszedł czas na zmianę gimmicku i Singh stał się… playboyem! Punjabi Playboy i jego Kiss Cam podczas którego całował najbrzydsze kobiety na widowni(nieprzypadkowe) to były najgorsze segmenty z danego show. Od tego momentu jego rola już całkowicie zaczęła spadać i brał udział tylko w mniej ważnych feudach, które raz wygrywał, a raz przegrywał. Oczywiście nie zapomniałem o specjalnym gimmick matchu, który federacja przygotowała specjalnie dla niego, czyli Punjabi Prison, ale najlepsze jest to, że za pierwszym razem Khali podczas Great American Bash 2006 nie mógł wystąpić z powodu problemów zdrowotnych i został zastąpiony przez Big Showa. W każdym razie, ten gimmick match dostanie swoje 5 minut w późniejszej części syfu w WWE.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


The Mountie
Kiedy tag team Rougeau Brothers przestał istnieć jego połowa, czyli Jacques wrócił do federacji w całkiem nowym wcieleniu. Nowy gimmick to była postać Mountiego, czyli policjanta z Kanadyjskiej Królewskiej policji. Co ciekawe, Mountie, który miał w ten sposób pokazywać swoje przywiązanie do Kanady nie mógł występować w tym gimmicku w swoich ukochanym kraju, bo prawdziwa policja mu na to nie pozwoliła. Dochodziło więc do takich sytuacji w których Jacques był ubrany w strój Mountiego, ale walczył pod swoim własnym imieniem. WWF momentami podłapywało ten gimmick i zabookowało mu nawet feud z Big Bossman ze specjalną stypulacją po której przegrany musi iśc… A jakże, do więzienia! Scenki w których Mountie był prowadzony do więzienia były naprawdę komiczne, ale musiało się z nich śmiać całe WWF, bo tej walce zaczął się dla niego prawdziwy push uwieńczony zwycięstwem nad Bretem Hartem podczas house show, gdzie zdobył IC Title! Pal licho, że trzymał pas dwa dni i stracił go na rzecz Pipera, ale jednak była to niesamowita wiadomość, bo nikt nie przypuszczał, że może dojść do tak przedziwnych decyzji. Później było już nudno, a sam Mountie wrócił z nowym partnerem, czyli Pierrem Ouelettem i stworzył tag team Quebecers.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Conquistadors
Byłoby nie fair gdybym o nich nie wspomniał, bo gdy tylko się na nich spojrzy od razu widać podobieństwo z tag teamem TNA Johnsons o którym pisałem w poprzednim tekście, a jako, że to w WWF po raz pierwszy pojawił się tag team, który wyglądał jak dwa sztuczne penisy to trzeba to obowiązkowo odnotować. Pierwszy run w federacji zanotowali już w latach 80, ale para Jose Riviera i Jose Estrada to byli głównie jobberzy których największym sukcesem było pojawienie się na Survivor Series w 1988 roku, czyli w roku w którym odnosili największe "sukcesy". Niespodziewanie w 2000 roku WWF postanowiło nawiązać do tego tagu i wplotło ich w storyline podczas którego Commissioner Mick Foley stwierdził, że Edge i Christian nie dostaną już shota na pasy które posiadali Hardy Boys. E&C przebrali się więc za Conquistadors i walczyli o shota. Jak się później okazało nie dość, że wygrali shota to jeszcze zdobyli pasy! Po walce była pewna scenka na backstage'u podczas której bardzo zmęczeni E&C gratulują Conquistadors zdobycia pasów, żeby nikt się nie zorientował… Jako ciekawostkę mogę podać, że tych drugich Conquistadors grał Aaron Aguilera(najbardziej znany jako Jesus), a także biedny Christopher Daniels. E&C mieli wszystko idealnie zaplanowane i jako, że nie mogli walczyć o shota z Hardyz to chcieli aby wynajęci przez nich ludzie zajobbowali im w kolejnej walce, ale niespodziewanie przegrali! Po walce obaj zdjęli maski i okazało się, że Hardyz pobili wcześniej sługusów Edge'a i Christiana, ukradli im kostiumy i sami wcielili się w postać Conquistadors! Wydaje się skomplikowane, ale łatwiej to obejrzeć niż to opisać.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Snitsky - krótki całokształt twórczości.
Były momenty w których Snitsky mógł zostać poprowadzony trochę inaczej i może stałby się w miarę przyzwoitym power wrestlerem, który z dobrze dobranym gimmickiem stałby się monsterem heelem z prawdziwego zdarzenia, ale nie było mu to dane i spadał regularnie nie z deszczu pod rynnę, a z rynny pod rynnę. Snitsky miał mocne wejście bo od razu na pierwszych galach na których się pojawił zaatakował i sprawił, że Lita poroniła! Wtedy zaczął się cały, debilny storyline i sławetne "It Wasn't My My Fault!". Cały program z Kanem tak się przeciągał, że pod koniec wszyscy już tym wymiotowali. Oprócz tego na pewno zapamiętam Snitsky'ego z jego fetyszu kobiecych stóp, bo o ile fajnie było oglądać niektóre segmenty kiedy pojawiały się w nich gorące divy o tyle Snitsky był przedstawiany jako całkowity, "oblech" który nie przepuścił nawet Mae Young… Kolejnym super, trafionym pomysłem był gimmick jaki dostał w ECW i kiedy pierwszy raz się w nim pojawił to na pierwszy rzut oka wydawało się, że wszystko jest jak najbardziej w porządku, ale gdy tylko Gene pierwszy raz się uśmiechnął widać było o co chodzi. Nie wiem do czego miało prowadzić robienie z jego zębów czegoś tak aż tak ohydnego na co aż nie dało się patrzeć. No, ale na dobrą sprawę do czego mogą prowadzić problemu z uzębieniem? Jakiś głębszy storyline sobie ktoś z tym wyobrażał? O to samo zresztą można zapytać przy fetyszu stóp, bo od biedy mógłbym to zrozumieć jako dodatek do jakiejś postaci, ale żeby to był głównym element całego gimmicku? Gimme a break!

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Friar Ferguson/Bastion Booger
Nie było sensu dzielić tego na dwa odrębne gimmicki skoro Mike Shaw zaliczył oba w przeciągu jednego roku. Nie wiem jaki sens miało sprowadzenie Shawa z WCW i nie wiem co chciał przez to osiągnąć JJ Dillon, ale gimmick Friara Fergusona to na pewno nie był szczyt marzeń Shawa. Ferguson to był gimmick grubego mnicha, który przetrwał dwa miesiące, a najciekawsze rzeczy z nim związane to były przepychanki z Bam Bam Bigelowem co i tak było sporym osiągnięciem biorąc pod uwagę częstotliwość występów w TV Friara. Po typowo religijnym gimmicku Shaw dostał nową postać(oczywiście bez żadnego wytłumaczenia wcielił się w nowy gimmick, a prawda była taka, że Kościół katolicki w Nowym Jorku, bardzo narzekał na wizerunek takiego mnicha i WWF postanowiło odpuścić i zostawić ten gimmick) całkowicie różną od tej poprzedniej. Bastion Booger to jego najbardziej znany gimmick, bo każdy kto widział go choć raz na zawsze zapamięta tłuściocha w obcisłym, fatalnym stroju, który czasami przed walką zajadał się burgerami. Ten gimmick przetrwał o wiele dłużej, ale też Shaw głównie jobbował i nie odniósł żadnego godnego odnotowania zwycięstwa. Ostatni raz w tym gimmicku można go było zobaczyć podczas pamiętnego RAW 15th Anniversary w 2007 roku. Świętej pamięci Shaw miał pecha do fatalnych postaci nie tylko w WWF, bo w WCW takie gimmicki jak Trucker Norm czy Norman the Lunatic, ale o tym będzie kiedy przyjdzie czas WCW, czyli nieprędko.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Mean Street Posse
Mean Street Posse, czyli Rodney, Pete Gas i Joey Abs to trójka, która w 1999 roku zaczęła się pojawiać w WWF i pomagać Shane'owi McMahon. Pierwsi dwaj to byli szkolni koledzy Shane'a i on sam postanowił ich sprowadzić do federacji. Abs z kolei załapał się na trzeciego, bo federacja miała w planach gimmick, który opierał się na tym, że pochodzili z dobrze ustawionych finansowo rodzin. Oczywiście nie mieli dużych odrębnych storyline'ów i jeżeli pojawiali się na jakimś PPV to nie dlatego, że byli w karcie, a dlatego, że mieli gdzieś interweniować. Chyba jedyne PPV w jakich brali udział jako aktywni wrestlerzy to były dwa z końca roku, czyli Survivor Series i Armageddon, ale byli tam głównie po to żeby się podłożyć i swoje zadanie wykonali idealnie. Oczywiście w między czasie było z nimi mnóstwo mniej lub bardziej udanych segmentów czy walk np. Abs próbował poderwać Stephanie. Oprócz tego każdy z nich zdobywał bardzo wartościowy Hardcore Title(wtedy każdy go zdobywał) i Pete'owi udało się to nawet dwa razy. Tak naprawdę to pasowali wtedy do rosteru jak pięść do nosa i nic dziwnego, że WWF nie zabiegało o żadnego z nich kiedy pomysł dla tej mini-stajni się skończył.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Red Rooster
W dzisiejszych czasach Terry Taylor znany jest głównie ze swojej pracy off-screen czy to dla TNA czy dla WWE, ale w latach 90 zasłynął w szczególności jednym gimmickiem. Red Rooster to postać w przez którą Taylor musiał pokazywać, że jest kogutem… Nie miał co prawda żadnego kostiumu, ani też nie musiał wydawać żadnych kurzych odgłosów, ale miał za to na samym czubku głowy typowy koguci grzebień, a ręce zawsze układał tak żeby wyglądały na kurze łapki. Nie pytajcie mnie do czego to miało prowadzić, bo na przełomie lat 80 i 90 większość gimmicków była bez sensu i nie prowadziła do niczego, ale żeby odstawiać aż takie szopki? Dodam tylko, że Taylor to był całkiem solidny wrestler, ale brakowało mu charyzmy i dla tego nigdy nie zrobił odpowiedniej kariery, a szkoda, bo wiedział o co w tym biznesie chodzi, a po latach nikt o tym nie pamięta i większość wspomina Red Roostera, ale też nie można się dziwić - takie rzeczy po prostu zapadają w pamięć. Najważniejszy feud Roostera to chyba program z jego managerem Bobbym Heenanem zakończony "walką" na Wrestlemanii 5. Nie była to jego jedyna przygoda z WWF, bo po odejściu do WCW powrócił jeszcze w 1993 roku, ale jego gimmick "Terrific" nie miał szansy przebicia, bo akurat w tamtym czasie było wielu o wiele lepszych zapaśników, którzy odgrywali w miarę podobne gimmicki. Jako ciekawostkę mogę podać, że to właśnie Taylor był odpowiedzialny za sprowadzenie Public Enemy do WWF kiedy był writerem i wielu przyznaje, że to był dla niego gwóźdź do trumny po którym znów musiał się rozstać z federacją.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Colin Delaney
Colin Delaney to chyba idealny przykład takiego zapaśnika z indys, który nie powinien próbować swoich sił w WWE. Colin Olsen, bo z tego gimmicku najbardziej zasłynął przede wszystkim w Chikarze. Oczywiście nie chce nikomu odbierać szans, ale akurat on nie miał żadnych atutów poza humorem żeby jakoś wybić się w rosterze WWE. Trafił do brandu ECW pod koniec 2007 roku i był odpowiednikiem Brooklyn Brawlera, bo pojawiał się co tydzień i co tydzień zbierał niemiłosierny oklep od takich potworów jak Big Daddy V czy Mark Henry. Promyczek nadziei pojawił się kiedy został połączony z Tommym Dreamerem(kolejny jobber, powinniście znać hehe), ale to nic mu nie pomagało. Nie wygrał żadnej singlowej walki do momentu 100 epizodu ECW podczas którego udało mu się wygrać dalszy kontrakt pokonując Armando Estradę. Długo w WWE nie zabawił, zazwyczaj robił za popychadło i jego największym sukcesem było pokazywanie się u boku Dreamera. Właśnie w taki sposób udało mu się też pokazać na PPV, ale niestety dla niego Tommy przegrał na Great American Bash 2008 właśnie przez heel turn Delaneya co okazało się być dla niego jedną z ostatnich rzeczy z jakich został zapamiętany na kilka tygodni przed zwolnieniem. Zmarnowany czas antenowy jednym słowem, bo nie było ani ciekawie, ani zabawnie.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Human Oddities
Mało jest stajni, która pod względem syfu mogłaby konkurować z nimi. Wiadomo Dungeon Of Doom w WCW było bezkonkurencyjne, ale Human Oddities śmiało może walczyć o miejsce drugie. Jeżeli słyszę o Oddities to pierwszy wrestler, który przychodzi mi na myśl to świętej pamięci John Tenta(kolejny, który miał niesamowitego pecha do gimmicków, pamiętacie Sharka z WCW?), który miał gimmick Golga. Kolejny grubasek z fatalną maską i lalką Cartmana z South Park z którą się nie rozstawał(lalka czy nie lalka, może to było coś pluszowego - w każdym razie Cartman). Oprócz niego byli też Kurrgan - pocieszny gigant, Giant Silva - jeszcze bardziej pocieszny, jeszcze większy gigant, Insane Clown Posse - Shaggy 2 Dope i Violent J, czyli sławne ICP, które ma też swoich fanów u nas na forum, Luna Vachon - wiadomo, jeżeli ktoś miałby grać kobiecego potwora to Luna z tym swoim image i głosem pasowałaby jak ulał. Był też Jackyl(Cyrus z ECW), czyli ich manager, George Steele, który nawet po latach ciągle wygryzał narożniki i Sable(nie pytajcie, nie wiem co ona tam robiła, wtedy była jeszcze gorąca). Gołym okiem widać, że była to mieszanka wybuchowa i momentami było zabawnie. Niestety z czasem wszystko się przejadło i nie było już czego oglądać, bo ile można patrzeć na to samo(tutaj możecie spytać fanów Johna Ceny)? Nie wiem która wersja tej stajni podobała się ludziom bardziej, czy ta pod wodzą Jackyla, czyli wersja heelowa, czy ta po przemianie dokonanej dzięki Sable. Ja wybieram tą drugą, bo przynajmniej się czasami pośmiałem.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Kizarny
Postać Kizarny'ego długo pozostawała zagadką, bo zanim zadebiutował federacja puściła około miliona, dwustu tysięcy prom na jego temat. Nie chce mi się sprawdzać ile dokładnie stoczył walk w WWE, ale jeżeli napisze, że mógłbym to policzyć na palcach jednej ręki to chyba za bardzo bym się nie pomylił. Kizarny to idealny przykład tego co się dzieje jak za długo czeka się z debiutem danej postaci(coś jak Suicide tylko na mniejszą skale). Sinn Bowdee, bo w takim gimmicku występował w FCW był cały czas w gotowości, ale cały czas coś zmieniano w jego postaci, a przecież on w bardzo podobnych gimmickach występował przez całe życie, więc po co było aż tak długo czekać? Zamiast kontynuować jego heelową postać to chcieli zrobić z niego clowna co im nie wyszło i zrezygnowali z niego po paru tygodniach. Pewnie więcej wydali na filmiki z jego udziałem niż musieli mu wypłacić premii za występy. Cóż, biedny MVP z tym swoim streakiem przegranych walk trafił nawet na Kizarnego, będzie się to za nim ciągnąć do końca życia.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Papa Shango
Charles Wright, czyli przyszły Godfather(swoją drogą taki gimmick alfonsa też by się tutaj nadał, ale mu odpuszczę) zadebiutował w WWF robiąc od razu furorę. Dostał postać kapłana voodoo! Twarz ucharakteryzowana na trupią czaszkę i ogólnie dość dziwny wygląd od razu rzucały się w oczy. Do ringu wychodził z czaszką, jakimiś kościami zawieszonymi na szyi i ozdobioną "voodoostycznie" laską. To jednak nic przy tym co oferował jego gimmick. Potrafił kontrolować światła w arenie(strzał w pysk dla marków Undertakera) i przede wszystkim rzucał zaklęcia na swoich przeciwników aby sprawiać im w ten sposób ból! Kiedy na Wrestlemanii 8 Shango pojawił się podczas main eventu i Warrior uratował Hogana wtedy zaczął się najważniejszy program dla kapłana voodoo podczas którego nawet taki niezniszczalny osobnik jak Warrior nadział się na jedno z zaklęć i jego głowa zaczęła krwawić! Takich momentów było w tamtym okresie w WWF kilka, ale Shango zazwyczaj męczył biednych jobberów, którzy mieli za zadanie tylko sprzedawać tego typu historie. Z czasem Shango coraz bardziej normalniał i w 1993 roku nie był już sobą, a bardziej zwykłym wrestlerem bez nadprzyrodzonych mocy co systematycznie prowadziło do rezygnacji z tego gimmicku.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Eugene
Spotkałem się z wieloma opiniami podobnymi do mojej, więc od tego zacznę. Nick Dinsmore to był naprawdę bardzo dobry wrestler, ale ten nieszczęśliwy gimmick Eugene'a prawdopodobnie zniszczył całą jego karierę, bo tak jak to powiedział kiedyś Cornette: "Kiedy raz dostaniesz gimmick kogoś opóźnionego w rozwoju to już na zawsze ludzie będą Cie tak odbierać" i zgadzam się z tym w 100%. Eugene na początku był nawet zabawny, pasował do rosteru jako taka maskotka, a segmenty z jego udziałem nieraz wybijały się na najlepsze podczas danego show. Pamiętacie kiedy The Rock go uratował? Kawał dobrej rozrywki! Niestety kiedy w WWE ktoś wpadł na pomysł aby systematycznie dawać Eugene'owi coraz więcej czasu antenowego to było coraz gorzej, a kiedy zaczęli wrzucać jego postać do storyline'ów powiązanych z main eventami to było już naprawdę okropnie. Oczywiście oprócz pasów drużynowych, które wygrał razem z Regalem(mimika Williama potrafiła mnie rzucać na kolana) nic wielkiego nie osiągnął, ale jednak każdy kto oglądał WWE w tamtym okresie doskonale zapamięta motywy w których naśladował najważniejsze akcje swoich ulubionych wrestlerów. Zabawny był też angle w którym Eugene wygrał walkę z Kurtem i stał się posiadaczem jego złotego medalu olimpijskiego, ale to tylko parę miłych wspomnień, zamglonych przez te gorsze rzeczy, które były w zdecydowanej większości.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


Jean Pierre Lafitte/Paul Burchill
Dwie zupełnie inne osoby i dwa zupełnie inne okresy, ale ten sam gimmick. Kiedy WWF zrezygnowało z gimmicku Quebecers Oulette stosunkowo szybko dostał nową postać. Odgrywał on gimmick pirata z przepaską na oku! Możecie wierzyć lub nie, ale Vince planował dla niego nawet push o czym świadczy szybki program z Bretem Hartem jaki dostał kilka tygodni od debiutu. Z opinii ludzi opowiadających o tym gimmicku w shootach jasno wynika, że Lafitte dzięki temu bardzo uwierzył w siebie i zaczął stawiać wymagania. Chciał nawet pokonać ówczesnego mistrza WWF Diesele w Montrealu i zabrać mu pas! Jak się można domyślić nikt takiego zachowania nie tolerował i koniec końców jego kariera w nowym gimmicku skończyła się jeszcze szybciej niż się zaczęła. Paul Burchill z kolei to był jeden z tych wrestlerów na którego większość czekało, bo czuć było potencjał, a proma były dość interesujące. Niestety gimmick pirata w 2006 roku też nie miał racji bytu i oprócz kilku niezłych segmentów nie dało się z tego nic wycisnąć mimo, że Burchill w ringu prezentował się bardzo solidnie. No i znów ten William Regal, który tak bardzo chciał namówić Paula aby ten zostawił nową postać i został kimś normalnym. Dziwie się, że WWE nie zrobiło jeszcze z Regalem jakiejś komedii.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


S.H.I.T/Super Heros
Dobra - musicie mi przyznać, że ten skrót jak ulał pasuje do tego tekstu i sam lepiej bym tego nie wymyślił! SHIT - to oczywiście Super Hero In Training, czyli gimmick Roseya podczas którego odgrywał on postać superbohatera. Od razu warto też wspomnieć o całe stajni Super Heros, bo oprócz Roseya był też najbardziej znany i lubiany Hurricane, a także Stacy Keibler jako "Super" Stacy. Jak łatwo się domyślić wszystko zaczęło się od wspomnianego Roseya, który ratował staruszki i małe dziewczynki żeby wyćwiczyć potrzebne umiejętności do bycia superbohaterem. Brzmi jak film Hollywood, ale nie z tej najwyższej półki? Tak to właśnie wyglądało. Oprócz tej trójki do głowy przychodzi mi jeszcze Molly Holly, która po porzuceniu Spike'a zdecydowała się związać z Hurricanem i zaczęła nazywać się "Mighty" Molly. Scenariusz na film jak nic i aż dziwie się, że nikt tego jeszcze nie zauważył.

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)


- tak jak w przypadku TNA, jeżeli widzicie jakieś rażące błędy, czyli pomyliłem jakiś gimmick czy tam storyline to walcie do mnie jak z karabinu, bo większość pisze z głowy i za dużo czasu zabrałoby mi upewnianie się na wiki, czy wszystko jest ok.
- nie piszcie, że czegoś brakuje, bo WWE to masa materiału i nie zakończy się na dwóch częściach tak jak w przypadku federacji Dixie.
- ostatnio się miło zaskoczyłem liczbą komentarzy, więc teraz też nie dajcie ciała - przecież wiem jak kochacie imperium Vince'a.
-filmików mniej niż ostatnio, bo gdy kogoś to zainteresuje to przecież łatwo znajdzie resztę.

dodane przez Bonkol w dniu: 07-04-2012 15:50:35

Udostępnij

Komentarze (57)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Po TNA nareszcie nadszedł czas na WWE 8) .
Poczytam sobie o syfach w federacji Vince'a , o których nawet nie słyszałem :shock: .

YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES YES

napisane przez ... w dniu : 07-04-2012

Kolejny fajny artykuł. W przeciwieństwie do TNA, większości tych gimmicków nie znałem. Nadal mnie dziwi, że Ziggler tak kretyńsko zaczynał...

Dziwnie to brzmi, ale chcę więcej syfu.

napisane przez aRo w dniu : 07-04-2012

Tak na wstępie: Nie wiem czemu wcześniejszego ''syfu'' nie czytałem tyczącego TNA, ale ten przeczytam.

Coś słyszałem o tym gimmicku kurczaka/ pisklaka, gdzieś nawet go chyba już widziałem, ale nie pamiętam kiedy i gdzie. Myślałem, że to było jak w przypadku z Swaggerem, że to zwyczajne coś bez początku, a nie z tak żałosnym nawet debiutem.
Jak jest zamieszczone coś takiego jak Komet Kid to powinineś jeszcze dorzucić gimmick takiego jakby Ninja, na którym był tworzony Scorpion z Mortal Kombat. Wiem, że taki był,bo chyba zadawałem o nim pytanie w omnibusie, a jeśli nie zadałem to chciałem. No i jest jeden, drugi chyba najgorszy w historii gimmick zaraz po pisklaku Mantaur, gimmick Syn Zeusa :twisted: No ku*** gratulacje dla Vince'a, który dba o to, aby wrestlerzy płynnie wykonywali swoje akcje, nie niebezpiecznie a na dodatek, gdy tak zrobią to ich za to karze, a Khali zabił człowieka i Vince podpisał z nim kontrakt gdzie tu jakikolwiek sens? Na dodatek Kłoda jest zawodnikiem, który nic nie potrafi, a to mnie jeszcze bardziej irytuje. Żeby zostać tak poniżonym jak Snitsky do lizania stóp Div i Mae Young... już mnie zbiera na wymioty... to na prawdę nie wiem jaką Snitsky niską miał samoocenę, ja za cholerę bym się na takiego coś nie zgodził nawet przy ogromnym wynagrodzeniu, a znając pozycję tego zawodnika to zarabiał... . I jest Colin Dealney :twisted: Gość, którego zawsze będę pamiętał jako takiego żałosnego gostka, który cały czas przegrywał w squashach, ale jedno trzeba mu przyznać, ładnie przyjmował ciosy w szczególności Running Elbow Dropa od Big Daddy'ego V, tego nie można mu odmówić.

Dziwię się, że nie zamieściłeś w pierwszej części Santiny Marrelli, ale w następnej części na pewno będzie.

napisane przez 8693 w dniu : 07-04-2012

pieknie... czekalem na ten artykul odkad przeczytalem artykul o TNA.
ze wszystkich tych gimmickow znalem niewiele np. maxa moona, repo mana czy spirit squad, ale to i tak wiekszosc z Vintage Collection
mam nadieje ze napiszesz o El Gran Luchador bo to tez byl niezly as.

a tak wogole to nie wiedzialem ze great khali zabil kogos w ringu...
i tu pojawia sie moja prosba. jezeli ktos ma jakis link do artykulu na ten temat to bardzo bym prosil o podanie
Z GÓRY DZIĘKUJE

napisane przez Daniel Tabera w dniu : 07-04-2012

Bardzo fajnie. Czekam na następna część. Pewnie będą Hurricane'y, Goldusty i inne Santina Marelle :)

napisane przez Pawlos w dniu : 07-04-2012

Wcześniejsze artykuły na temat syfu panującego w TNA dotyczyły raczej współczesnych gimmicków a ten dotyczy starych dobrych czasów czyli coś w stylu lekcji historii. Kawał dobrej roboty.

napisane przez maciejex w dniu : 07-04-2012

Hehe. Pamiętam Papę Shango. Za małolata wydawał się groźny. Zdaje się, że miał jakiś taki niewielki feud z Hitmanem. To było coś około 1993 roku. Gimmick może i badziewiasty, ale jakiś czas temu znalazłem fajną fotkę z Shango i rozważałem, żeby sobie z niego awatara zrobić. Może i Papa wrestlerem wielkim nie był, gimmicki miał hmmm porażające :) ale wykminiłem, że morda wymalowana na kościotrupa pasowałaby mi do nicka. :)

Natomiast Bastion Booger był cudny. Już gdzieś na forum o tym pisałem jak na jakimś Raw zabrał dzieciakowi loda i zjadł (chyba w temacie o najgorzej zbudowanych wrestlerach). Pamiętam też "miłosny" storyline, gdy próbował poderwać Lunę, dziewczynę Bam Bama. Już nie pamiętam dokładnie, ale mógł być to początek ich feudu.

Artykuł oczywiście fajny. Czytałeś może Bonku książeczkę "WrestleCrap: the Very Worst of Pro Wrestling"? Tam też autorzy opisywali najgorsze gimmicki we wrestlingu z naciskiem na fedkę Vince'a. W tym te, które dzisiaj można uznać za prehistoryczne. Nawet myślałem, żeby smarnąć kiedyś coś na jej podstawie, ale odechciało mi się.

napisane przez Ghostwriter w dniu : 07-04-2012

Kocham czytać o takim crapie, więc artykuł mi się bardzo podobał i już czekam na kolejna część. :)

Jednak jakoś nie mogę zgodzić się co do umieszczenia tu Papy Shango. Na tamte mocno przekoloryzowane, kreskówkowe czasy to gimmick wcale nie był jakiś głupi, postać miała swój mroczny klimat. Co drugi mark miał kupę w gaciach podczas jego wejścia. :D Moim zdaniem była cala masa głupszych gimmicków niż Szaman VooDoo, wiec wrzucanie tu Shango ciut mija się z celem. ;) Zresztą w takim razie równie dobrze można by było za gimmick wrzucić do wrestlingowego syfu Takera, czy innego Kane'a. Dziwna by wtedy wyszła z tego sytuacja - niektórzy uważają Grabarza za najlepszy gimmick ever.

napisane przez Anapolon w dniu : 07-04-2012

Super artykuł, zresztą tak jak o TNA, z tymże materiału do tego typu artykułów o WWE starczyłoby na przynajmniej parę kolejnych, a o takim na przykład Golduście można by całą rozprawkę napisać.

Nie zgodzę się z jedynie dwoma gimmickami tj. Papa Shango i twórczością Ala Snowa. Ten pierwszy gimmick - mimo, że grał go wrestler drewniany, jakich jednak wtedy nie brakowało - był całkiem poprawnie pasujący do czasów w jakich powstał i po prostu darzę go sympatią, tak jak zresztą inny gimmick Charlesa Wrighta - Godfathera. Co do tego drugiego - mam głównie na myśli najbardziej znany okres w karierze, ten z głową - było to na tyle surrealistyczne, że mogło się podobać. Z tymże gimmick ten nie przekraczał pewnej cienkiej linii, za którą była tylko śmieszność i zażenowanie, tak jak linię tę przekraczały min. stwory z Oddities.

Co do Kizarny'ego to wydaję mi się, że miał on tylko jedną singlową walkę, przeciwko MPV, w której swoją drogą niemiłosiernie pokaleczył finiszer.

napisane przez Bever w dniu : 08-04-2012

Al Snow - no moze i mial pierdolniety gimmick, lekko powiedziawszy aczkolwiek poza ringiem jest bardzo dobrym trenerem. Az wstyd sie przyznac ale ten Max Moon robil na mnie wrazenie...dawno temu

napisane przez ZarzorPunk w dniu : 08-04-2012

Uwielbiam czytać tego typu artykuły, więc także i ten przypadł mi do gustu.
Dobra robota ;>

napisane przez ReDstanDarD w dniu : 08-04-2012

Liczę na kolejne części, bo fatalnych gimmicków W WWE na przestrzeni ostatnich powiedzmy 25 lat był ogrom. A job done well :)

napisane przez Euz w dniu : 08-04-2012


Cytat: aRo93

Nadal mnie dziwi, że Ziggler tak kretyńsko zaczynał...


Ziggler zaczynał jeszcze dziwniej, bo zanim stał się członkiem Spirit Squad to był pomagierem Chavo Guerrero kiedy ten odgrywał żałosny gimmick Kerwina White'a(porzucony przez śmierć Eddiego). Caddy tak się chyba nazywa ten pomocnik golfisty co nie? Pewny nie jestem. :wink:


Cytat: Blaze9
Dziwię się, że nie zamieściłeś w pierwszej części Santiny Marrelli, ale w następnej części na pewno będzie.


Czy ja wiem to był w porównaniu do innych gimmicków jedynie epizod, więc jeżeli się znajdzie w późniejszych częściach. Ewentualnie wrzucę to do pewnego "rozdziału" nad którym myślałem, ale to jeszcze nic pewnego.



Cytat: Ghostwriter
Artykuł oczywiście fajny. Czytałeś może Bonku książeczkę "WrestleCrap: the Very Worst of Pro Wrestling"? Tam też autorzy opisywali najgorsze gimmicki we wrestlingu z naciskiem na fedkę Vince'a. W tym te, które dzisiaj można uznać za prehistoryczne. Nawet myślałem, żeby smarnąć kiedyś coś na jej podstawie, ale odechciało mi się.


Nie czytałem, ale mam ją w swoim posiadaniu i bardzo możliwe, że się za nią zabiorę. Inspiracją do napisania tych tekstów była youtube'owska botchamania dzięki której aż zachciało mi się pisać no i moja miłość do takich syfiastych akcji w tym biznesie na które zawsze zwracałem i zwracam uwagę. ;)


Cytat: Anapolon
Jednak jakoś nie mogę zgodzić się co do umieszczenia tu Papy Shango.


Z całym szacunkiem dla Shango, może było mnóstwo bardziej debilnych gimmicków(bo było), ale to jest wrestling, a nie rzucanie zaklęciami. :twisted: Mimo wszystko sam Wrighta w tym gimmicku miło wspominam, bo w Cartoon Erze sprawdzał się idealnie.


Cytat: Bever
Nie zgodzę się z jedynie dwoma gimmickami tj. Papa Shango i twórczością Ala Snowa.


Al Snow na pierwszy rzut oka wydawał się normalnym wrestlerem, ale nikt mi nie powie, że po tych akcjach, które wypisałem i po tym jakie Snow miał gimmicki na początku swojej przygody z WWF nie zasłużył, żeby się tutaj znaleźć. Pecha miał po prostu nie tylko na postacie jakie otrzymywał, ale też na całe storyline'y.


Cytat: Euz
Liczę na kolejne części, bo fatalnych gimmicków W WWE na przestrzeni ostatnich powiedzmy 25 lat był ogrom. A job done well :)


Zrobiłem sobie w głowie taką "shitlistę" gimmicków, gimmick matchów, storyline'ów i po chwili musiałem to zapisywać w notatniku. Pisałem pół godziny, bo było tego tak dużo, więc teksty o WWE na pewno nie zakończą się na dwóch. :twisted: Prędzej na 7-8. :roll:

napisane przez Bonkol w dniu : 08-04-2012

Standardowo świetna robota, Bonku. Jeżeli faktycznie pisałeś to wszystko z dyńki, to pełen szacun dla Twojej pamięci i - nie dziwię się, że N!KO podejrzewa, że jesteś botem :twisted: Uwielbiam takie nostalgiczne podróże w przeszłość i przypominanie sobie tego całego crapu, którym - w tamtych czasach, oglądając na żywo - człowiek się jarał, a obecnie, faktycznie można się z tego zdrowo pośmiać. Dziękujemy i czekamy na więcej :wink: Mam nadzieję, że w kolejnych odsłonach nie zabraknie np. Demiana Demento, czyli kolesia, który słyszał w głowie głosy i atakował przeciwnika na podstawie ich sugestii :lol:


Cytat: Bonkol

Anapolon napisał/a:
Jednak jakoś nie mogę zgodzić się co do umieszczenia tu Papy Shango.


Z całym szacunkiem dla Shango, może było mnóstwo bardziej debilnych gimmicków(bo było), ale to jest wrestling, a nie rzucanie zaklęciami. :twisted: Mimo wszystko sam Wrighta w tym gimmicku miło wspominam, bo w Cartoon Erze sprawdzał się idealnie.


Powiem tak - jeżeli jest tu miejsce dla Shango (by oczywiście cartoonowy na maksa), to zastanawiam się, podobnie jak Anapolon, czy nie powinno być też miejsca dla władcy świateł, ognia i króla zmartwychwstania, czyli Undertakera (którego - żeby nie było - uważam za jeden z najlepszych gimmicków ever. Lepszy by dla mnie chyba tylko oryginalny Mankind) :lol:


Cytat: Ghostwriter
Natomiast Bastion Booger był cudny. Już gdzieś na forum o tym pisałem jak na jakimś Raw zabrał dzieciakowi loda i zjadł (chyba w temacie o najgorzej zbudowanych wrestlerach). Pamiętam też "miłosny" storyline, gdy próbował poderwać Lunę, dziewczynę Bam Bama. Już nie pamiętam dokładnie, ale mógł być to początek ich feudu.



Ja pamiętam jak Bastion miał walczyć z The Model Rickiem Martel'em i Model - jako, że cechą gimmicku Booger a było także to, że cuchnął :D - jeszcze przed walką zaczął go spryskiwać perfumami ze swojego rozpylacza :lol:


Cytat: Blaze9
drugi chyba najgorszy w historii gimmick zaraz po pisklaku Mantaur, gimmick Syn Zeusa :twisted:


Gimmick Mantaur'a był wzorowany na mającej swoje korzenie w mitologii greckiej postaci Minotaura, który z pewnością nie był "synem Zeusa". Mityczny Minotaur został zrodzony ze związku Pazyfae, żony Minosa, i byka zesłanego przez Posejdona.


Cytat: Blaze9
Żeby zostać tak poniżonym jak Snitsky do lizania stóp Div i Mae Young... już mnie zbiera na wymioty... to na prawdę nie wiem jaką Snitsky niską miał samoocenę, ja za cholerę bym się na takiego coś nie zgodził nawet przy ogromnym wynagrodzeniu,


Żeby sobie polizać stópki Div (pomijam oczywiście Mae Young) to niejeden by jeszcze zapłacił, tak więc akurat w tej kwestii Gene wielkiej krzywdy nie miał :wink:


Cytat: Blaze9
Coś słyszałem o tym gimmicku kurczaka/ pisklaka, gdzieś nawet go chyba już widziałem, ale nie pamiętam kiedy i gdzie.


Na zdjęciach Schoopa? :twisted:

napisane przez -Raven- w dniu : 08-04-2012


Cytat: -Raven-

Mam nadzieję, że w kolejnych odsłonach nie zabraknie np. Demiana Demento, czyli kolesia, który słyszał w głowie głosy i atakował przeciwnika na podstawie ich sugestii :lol:


Nie zabraknie, ten pan będzie już w drugiej części. :lol:


Cytat: -Raven-
Powiem tak - jeżeli jest tu miejsce dla Shango (by oczywiście cartoonowy na maksa), to zastanawiam się, podobnie jak Anapolon, czy nie powinno być też miejsca dla władcy świateł, ognia i króla zmartwychwstania, czyli Undertakera (którego - żeby nie było - uważam za jeden z najlepszych gimmicków ever. Lepszy by dla mnie chyba tylko oryginalny Mankind) :lol:


A ja całkiem na poważnie napiszę, że cały czas się zastanawiał co zrobić z Undertakerem. Bo o ile jego gimmick mi się przejadł to przez lata świetnie się to sprawdzało, ale też zawsze miało w sobie coś crapowatego, a i sam Taker miał kilka takich storyline'ów które mogłyby się tutaj znaleźć. To samo mam z Goldustem, bo pierwsza faza jego gimmicku była całkiem ok, a sam Rhodes świetnie się spisywał w tej roli. Myślę, że obaj mogą się tutaj znaleźć, ale ze specjalnym komentarzem i to najprawdopodobniej dopiero w ostatniej części tekstu.


Cytat: -Raven-
Żeby sobie polizać stópki Div (pomijam oczywiście Mae Young) to niejeden by jeszcze zapłacił, tak więc akurat w tej kwestii Gene wielkiej krzywdy nie miał :wink:


Przejrzałeś mnie. 8)

napisane przez Bonkol w dniu : 08-04-2012

Artykuly sie czyta swietnie, choc dla mnie to powrot do przeszlosci. Gownianej, ale zawsze przeszlosci. Komiksowych, kiczowatych gimmickow bylo kiedys multum. W zasadzie mozna by wrzucic caly roster. Ja liczę na Bushwackersów w nastepnej czesci

napisane przez N!KO w dniu : 08-04-2012

Bardzo fajny artykuł. Głównie poruszane są gimmiki z czasów dawniejszych, więc nie za bardzo moge o nich dyskutować, za to świetnie że dowiaduje się czegos nowego.
Może jestem dziwny ale mnie Boogeyman jakoś szczególnie nie odrzucał. Może jestem dziwny, ale gdyby wyciąć wpieprzanie robaków i ogólnie obrzydliwość, a zostawić tą pomalowaną twarz, strój, laseczke i zegar to mógłby być jak dla mnie midcardowym potworem-szamanem niszczących jobberke i promującym młodych midów. Choć przyznaje, mini Boogeyman żenuje.
Najbardziej rowalił mnie Mantaur. Pierwszy raz się z nim stykam, ale po obejrzeniu filmiku dochodze do wniosku że wyglądało to tak źle że to musiała być zamierzona parodia, nie ma bata.

napisane przez Kaktus. w dniu : 08-04-2012

Liczę w przyszłości też na teksty o WCW bo tam syfu było też więcej niż obietnic polityków przez wyborami :)

napisane przez xero w dniu : 08-04-2012


Cytat: xero

Liczę w przyszłości też na teksty o WCW bo tam syfu było też więcej niż obietnic polityków przez wyborami :)


Będzie, będzie, ale zanim skończę WWE to trochę czasu mi zejdzie. Co do WCW to wspominana przeze mnie przy okazji Human Oddities stajnia Dungeon Of Doom nadawałaby się na osobny artykuł, więc grzechem byłoby nie napisanie tekstu o tej federacji, tym bardziej, że oprócz gimmicków mam w zanadrzu kilka perełek związanych typowo z bookingiem.

napisane przez Bonkol w dniu : 08-04-2012


Cytat: xero

Liczę w przyszłości też na teksty o WCW bo tam syfu było też więcej niż obietnic polityków przez wyborami


O ile poczatek lat 90 w WWF kroluje w kategorii okes gownianych gimmickow - podejrzewam, ze Bonkol wielu pominie, bo stron w Wordzie by nie starczylo - tak WCW posiada mistrza wagi ciezkiej, i nie mowie tutaj nawet o Shockmasterze (ktory moglby powalczyc o miejsce na podium)

Kliknij tutaj aby zobaczyć wiadomość (Uwaga! może zawierać spoilery)

napisane przez N!KO w dniu : 08-04-2012

Jeżeli chodzi o moje osobiste zdanie to Shockmaster nie irytował mnie tak jak innych i w większości rankingów jest na pierwszym miejscu głównie przez tą wpadkę podczas "Flair for the Gold", bo to była największa możliwa kompromitacja dla zamaskowanego heela, który miał siać spustoszenie w federacji. Jeżeli chodzi o najgorszy gimmick to wahałbym się między Yetim, a Gookerem i sam nie wiem kogo bym wybrał. Mumia kontra prehistoryczny ptak wykluwający się z jaja podczas gali. Ciężki wybór. :lol:

napisane przez Bonkol w dniu : 08-04-2012


Cytat: Bonkol

Mumia kontra prehistoryczny ptak wykluwający się z jaja podczas gali. Ciężki wybór.


A Yeti to z lodu nie wyszedl? Clash of the Titans normalnie.

napisane przez N!KO w dniu : 08-04-2012


Cytat: N!KO

A Yeti to z lodu nie wyszedl? Clash of the Titans normalnie.


Haha, masz racje! Całkiem zapomniałem skąd wylazł Yeti. :lol: Swoją drogą jako ciekawostkę mogę podać, że w SMW(kurwa, aż dziwie się, że Cornette'a, który tak jedzie wszystkie fatalne gimmicki nikt o to nie zapytał) była mająca 4000 lat mumia! Prince Kharis bo tak się nazywała była managerowana przez Daryla Van Horne'a(znany i lubiany James Mitchell).

napisane przez Bonkol w dniu : 09-04-2012


Cytat:

Żeby sobie polizać stópki Div (pomijam oczywiście Mae Young) to niejeden by jeszcze zapłacił, tak więc akurat w tej kwestii Gene wielkiej krzywdy nie miał

Polać mu :D

Swoją droga ostatnio oglądając film Goon i czytając to przypomniało mi się ze w WWF był właśnie gimmick takiego hokeisty którego wypierdalali z każdej ligi bo był zbyt brutalny a miał twarz bobasa.
No i oczywiście nie wolno zapomnieć o Isaacu Yankem czyli sadystyczny dentysta w najczystszej postaci.
Na koniec jeszcze wspomnę że oglądając ostatnio przylądek strachu nie mogłem zapomnieć o Waylon Mercy czyli gościu z którego WWF chciało zrobić 100 % De Niro właśnie z tego filmu. Kurde w ogóle fedka Vince w latach 90' to była kopalnia takich zajebistych gimmicków - szkoda ze teraz tego nie ma już.

napisane przez PH93 w dniu : 09-04-2012

Uwielbiam czytać o różnorakim syfie w wrestlingu. Tutaj pojawiło się wiele rzeczy starszych których nie znałem lub tylko kojarzyłem, że coś takiego było, ale bez szczegółów.
Pojawiły się też rzeczy które pamiętam i o dziwo część z nich wspominam dobrze (ale wydaje mi się to logiczne, bo były to moje początki z wrestlingiem).
Pamiętam, że Boogeymana bardzo lubiłem, właśnie przez ten jego szalony gimmick, rozwalanie zegara na głowie i bardzo klimatyczne wejście, gdy cała hala zapełniała się czerwonym dymem.
Spirit Squad pamiętam przede wszystkim z feudu z DX. I pomyśleć, że w takim czymś uczestniczył Dolph :twisted:
Następnym z moich początków z WWE jest Great Khali. Pamiętam, że facet robił na mnie niesamowite wrażenie z powodu swoich warunków fizycznych. Od razu go jednak znienawidziłem. Nie było to jednak przez umiejętności (a raczej ich brak). Wszystko przez to, że odważył się zaatakować Takera, któremu straszliwie markowałem (i w sumie dalej markuję). Deadman w tamtych czasach był postacią, która rządziła SD! i nie było osoby, która mogła się mu przeciwstawić. Pojawił się jednak Khali, który od początku wybrał sobie za cel Takera i nawet dobrze sobie radził. Oczywiście, nie ma wątpliwości, że Khali to drewno, ale jeśli spojrzeć na jego karierę, to wydaje mi się, że właśnie początki na SD! były jeszcze najlepszym fragmentem jego kariery.

Poza tym postacie jak Kizarny, Eugene, Colin Delaney, Burchill (pamiętam jak wchodził do ringu i rzucał ludziom biżuterię, pewnie złupioną ze statków :twisted: ), które bardzo dobrze pamiętam. Chyba najbardziej mi szkoda Burchilla. Uważam, że facet miał potencjał i zawsze wkurzałem się, że WWE tak bardzo marnowało jego talent.

Przy okazji, jeśli lubicie takie "wrestling syfy", to polecam program na kanale WWE: "Are You Serious?". Nowe odcinki wychodzą co niedzielę, w tą wyszedł już epizod numer 10 ;) Moim zdaniem, ze wszystkich programów WWE na YT, to właśnie ten jest najciekawszy i najlepszy.

napisane przez maly619 w dniu : 09-04-2012


Cytat: PH93

Swoją droga ostatnio oglądając film Goon i czytając to przypomniało mi się ze w WWF był właśnie gimmick takiego hokeisty którego wypierdalali z każdej ligi bo był zbyt brutalny a miał twarz bobasa.


Od razu przypomina mi się też postać Abe "Knuckleball" Schwartz'a, czyli gimmick Bejsbolisty, gdzie Lombardi wychodził do ringu z ryjem pomalowanym we wzór piłki bejsbolowej i markował wybijanie piłek :lol:
Trudno też nie wspomnieć o takich gimmickach jak Man Mountain Rock czy "Big Bully" Busick (kolo miał gimmick cyrkowego atlety - sumiaste wąsiska, melonik, nieodłączne cygarko i wdzianko jak siłacze występujący w cyrku :lol: )

Bonku - nie wiem, czy The Mountie zasłużył sobie tutaj na nominację. W sumie gimmick ten był w miarę normalny (ot, kanadyjski gliniarz) i jeżeli jego tu pakujemy do wora, to Big Boss Man także powinien się tu znaleźć :wink:


Cytat: Bonkol
-Raven- napisał/a:
Żeby sobie polizać stópki Div (pomijam oczywiście Mae Young) to niejeden by jeszcze zapłacił, tak więc akurat w tej kwestii Gene wielkiej krzywdy nie miał :wink:


Przejrzałeś mnie. 8)



Cytat: PH93
Cytat:
Żeby sobie polizać stópki Div (pomijam oczywiście Mae Young) to niejeden by jeszcze zapłacił, tak więc akurat w tej kwestii Gene wielkiej krzywdy nie miał

Polać mu :D


Wiedziałem, że znajdą się tu na Forum koneserzy tego typu wdzięków :wink:

napisane przez -Raven- w dniu : 09-04-2012

Nie wiem czy ktoś wspomniał w tym temacie o gościu który się nazywał "Nailz" - czy jakoś tak - który po za feudem z Big Bossem był potrzebny tylko po to by WWF powiększyło swój Hall of fame dziwaków. :D (Ale twarz rzeczywiście miał adekwatną do gimmicku)

napisane przez PH93 w dniu : 09-04-2012


Cytat: PH93

Nie wiem czy ktoś wspomniał w tym temacie o gościu który się nazywał "Nailz" - czy jakoś tak - który po za feudem z Big Bossem był potrzebny tylko po to by WWF powiększyło swój Hall of fame dziwaków. :D (Ale twarz rzeczywiście miał adekwatną do gimmicku)


Eee tam, fajna to była postać i całkiem groźna, jeżeli się go oglądało w tamtych czasach. A co do samego Nailza, to były większe plany odnośnie jego postaci, bo miał mieć feud z samym Undertakerem, ale facet był trochę "niestabilny" i pewnego pięknego razu, poddusił McMahona (złapał go za gardło i przycisnął do ściany), za co szybciutko dostał kopala w dupala z WWF.

Ja bym tu prędzej wrzucił np. Kamalę, czyli afrykańskiego dzikusa, który w ogóle nie kumał bazy i usiłował pinować rywali, kiedy leżeli na brzuchu :lol: Zajebiście "logicznym" gimmickiem był też Giant Gonzalez, czyli postać człowieka pierwotnego (skąd on się wziął w WWF, znaleźli go zamrożonego pod lodem, czy jaki chuj? :twisted: )

napisane przez -Raven- w dniu : 09-04-2012

[quote]Ja bym tu prędzej wrzucił np. Kamalę, czyli afrykańskiego dzikusa, który w ogóle nie kumał bazy i usiłował pinować rywali, kiedy leżeli na brzuchu
[/quote
Ale on ponoć po zejściu z ringu był typem gościa do którego lepiej nie było podchodzić bo wszystko traktował dość poważnie a w zasadzie bójki.

napisane przez PH93 w dniu : 09-04-2012


Cytat: -Raven-

Od razu przypomina mi się też postać Abe "Knuckleball" Schwartz'a, czyli gimmick Bejsbolisty, gdzie Lombardi wychodził do ringu z ryjem pomalowanym we wzór piłki bejsbolowej i markował wybijanie piłek


Ja specjalnie o nim nie pisalem, zeby Bonkolowi nie ulatwiac. O dziwo, baseballiste zapamietalem jako MVP, a nie Knuckleball - pseudonimu uzywal bodajze tylko na poczatku.

napisane przez N!KO w dniu : 09-04-2012

He, he - a co powiesz Bonku, na nominację dla The Vikinga, przemianowanego później na The Berserkera, który popierdalał do ringu w rogatym hełmie, z tarczą i z mieczem, drąc cały czas pałę: "Huss!!! Huss!!! Huss!!!"? :lol: Nigdy nie zapomnę jak na jednej z gal, skoczył z mieczem na leżącego Undertakera, ten się odsunął, a miecz wbił się zdrowo w ring (gala się kończyła najazdem kamery na ten wbity w matę ringu miecz) :D To dopiero było pojebane (a oni się czepiali storyline'u z Austinem, kiedy komuś spluwą groził... :twisted: )

napisane przez -Raven- w dniu : 10-04-2012


Cytat: -Raven-

a oni się czepiali storyline'u z Austinem, kiedy komuś spluwą groził... :twisted:
Dokładniej to Steve groził pistoletem zabawką Vince'owi (nie wierzę Raven że tego nie pamiętasz) ;)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Jo1ZtYuCZpc[/youtube]

napisane przez TakerFanKrk w dniu : 10-04-2012


Cytat: TakerFanKrk

Dokładniej to Steve groził pistoletem zabawką Vince'owi (nie wierzę Raven że tego nie pamiętasz) ;)


Nie chodzi o to, ze nie pamiętam. Chodziło mi raczej o samo porównanie: Austin grozi zabawkową pukawką (lamenty jak można było coś takiego zabookować i wręcz skandal), a tutaj Berserker niemal przebija Takera prawdziwym mieczem (który wbija się w matę ringu. Wyglądało to bez picu groźnie), co nie miało komediowego zabarwienia i dla marków mogło być szokujące (i nikt nawet nie pierdnął odnośnie tego, jak można było coś takiego rozpisać).
Nie napisałem komu Austin groził gun'em, bo w tym kontekście to było bez znaczenia :wink:

napisane przez -Raven- w dniu : 10-04-2012


Cytat: -Raven-

Nie chodzi o to, ze nie pamiętam. Chodziło mi raczej o samo porównanie: Austin grozi zabawkową pukawką (lamenty jak można było coś takiego zabookować i wręcz skandal), a tutaj Berserker niemal przebija Takera prawdziwym mieczem (który wbija się w matę ringu. Wyglądało to bez picu groźnie), co nie miało komediowego zabarwienia i dla marków mogło być szokujące (i nikt nawet nie pierdnął odnośnie tego, jak można było coś takiego rozpisać).
Skoro tak zachwalasz ten motyw z mieczem to muszę go zobaczyć :) (apropos który był wtedy rok gdy zabookowano tą akcję)?

napisane przez TakerFanKrk w dniu : 10-04-2012


Cytat: TakerFanKrk

Skoro tak zachwalasz ten motyw z mieczem to muszę go zobaczyć :) (apropos który był wtedy rok gdy zabookowano tą akcję)?


1992r. Aż sobie sam to przypomniałem... Przyznam szczerze, że kiedy to wówczas oglądałem (100% marka w marku) - robiło z pewnością większe wrażenie :wink:

Zresztą rzuć okiem sam:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=xhjpeiYnxwg[/youtube]

napisane przez -Raven- w dniu : 10-04-2012


Cytat: TakerFanKrk

Skoro tak zachwalasz ten motyw z mieczem to muszę go zobaczyć (apropos który był wtedy rok gdy zabookowano tą akcję)?


Facet byl w WWF na poczatku lat 90'. Kariera nie trwala chyba wiecej niz 2lata, wiec to ten okres kolorowych gimmickow.
Jesli juz trzymamy sie gownianych gimmickow - i przy okazji podpowiadamy Bonkolowi (Raven wstydz sie, niech sie meczy, choc... kogo oszukuje, pewnie i tak by pamietal) - to TL Hopper zdaje sie byc idealny. Spec od kibli, ktory nawet mial swoje 5min, gdy z basenu wylowil ... gowno (? bodajze to wlasnie bylo to)... po czym je ugryzl na antenie. Takie pomysly byly w WWE drogie dzieci :-) Pozniej przyjal gimmick wujka Cletusa, i paradowal z Godwinnami - to kolejny gowniany (doslownie!) gimmick

napisane przez N!KO w dniu : 10-04-2012


Cytat: N!KO

(Raven wstydz sie, niech sie meczy, choc... kogo oszukuje, pewnie i tak by pamietal)


Ja Bonkolowi nie podpowiadam (bo to tak jakby podpowiadać Profesorkowi na wykładach :D ), ja tylko mówię o czym bym chętnie poczytał :wink:
Jeżeli chodzi o gówniane gimmicki, to dla mnie jednym z bardziej idiotycznych, był ten gimmick Tommy'ego Dreamera, kiedy grał on debila, który np. żarł jakieś śmieci i potrafił na żądanie Takera, zjeść przeżutą przez niego tabakę itp. Strasznie szmacący gimmick i pojebany jak lato z radiem :roll:

napisane przez -Raven- w dniu : 10-04-2012


Cytat: N!KO

TL Hopper zdaje sie byc idealny. Spec od kibli, ktory nawet mial swoje 5min, gdy z basenu wylowil ... gowno (? bodajze to wlasnie bylo to)... po czym je ugryzl na antenie. Takie pomysly byly w WWE drogie dzieci :-)
O fuj :? Szczerze to nie myślałem że coś takiego było kiedyś pokazane w WWF (myślałem że nic gorszego i obrzydliwszego od Snitsky'ego liżącego stopy Mae Young w WWE nie było- a tu takie zaskoczenie) ;)

napisane przez TakerFanKrk w dniu : 10-04-2012

Dobra, dobra panowie. Fajnie nabijacie mi statystyki, ale żeby potem nie było tak, że kogoś z nich opisałem dzięki Wam. Chcielibyście. :twisted: Co do postaci o których napisaliście to Hopper i Berzerker będą już w drugiej części. Knuckleball będzie w późniejszym terminie i planuje opisać go razem z Goonem(gimmick hokeisty). W każdym razie w dalszym ciągu mam w zanadrzu kilka takich perełek o których nie wspomnieliście i mam nadzieje, że albo ich nie znacie albo nie pamiętacie. :wink:

napisane przez Bonkol w dniu : 10-04-2012


Cytat: Bonkol

albo nie pamiętacie


To jest wlasnie Twoje zadanie. Ja taka podroz z checia jeszcze raz powtorze. Tylko, zeby bylo wiecej tych o ktorych faktycznie zapomnialem, bo tutaj sporo swiezakow sie przewinelo.


Cytat: Bonkol
W każdym razie w dalszym ciągu mam w zanadrzu kilka takich perełek


Phantasio! Czy jak tam mial Pan iluzjonista. Sprzedalby sie, gdyby jakis Criss Angel sie w niego wcielil :wink:

PS: Wez lepiej zainwestuj w ten mikrofon, bo AM czeka ;-)

napisane przez N!KO w dniu : 11-04-2012


Cytat: N!KO

PS: Wez lepiej zainwestuj w ten mikrofon, bo AM czeka ;-)


To jeżeli chodzi o -Ravena- to od razu był sponsoring, a biedny Bonkol musi wszystko sam załatwiać tak? :twisted:

napisane przez Bonkol w dniu : 11-04-2012


Cytat: N!KO

Spec od kibli, ktory nawet mial swoje 5min, gdy z basenu wylowil ... gowno (? bodajze to wlasnie bylo to)... po czym je ugryzl na antenie.

Widzę, że ówcześni kreatywni oglądali "Golfiarzy".

napisane przez K-PEL-K w dniu : 11-04-2012


Cytat: Bonkol

To jeżeli chodzi o -Ravena- to od razu był sponsoring, a biedny Bonkol musi wszystko sam załatwiać tak?


Attitude przeznaczylo pieniadze na serwer, zeby sie nie cielo tak jak ostatnio. Biedni jestesmy, a Ty jeszcze pieniadze sępisz. Dotacje bys jakas zrobil! :twisted:

napisane przez N!KO w dniu : 11-04-2012


Cytat: -Raven-

Chodziło mi raczej o samo porównanie: Austin grozi zabawkową pukawką (lamenty jak można było coś takiego zabookować i wręcz skandal), a tutaj Berserker niemal przebija Takera prawdziwym mieczem (który wbija się w matę ringu. Wyglądało to bez picu groźnie), co nie miało komediowego zabarwienia i dla marków mogło być szokujące (i nikt nawet nie pierdnął odnośnie tego, jak można było coś takiego rozpisać).
Nie napisałem komu Austin groził gun'em, bo w tym kontekście to było bez znaczenia


Raven też masz pamięć wybiórczą? Bo pamiętam doskonale, że zostało to na początku porównane do crapu z TNA, gdzie Puppet wyciągnął broń, która nie mogła być prawdziwa przecież. Więc analogicznie crapem musi być i Austin z bronią i tu pojawili się obrońcy WWE, że to nie to samo, bo to WWE i Austin. A przecież motyw ten sam i jaki to ma związek z wrestlingiem? To crap i to crap.

p.s.
Thurman "Sparky" Plugg też ciekawy crapowaty gimmick.

napisane przez Ceglak w dniu : 11-04-2012


Cytat: Ceglak

Raven też masz pamięć wybiórczą? Bo pamiętam doskonale, że zostało to na początku porównane do crapu z TNA, gdzie Puppet wyciągnął broń, która nie mogła być prawdziwa przecież. Więc analogicznie crapem musi być i Austin z bronią i tu pojawili się obrońcy WWE, że to nie to samo, bo to WWE i Austin. A przecież motyw ten sam i jaki to ma związek z wrestlingiem? To crap i to crap.


Nie, Ceglak. To nie kwestia wybiórczej pamięci. Powód jest bardziej prozaiczny... Po prostu nie miałem okazji oglądać w TNA tego motywu z Puppetem i pukawką, tak więc się nie wypowiadałem na ten temat.


Cytat: N!KO
Bonkol napisał/a:
To jeżeli chodzi o -Ravena- to od razu był sponsoring, a biedny Bonkol musi wszystko sam załatwiać tak?


Attitude przeznaczylo pieniadze na serwer, zeby sie nie cielo tak jak ostatnio. Biedni jestesmy, a Ty jeszcze pieniadze sępisz. Dotacje bys jakas zrobil! :twisted:


N!KO - jako, że jestem człowiekiem honoru (+ miałbym znowu pretekst, żeby nikt mi ponownie nie truł występowaniem w podobnych programach :lol: ) i doceniam gest obdarowania sprzętem ze strony Redakcji, to jeżeli tu i teraz Bonkol złoży deklarację wystąpienia w programie - to zabieram jutro na zlot ofiarowanego mi majka i oficjalnie przekazuje stuff Bonkowi (chociaż o laptopie - zapomnij, Bonku! Coś za stratę "dziewictwa" mi się jednak należy :twisted: ).
Męska decyzja Bonkol i nie - nie musisz mi dziękować ("To musi być Pana przyjaciel... Tak, najlepszy...") :lol:

napisane przez -Raven- w dniu : 11-04-2012


Cytat: -Raven-

tak więc się nie wypowiadałem na ten temat.


jednak skomentowałeś


Cytat: -Raven-
Austin grozi zabawkową pukawką (lamenty jak można było coś takiego zabookować i wręcz skandal)


ale mniejsza z tym.


Przypomniał mi się jeszcze jeden mega crap: One Man Gang jako Akeem czyli "the African Dream" - protoplasta późniejszego gimmicku Farooqa z Nation, chociaż nie tak dosadny jak Farooq, to jednak biały robiony na czarnego szukającego swoich korzeni na czarnym lądzie zawsze musi budzić "podziw."

napisane przez Ceglak w dniu : 11-04-2012


Cytat: Ceglak

-Raven- napisał/a:
tak więc się nie wypowiadałem na ten temat.


jednak skomentowałeś


Skomentowałem to co widziałem w McMahonlandii (Austin + spluwa i Berzerker + miecz). Nie skomentowałem tego, czego nie widziałem w TNA, a tylko o tym czytałem (Puppet i broń). W przypadku Austina i Berserkera - ta pierwsza scena była typowo komediowa (a więc jej wydźwięk był mocno stonowany), ta druga była niby "na serio" (a więc deko jednak chora faza, bo storylinowo koleś chciał przebić mieczem przeciwnika :roll: ). Nie zmienia to jednak faktu, że tak jedna jak i druga to crap, z tym że motywy z zabawkową bronią to dla mnie crap stosunkowo mniejszego kalibru (złagodzony przez typowo komediową formę).

napisane przez -Raven- w dniu : 11-04-2012

Raven nikt tu się Berserkera nie czepia, czytaj uważnie, albo za przeproszeniem nie pal teraz głupa, bo wyraźnie pisałem o motywie z Austinem w kontekście lamentowania na bookingiem ;p

napisane przez Ceglak w dniu : 11-04-2012


Cytat: Ceglak

Raven nikt tu się Berserkera nie czepia, czytaj uważnie, albo za przeproszeniem nie pal teraz głupa ;p


Serio Ceglak, albo się za przeproszeniem nie wyspałeś i nie formułujesz dokładnie o co Ci chodzi, albo to ja nie potrafię Cię skumać o tak wczesnej porze. Nie wiem co mi zarzucasz - to, że inni (bo ja się do tego nie odnosiłem, skoro nie widziałem) potępili storyline z Puppetem, a ja nie stanąłem w jego obronie, czy może to, że napisałem, ze w przypadku storylinu z Austinem i spluwą były lamenty, a przy akcji Berserkera z Mieczem - nikt tego nawet nie potępił (chodziło mi o analogię, a nie o to, że Austin był cool, a Berserker - bee)? Nie palę głupa - serio nie wiem o co Ci chodzi.

napisane przez -Raven- w dniu : 11-04-2012


Cytat: -Raven-

Austin grozi zabawkową pukawką (lamenty jak można było coś takiego zabookować i wręcz skandal


to zdanie stanowiło problem i widocznie nie do końca napisałeś co przez to rozumiesz ;p
bo "lamenty" nad segmentem Austin/Vince pojawiły się przy okazji podobnego segmentu z Puppetem, gdzie obrońcy segmentu z Austinem stwierdzili, że to nie był crap tylko doskonały wrestling widocznie...

Szkoda jednak, że oboje nie śpimy bo to by znaczyło, że płacą mi za spanie :)

napisane przez Ceglak w dniu : 11-04-2012


Cytat: Ceglak

-Raven- napisał/a:
Austin grozi zabawkową pukawką (lamenty jak można było coś takiego zabookować i wręcz skandal


to zdanie stanowiło problem i widocznie nie do końca napisałeś co przez to rozumiesz ;p
bo "lamenty" nad segmentem Austin/Vince pojawiły się przy okazji podobnego segmentu z Puppetem, gdzie obrońcy segmentu z Austinem stwierdzili, że to nie był crap tylko doskonały wrestling widocznie...


Chodziło mi tu wyłącznie o czystą analogię: Austin - lamenty, Berserker - zero reakcji.


Cytat: Ceglak
Szkoda jednak, że oboje nie śpimy bo to by znaczyło, że płacą mi za spanie :)


Spoko, nie jest tak źle, bo ewidentnie płacą Ci za smarowanie postów na Forum (też bym tak chciał), a przynajmniej w tym momencie :D

napisane przez -Raven- w dniu : 11-04-2012


Cytat: -Raven-

Chodziło mi tu wyłącznie o czystą analogię: Austin - lamenty, Berserker - zero reakcji.


mi coś podobnego

Puppet - crap, Austin - hell yeah


Oczywiście piszę wszystko tylko i wyłącznie w ramach przysługujących mi przerw :D:D:D:D

napisane przez Ceglak w dniu : 11-04-2012


Cytat: -Raven-

N!KO - jako, że jestem człowiekiem honoru (+ miałbym znowu pretekst, żeby nikt mi ponownie nie truł występowaniem w podobnych programach ) i doceniam gest obdarowania sprzętem ze strony Redakcji, to jeżeli tu i teraz Bonkol złoży deklarację wystąpienia w programie - to zabieram jutro na zlot ofiarowanego mi majka i oficjalnie przekazuje stuff Bonkowi (chociaż o laptopie - zapomnij, Bonku! Coś za stratę "dziewictwa" mi się jednak należy ).
Męska decyzja Bonkol i nie - nie musisz mi dziękować ("To musi być Pana przyjaciel... Tak, najlepszy...")


Z doswiadczenia wiem, zeby Was nawet o zdanie nie pytac, tylko wciskac sila. Bonkol nie ma nic do gadania. Twoja decyzja

napisane przez N!KO w dniu : 11-04-2012


Cytat: N!KO

Z doswiadczenia wiem, zeby Was nawet o zdanie nie pytac, tylko wciskac sila. Bonkol nie ma nic do gadania. Twoja decyzja


Nie - jego decyzja. Aż takim filantropem nie jestem, żeby kogoś uszczęśliwiać na siłę podarkami. Jeżeli Bonkol mi napisze, że problem tkwi tylko w majku, to jutro go dostanie ode mnie "z dostawą do domu". Jeśli nie - będziesz musiał sam dalej kombinować jak go przekabacić :wink:

napisane przez -Raven- w dniu : 11-04-2012

Mam pytanie (z góry sorry za OT) - z jakiej okazji można się spodziewać wystąpienia Bonkola? Lockdown, hs Raw? Czy może nie jest to jeszcze ustalone i to są takie luźne plany na przyszłość? :grin:

napisane przez Catarax w dniu : 11-04-2012


Cytat: Catarax

Mam pytanie (z góry sorry za OT) - z jakiej okazji można się spodziewać wystąpienia Bonkola? Lockdown, hs Raw? Czy może nie jest to jeszcze ustalone i to są takie luźne plany na przyszłość? :grin:


Z okazji setnego AM. Ponoć N!KO zostawił największą gwiazdę na tą okrągłą rocznice. :twisted:

napisane przez Bonkol w dniu : 15-04-2012

No i co z autorem tego tekstu? Gdzie kolejne części, bo na portalu nie widzę a bardzo bym chciał poczytać :<

napisane przez HrabiaZuo w dniu : 12-10-2012

Reklama

Sondy

Obecnie najważniejsza walka WM 35 to? Brock Lesnar vs. Seth Rollins
Ronda Rousey vs. Becky Lynch vs. Charlotte Flair
Triple H vs. Batista

Komentarze i wyniki

Czat

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Partner

plagiat

Reklamy