TNA: Sen o Heymanie

Fani TNA często zastanawiali się, co by było, gdyby w Orlando pojawił się Paul Heyman. Dlaczego nie udało się go ściągnąć, choć podobno było blisko? I co w ogóle Heyman myśli o TNA?

TNA dzwoniło do niego wiele razy. Wypytywało, czy nie chciałby dla nich pracować.

Zawsze odmawiał, bo nie interesowało go bycie kolejnym bookerem. To było dla niego za mało, by rozstać się z rodziną i wyjechać na drugi koniec kraju. Mówił, że gdyby interesowała go jakakolwiek praca w wrestlingu, zatrudniłby się jako konsultant w WWE. Siedziba tej federacji znajduje się tylko 20 minut od jego domu, a poza tym tam płacą lepiej.

Coś się jednak zmieniło. Latem 2010 roku negocjował z TNA i twierdzi, że był naprawdę bliski podpisania kontraktu.

Nie chodziło o pieniądze

Heyman jest ustawiony finansowo, nie musi nagrywać shootów czy występować na konwentach. W 2008 roku stał nawet na czele grupy, która chciała kupić federację MMA - Strikeforce. Tym, co mogło go przekonać do zmiany decyzji, była tylko możliwość twórczego wyżycia się.

Fani chcieli go w TNA. Po tym, jak podpisano kontrakt z Hoganem, na portalu PWTorch.com odbyła się sonda, kto powinien być następny. Najwięcej, bo 31 proc. głosujących wskazało właśnie na Heymana (drugi był RVD z 23 proc.). - Najlepszą rzeczą dla TNA byłoby zatrudnienie go jako bookera. Ma wizję i pasję, by robić niesamowite rzeczy - powiedział potem założyciel i redaktor naczelny "Torcha" Wade Keller.

Ale Heyman, jak już wiadomo, nie chciał być tylko bookerem. Chciał być konstruktorem nowego mechanizmu działania federacji z Orlando, chciał, by była ona gotowa, żeby wyrwać coś WWE. - TNA ma 5-10 proc. udziału w rynku, reszta należy do Vince'a. Trzeba zbudować federację na nowo i odebrać WWE kolejne 10 proc. - mówił.

Z otwartymi ramionami przywitałoby go też Spike TV, bo sugerował, że wie, jak zdobyć nową publiczność (o tym za chwilę) i osiągnąć ratingi 1.5, a nawet 2.0.

Pięciolatka

Heyman czuje media. W 2000 roku branżowy magazyn "Advertising Age" wymienił go wśród stu najlepszych marketingowców. Kulejącą produkcję TNA mieli naprawić ludzie z jego agencji reklamowej Looking 4 Larry.

Przebudowa TNA miała potrwać pięć lat. - 18 miesięcy zajęłoby mi budowanie rosteru, kolejne 18 wykorzystanie jego potencjału. To już trzy lata. Przez następne dwa prowadziłbym ten interes - wyjaśniał.

Planował ograniczyć rolę 40-latków, postawić na młodość i wprowadzić elementy MMA (brzmi znajomo? podpowiedź: tegoroczne Extreme Rules). W przeciwieństwie do Bischoffa uważał bowiem, że istnieje relacja między fanami wrestlingu i mieszanych sztuk walki (najprostszy przykład: sprzedaż wrestlingowych PPV spada, a MMA - rośnie). Nie wykluczał wprowadzenia TNA na giełdę.

Dla Dixie Carter było to za wiele. Rozmowy zerwano.

Gdzie jest marka TNA?

Nie był zdziwiony. Wskazywał, że TNA nie weźmie się za zmiany dopóki Spike TV nie zakręci kurka z pieniędzmi, że w Orlando nie myśli się długofalowo, najważniejsze jest "tu i teraz".

Zdaniem Heymana, TNA mimo wspaniałego rosteru nie ma żadnej markowej gwiazdy. - Gdy Angle stoi na lotnisku, nikt nie mówi: "To jest facet z TNA". Nikt nie kojarzy Angle'a ani nikogo innego z TNA - wyjaśniał.

Z wrestlerami WWE jest inaczej, oni są elementem popkultury. Występują w reklamach i popularnych programach rozrywkowych. - Która firma od marketingu zajmuje się popularyzowaniem nazwy TNA? Kto zajmuje się tym, by Samoa Joe wystąpił u Jaya Leno, Davida Lettermana, Jimmy'ego Kimmela albo Regis i Kelly? Dlaczego TNA zadowala się tym, że jego ludzie występują u Bubby, Mancowa itd.? Gdzie ekspansja? Gdzie zdobywanie nowej publiczności? - pytał retorycznie Heyman pod koniec kwietnia 2008 roku.

Dlaczego właśnie Joe? Dwa tygodnie wcześniej na Lockdown pokonał Angle'a i zdobył pas TNA. Przede wszystkim jednak Heyman uważał, że Samoańczyk posiada wszystkie argumenty, by być marką TNA.

Heyman wyjaśnia, na czym polega brak marki: - Patrzysz na Kurta Angle'a i myślisz WWE. Patrzysz na Bookera i myślisz WCW, five-time, five-time, five-time albo King Booker z WWE. Patrzysz na Dudleys i myślisz ECW, WWE albo nawet myślisz o stołach. TNA miało szansę zrobić markę z X Division, które było czymś całkowicie unikatowym, czymś, czego nie można było zobaczyć nigdzie indziej. Powinno być takim samym symbolem jak oktagon w UFC, ale TNA samo zmniejszyło jego znaczenie. Miało coś całkowicie unikatowego i porzuciło to jak pierwszy lepszy gimmick.

Jesteśmy drudzy

Najcięższy zarzut pod adresem TNA dotyczył jednak braku własnej tożsamości. - Uparło się, by naśladować WWE, przez co traci własną publiczność, która chciałaby mieć powód, by powiedzieć "jesteśmy lepsi", "jesteśmy fajniejsi" albo po prostu "jesteśmy inni".

Szanse na zdobycie nowej publiczności były tymczasem znikome. Dla fanów WWE produkt TNA był za mało spektakularny. Dla byłych fanów WWE - za mało alternatywny. - Jeżeli Dixie Carter i zarząd TNA czegoś nie zrobią, będzie to jak głośne przyznanie się "jesteśmy numerem dwa" - mówił Heyman.

Nigdy nie oczekiwał, by TNA czy jakakolwiek inna federacja próbowała być kolejnym ECW. Gdyby taki pomysł się pojawił, z pewnością nie byłby zadowolony. Dla Heymana ECW to rozdział zamknięty, a tym, co ceni najbardziej, jest własny styl. Dlatego chwali ROH. - Gabe Sapolsky zbudował markę Ring of Honor lepiej niż multi-multi-milionowy projekt TNA. Kiedy patrzysz na ROH, wiesz, co oglądasz. Kiedy patrzysz na pewien styl, wiesz, że jest to styl ROH.

dodane przez SixKiller w dniu: 27-05-2012 14:56:59

Udostępnij

Komentarze (15)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Kolejny świetny artykuł, który sam się czyta - czekam na więcej. Heyman po raz kolejny pokazał, że jest to inteligentny facet i cieszę się, że - przynajmniej w przytoczonym kontekście - moje spojrzenia na wrs jest podobne do jego. Generalnie zgadzam się ze wszystkim, co tam padło - TNA samo pozbyło się tego, co odróżniało federację od konkurencji. Mowa o oczywiście o X Division, a konkretyzując - o nałożenie limitu na tę właśnie dywizję. Co do tożsamości ROH... również trzeba przyklasnąć.

Jeszcze raz dzięki, naprawdę bardzo dobra robota.

napisane przez demku w dniu : 27-05-2012

Słowa o X Division padły kilka lat przed tym, jak wprowadzono limit. Zresztą ten limit w praktyce niczego nie zmienia - X Division, mimo hasła "chodzi o brak limitów", zawsze było bowiem uważane za cruiserweight division (zwłaszcza przez wielu fanów WCW, którzy po upadku tej federacji przerzucili swoje sympatie na TNA) i tak też było prowadzone. A gdy pozwolono sobie na odstępstwo i mistrzem został Kurt (żeby nie wspominać o Abyssie), nie zostało to dobrze odebrane.

Heymanowi chodziło o to, że zaczęto stawiać na takich wrestlerów jak Sting, Booker czy Foley, a X Division zostało zepchnięte na dalszy plan.

napisane przez SixKiller w dniu : 27-05-2012

Nie no, limit na X Division wprowadził Bischoff, te słowa w wywiadzie są sprzed kilku lat, więc wiedziałem, że nie ma to nic wspólnego z obecnym stanem rzeczy - odwołałem się tylko do tego procesu wyzbycia się przez TNA tego, co wyróżniało ich od konkurencji.

Jeszcze co do tych warunków Paula, to ciekawi mnie, który sprawił, że Dixie z niego zrezygnowała. TNA z elementami MMA? Przecież po latach sami teraz współpracują z Bellatorem. Może zatem wejście na giełdę czy ograniczenie roli 40+? (to drugie z pewnością, TNA lubuje się do dzisiaj z nadmiernym eksploatowaniem "emerytów").

napisane przez demku w dniu : 27-05-2012

Przed Kurtem mistrzem był Joe, o którym można powiedzieć wszystko to samo co o Kurcie i było to świetnie odebrane, więc na pewno nie poszło o samego Kurta z pasem X, bo ten akurat z każdym wykręciłby świetną walkę.

Walki - to był problem, bo po latach prezentowania Iksów w stylu bardziej podchodzący pod Indys, zaczęto tonować je i promować zawodników, którzy nie mieli wiele wspólnego z pionierskimi latami.

napisane przez Ceglak w dniu : 27-05-2012

Krótki acz miły w odbiorze tekst, inna sprawa, że nic nowego się nie dowiedziałem.

btw. większość pojawiających się problemów dalej jest w TNA aktualna a najbardziej chyba rzuca się w oczy fakt, braku myślenia długofalowego.

napisane przez Icon w dniu : 27-05-2012


Cytat: SixKiller

TNA miało szansę zrobić markę z X Division, które było czymś całkowicie unikatowym, czymś, czego nie można było zobaczyć nigdzie indziej. Powinno być takim samym symbolem jak oktagon w UFC, ale TNA samo zmniejszyło jego znaczenie. Miało coś całkowicie unikatowego i porzuciło to jak pierwszy lepszy gimmick.

Bolesne, ale cholernie prawdziwe. Ten limit wagowy wprowadzony przez Bischoffa niewiele zmienia. X-Div nadal mogłoby być marką, czymś najważniejszym w fedce. Główny problem w tej chwili to... brak Xów. Że o chęci promowania nikogo prócz Ariesa nie wspomnę.[nie dość, że prawie ich nie ma, to mają ich gdzieś]

napisane przez aRo w dniu : 27-05-2012

Krótki artykuł w sam raz na niedzielne popołudnie.

TNA wiele brakuje do ideału, ale myślę, że w ostatnim czasie widać zmiany m.in. pasy nie są zmieniane co miesiąc a co za tym idzie mistrzowie są bardziej wiarygodni. Pas X dywizji, kobiet oraz WHC mają obecnie najdłuższe reigny w historii, mamy też IMPACT fight night oraz Gut check a już w czwartek lecimy live. Możemy narzekać, ale uważam, że jest krok do przodu dla TNA i na pewno jest lepiej niż kilka miesięcy temu. Zobaczymy co przyniosą kolejne miesiące.

napisane przez Jeffrey Nero w dniu : 27-05-2012

Bardzo dobry arykuł, przyjemnie się mi czytało... Nawet zdziwiłem się, że tak szybko skończyłem czytać. Genialny artykuł, który po prostu sam się czytał, jak to napisał kolega Hammer... Heyman to człowiek-geniusz bookingów. Same już dwie pierwsze ciekawostki powodują, że taki Coś oglądałbym z wielkim zainteresowaniem, jak oglądam WWE na okrągło (uzależnienie) to nie wyobrażam sobie jakim był bym maniakiem pomysłu Heymana :twisted: No właśnie, świetnie Paul podsumował TNA, że popełniło błąd rezygnując z sześciokątnego ringu, który mógłby być ich symbolem. Ale nie... woleli słuchać się Hogana, który kurwa pojęcia o niczym nie ma, chociaż ostatnio zaczęło się dziać całkiem ciekawie. Nawet na wstępie pisało, że Heyman został uznany jako jeden z najlepszych marketingowców na świecie, więc ja się dziwię... dla czego do cholery nie Vince, a Dixie nie słuchała się jego pomysłów. Jeśli tak by było, to kto wie jakby teraz to było. I nawet WWE nie serwowałoby nam meczów TT jako ME Smackdown :twisted:

Genialny artykuł i dziękuje za dodanie go :)

napisane przez 8693 w dniu : 27-05-2012


Cytat: Blaze9

świetnie Paul podsumował TNA, że popełniło błąd rezygnując z sześciokątnego ringu, który mógłby być ich symbolem


To Ty powiedziałeś, nie Heyman ;). Paul, zagadany o sześciokątny ring, powiedział, że nie widzi różnicy między sześciokątnym a czterokątnym.

napisane przez SixKiller w dniu : 27-05-2012

Artykuł jak zawsze bardzo dobry.
Trzeba powiedzieć, że Heyman powiedział całą prawdę. Widząc zawodników z TNA nikt nie myśli, że on właśnie tam walczy, a wspomina jego występy w innych organizacjach. TNA ostatnio zbytnio upodabnia się do WWE, a to miała być konkurencja i alternatywa. TNA powinno stawiać na to, czego konkurencja nie ma. Do pewnego czasu tak było, bo dywizja TT i X Division to było coś co najbardziej odróżniało te dwie federacje. A co się stało z tym, co wszyscy kochali? TT mamy chyba 3, zawodników z X Division widujemy tylko Ariesa. Tak napewno nie może być. Jeżeli chodzi o Samoa Joe to również bym go widział w ME, aby był taką drugą twarzą federacji. Ten pięcioletni plan był już kiedyś omawiany i jak dla mnie było to wykonywalne, ale TNA ma dziwny nawyk, że wszystko musi się zmienić w danej chwili, a Heyman mówił otwarcie, że 5 lat musi mieć na to.
Osobiście chciałbym, aby wtedy TNA dogadało się z Heymanem, bo napewno byłoby lepiej niż teraz.

napisane przez Tupak w dniu : 28-05-2012

Trudno się nie zgodzić z większością twierdzeń Heymana. Zawsze faceta ceniłem za jego wizjonerstwo i to, że chadzał własnymi drogami, czego właśnie brakuje TNA, które stara się kopiować WWE i nawiązywać walkę z McMahonlandią na ich własnym polu - co z góry skazane jest na porażkę (nie ta kasa, nie to doświadczenie, nie ta pozycja, nie to zaplecze die-hard marków).
Ja tam bym zaryzykował i dał Heymanowi całkowitą władzę bookerską. Nie spodziewam się cudów, ale jeżeli trzymaliby Paula z dala od finansów (w tej kwestii już takim geniuszem nie jest :D ), to mógłby na prawdę podciągnąć TNA w górę i wyszukać dla Fedki niszę, gdzie nie musieliby rywalizować z Vince'em i dali fanom to, czego McMahon obecnie im nie daje. Pewnie jednak Dixie osrała się, jak usłyszała, że Heyman chce wykopać wszystkich Oldboy'ów (bez przesady. Założę się, że ludzi o skillsach Angle'a, bez względu na wiek, by nie ruszył), bo w TNA nadal większość kręci się wokół Dziadków, którzy coraz mniej ludzi interesują, a Federacja buli im grubą kasiorę.

Dobra robota, Six. Fajnie przeczytać sobie o tym wszystkim zbiorczo, w jednym miejscu.

napisane przez -Raven- w dniu : 28-05-2012


Cytat: -Raven-

bo w TNA nadal większość kręci się wokół Dziadków, którzy coraz mniej ludzi interesują, a Federacja buli im grubą kasiorę.


Nie przesadzajmy. Jedynym prawdziwym dziadkiem w ME pozostaje od biedy Sting. Angle broni się umiejętnościami, Jarrett póki był miał świetne feudy i większość segmentów z nim była minimum w porządku. Obecnie czepiać się można leniwego RVD, albo mającego daleko do dziadka kulawego Andersona. Bully natomiast przeżywa druga młodość, więc wara od niego. A chyba nikt nie zalicza do dziadków Danielsa, który słuszny wiek już ma, co?

Wyleciały już dawno takie osoby jak Foley, Nash, Booker, Hall, więc teraz można tylko narzekać na współzawodnictwo z WWE na ich polu. Ale i tutaj należy wspomnieć, że w czasach kiedy TNA miało swoją "osobowość" czyli dywizji X, świetne Tagi ciśnięto im, że właśnie brakuje im tego co oferuje WWE i z tego powodu większego sukcesu nigdy nie osiągną. Także jak widać i tak źle i tak niedobrze.

Heyman mógłby nadać federacji inny kształt. Pewnie trochę by się pozmieniało, zapewne więcej rzeczy na plus niż na minus, ale czy byłaby to oczekiwana rewolucja, która by dała im pozycję silnego konkurenta? - wątpię.

Osobiście dałbym mu władzę, ale nie pozwoliłbym robić zmian o 180 stopni, bo na tym jeszcze nikt dobrze nie wyszedł.

napisane przez Ceglak w dniu : 29-05-2012

Prawdą jest, że w pierwszych latach TNA cała uwaga skupiała się na X Division tylko dlatego, że dywizja wagi ciężkiej była słaba. Przypomnijcie sobie: stałym elementem był tam tylko Jarrett, który zresztą był znienawidzony za bookowanie sobie kolejnych reignów (był mistrzem przez 55 proc. całego pięcioletniego okresu współpracy z NWA). Tacy wrestlerzy jak AJ czy Raven byli tam tylko z doskoku (nawiasem mówiąc, Aries ma szansę stać się drugim Stylesem, tzn. zawodnikiem, który może z powodzeniem walczyć w obu dywizjach w tym samym czasie). Większość z nas czekała na tych Bookerów, licząc na to, że X Division zostanie na swoim miejscu, a waga ciężka się rozkręci. Niestety, poszło to w przeciwnym kierunku.

napisane przez SixKiller w dniu : 29-05-2012

Ceglak - może nie wyraziłem się zbyt precyzyjnie z tymi "Dziadkami". Chodziło mi głównie o to, że TNA ma OGÓLNIE ciśnienie na zatrudnianie starych gwiazd (wystarczy zobaczyć, kto się tam przewinął przez ostatnie lata), które zbyt wiele nie wnoszą do Fedki, a cenią się odwrotnie proporcjonalnie do "wkładu". Jeżeli jakaś taka dawna gwiazda (bez względu na skillsy) puka do TNA, to ci aż przebierają nogami z radości. Wspomniałeś o Foleyu, Nashu czy Bookerze, którzy już nie są w TNA, ale ja mógłbym się założyć, że gdyby któryś z tej trójcy nagle zmienił zdanie i zapragnął wrócić do Dixielandu - nie byłoby z tym problemu i szybko znalazłaby się na to kasa. Już samo zatrudnienie Hogana (który jest drogi jak kawior, a ogólnie z zasady promuje wyłącznie własna osobę), czy plany (OMFG! :shock: ) zatrudnienia Ultimate Warriora - świadczą o tym, że magia nazwisk nadal działa na Dixie. Nie mam nic przeciwko obecności old boy'ów pokroju Angle'a, Jarrett'a, czy Bully'ego Raya, którzy nadal są cennymi zawodnikami i robią zajebistą robotę, ale zatrudnianie Dziadków tylko dla "nazwiska", aby sypać im grubą kasą (bo ci akurat się cenią) i nie dostawać zbyt wiele więcej w zamian, to nie jest dobra recepta na sukces w przyszłości.

napisane przez -Raven- w dniu : 30-05-2012

od jakiegoś czasu na szczęście pod tym względem idzie w dobrym kierunku i oby tak zostało

napisane przez Ceglak w dniu : 30-05-2012

Reklama

Sondy

Obecnie najważniejsza walka WM 35 to? Brock Lesnar vs. Seth Rollins
Ronda Rousey vs. Becky Lynch vs. Charlotte Flair
Triple H vs. Batista

Komentarze i wyniki

Czat

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Partner

plagiat

Reklamy