Śmierć WCW - Historia jeszcze prawdziwsza

W życiu każdego człowieka nadchodzi wiele momentów inicjacji - moralnych bądź nie - nadszedł też czas, abym napisał swój pierwszy poważny i w wielu aspektach samodzielny artykuł. Do tej pory moja działalność na Attitude ograniczała się do tłumaczenia - newsów, wywiadów, biografii - ale w ostatnim czasie i w tym aspekcie moja działalność nie była nazbyt wzmożona. Kiedy los się do mnie uśmiechnął i dostałem zastrzyk czasu wolnego, postanowiłem nie brnąć dalej w tłumaczenia, a zajęć się czymś poważniejszym, pójść za radą niezawodnego Kazika i zaangażować się w coś "pełniej" ("Pełniej! Ucieka dzień za dniem, Pełniej! Więc póki czas się zmień"). Efektem tego zaangażowania jest ten tekst, w który włożyłem całe swe umiejętności - zdaję sobie sprawę, że nie są one zbyt wysokie - i przede wszystkim chęci. Starałem ze wszystkich swoich sił ukazać sprawę taką jaką naprawdę była, bez zbędnego kolorytu i opowiadania się za którąś ze stron. Chciałem temat powszechnie uważany za niszowy przekształcić w coś ciekawego i intrygującego. Nie wdawałem się w pośrednie przyczyny upadku, nie krytykowałem Russo, Sullivana czy Hogana. Postawiłem sobie za cel rzetelne przedstawienie sprawy upadku, która być może dla wielu osób ogranicza się do słabej jakości produktu, niskiej sprzedaży biletów i spadku oglądalności. Doskonale zdaję sobie sprawę, że pojawią się osoby - i mam co do nich swoje typy, za które u bukmachera dostałbym kurs 1.05 - starające się za wszelką cenę wdawać się w jakąś polemikę. Może to złe podejście, ale nie mam zamiaru na nic odpowiadać. Czytelnik ma prawo nie zgadzać się z autorem i wyrazić swoją opinię, recenzję i wszystko o czym sobie tylko zamarzy. Liczę jednak, że kilku osobom lektura poniższego tekstu umili nadmiar wolnego czasu.


11 Stycznia 2001 - To właśnie tego dnia pojawiła się pierwsza wzmianka na temat sprzedaży WCW. Ba! Nawet nie wzmianka a poważny, rozbudowany news, wedle którego federacja została zakupiona przez założycieli Classic Sports Network. Oczywiście trudno zaprzeczyć plotkom, które krążyły już u schyłku roku 1999, kiedy to produkt WCW stawał się coraz słabszy i przynosił coraz większe straty. Pogłoski te nasiliły się w roku 2000, kiedy to federacja straciła 80 milionów dolarów (co jak się później okaże będzie kroplą w morzu strat) i przegrywała na każdej możliwej płaszczyźnie z konkurencyjną WWF - od sprzedaży gal PPV po ratingi programów telewizyjnych. Ten uszczerbek finansowy i brak nadziei na przyszłość zdecydowanie nie był na rękę włodarzom Time Warner, którzy dążyli do fuzji z America Online Inc. (ostatecznie doszła do skutku, ale oceniając z perspektywy czasu, okazała się największym biznesowym nieporozumieniem w historii). Ostatnią próbą reanimacji federacji było przywrócenie realnej władzy Ericowi Bishoffowi w marcu 2000 roku i ponowne osadzenie na pozycji head writera Vince'a Russo, człowieka, który dzięki scenariuszom przesiąkniętym seksem i brutalnością zapewnił palmę pierwszeństwa konkurencyjnej WWF. Stwierdzenie to być może jest naciągane, bo wedle wypowiedzi Kevina Sullivana (który z WWF związany blisko w roku 98 co prawda nie był) wynika, że McMahon zatwierdzał jedynie jedną z dwudziestu propozycji Russo i dostosowywał ją do własnych potrzeb. Wynika z tego, że Vince był niezwykle płodnym człowiekiem. Nie o nim jednak traktuje ten artykuł. Największym wyzwaniem nowych władz WCW było obniżenie średniej wieku zawodników w rosterze federacji, która nazywana była "wózkiem inwalidzkim wrestlingu", trudno się temu określeniu dziwić. W końcu dwoma największymi gwiazdami promocji byli balansujący na granicy pięćdziesiątki Hulk Hogan i Ric Flair, przy czym największą liczbę fanów stanowili ludzie w wieku od 20 do 35 lat. Tak oto w tym okresie o sytuacji kadrowej WCW pisał Dave Meltzer, właściciel serwisu Wrestling Observer i człowiek uznawany za jednego z największych ekspertów wrestlingu na świecie:

Dave Meltzer- "Byli uzależnieni od ludzi, których wielkie nazwiska elektryzowały publiczność w latach 80, ale z biegiem czasu było coraz trudniej naszkicować jakiś ciekawy scenariusz z ich udziałem i ludzie znudzili się tym."

Osobiście nie widzę w tej wypowiedzi nic odkrywczego i w podobnych słowach podsumowałby to każdy, kto miał okazję prześledzić nawet powierzchownie historię WCW, ale wychodzę z założenia, że niekiedy należy podeprzeć się autorytetem, aby ukazać fakty najbardziej oczywiste. Na tym również zaprzestanę szukania przyczyn spadku ratingów, a przejdę do sedna tematu, czyli przyczyn samego upadku. Jak wcześniej napisałem 11 stycznia był dniem sądnym dla World Championship Wrestling, bo oto pojawiło się coś ponad plotkę, coś ponad relację mało ważnego członka zarządu, który wnioskując po tym, że w federacji źle się dzieje napomknął w prywatnej rozmowie o szukaniu nabywcy. Pojawiła się poważna spółka za którą stał człowiek grający do tej pory w WCW pierwsze skrzypce oraz ludzie blisko związani z telewizją. Myślę, że warto poświęcić tych kilka linijek, aby opisać czym było i jakie założenia miało Fusient Media Ventures, bo spółka ta odegra w całej historii jedną z kluczowych ról. Tak więc szkielet konsorcjum stanowili ludzie, którzy założyli Classic Sports Network, a następnie odsprzedali je ESPN, które korzystając z pozyskanych praw utworzyło istniejący do dziś kanał (dostępny nawet w polskich sieciach kablowych) ESPN Classic. Jak powszechnie wiadomo w kapitalizmie pieniądze nie giną i inaczej nie mogło być w tym przypadku - Brian Bedol i Stephen Greenberg fundusze pozyskane z transakcji postanowili zainwestować w WCW, a pomóc w rozwoju miał im Eric Bishoff, który znał federację i tajniki wrestlingu jak własną kieszeń, a ponadto po niepowodzeniach z ostatnich lat miał światu wiele do udowodnienia. Tort został podzielony na dwie części - Bedol miał zostać mianowany dyrektorem naczelnym WCW, który odpowiadałby za kwestie reklamy i wszelakie inne niezwiązane bezpośrednio z tym co widzimy w telewizji, a stricte wrestlingowa jakość produktu miała leżeć w kompetencjach prezydenta federacji, którym został Bishoff. Jeśli o samym dzieleniu mowa to nie było to przysłowiowe dzielenie skóry na niedźwiedziu, bo chociaż zwierz nie był jeszcze upolowany to trzymał w ustach lufę, która w każdej chwili mogła wypalić. Niech poświadczą o tym wielce entuzjastyczne wypowiedzi, których udzieliły zainteresowane strony w tym samym dniu kiedy do opinii publicznej przedostała się informacja na temat prowadzonych rozmów.

Brian Bedol, założyciel CSN i współudziałowiec Fusient Media Ventures - "Dążymy do tego, aby WCW stało się najlepszą federacją na świecie. W promocji tej drzemie wielki, niewykorzystany potencjał, który wraz z Bishoffem na pokładzie wydobędziemy i stworzymy jeszcze większą, lepszą, silniejszą i bardziej rozrywkową promocję, jakiej fajni wrestlingu jeszcze nie widzieli."


Bradley J. Siegel, prezydent ds. programów rozrywkowych na stacjach TBS - "Jesteśmy zadowoleni z dojścia do porozumienia z Fusient Media Ventures, zawarta transakcja jest korzystna dla obu stron. Zespół zarządzający Classic Sports Network idealnie nadaje się do prowadzenia WCW. Ich przedsiębiorczość, biznesowa biegłość, moc marki WCW oraz najwyższej jakości dystrybucja jaką zapewnia TBS Superstation i TNT są gwarantem sukcesu."

Warto się na chwilę zatrzymać nad ostatnim zdaniem, a dokładniej częścią, która zaczyna się po przecinku - "oraz najwyższej jakości dystrybucja jaką zapewnia TBS Superstation i TNT" - nikt w tamtym okresie nie rzekł nawet słowa, jakoby stacje powiązane z TBS miały zrezygnować z emisji wrestlingu na swoich antenach, bo wedle ówczesnych relacji cały problem tkwił w samej produkcji programu, która po pierwsze przynosiła straty, a po drugie nikt nie miał chęci, aby się nią opiekować. Sama emisja mimo dużego spadku oglądalności względem lat 96-98, nadal była niezwykle korzystna ponieważ Nitro i Thunder miały oglądalność, o której inne programy na stacjach Time Warner mogły co najwyżej pomarzyć. Nie trzeba być więc mistrzem dedukcji aby wywnioskować, że Time Warner po odsprzedaniu wysokokalorycznego tortu zostałaby sama wisienka, która była jeszcze bardziej kusząca ze względu na huczne zapowiedzi Bishoffa. Oto co niedoszły prezydent rzekł tego dnia na temat przyszłości WCW :


Eric Bishoff - "Fani wrestlingu mogą być pewni, że niebawem damy im WCW z którego wystrzeli potężna dawka adrenaliny i kolejny raz stanie się najbardziej pasjonującą federacją wrestlingu na świecie."

I o ile o Bishoffie można powiedzieć wiele to byłbym w stanie "dać sobie uciąć palec u lewej ręki", iż dotrzymałby on słowa. Zapewne zastanawiacie się dlaczego akt swej determinacji i ślepego przekonania umieściłem w cudzysłowie. A no dlatego, że słowa te należą do samego Bishoffa, którymi - w okresie późniejszym - określił on chęć ponownej współpracy z Tedem Turnerem, ale o tymże człowieku i jego stosunku do wrestlingu będzie mowa później. Na razie chciałbym napisać słów kilka o telekonferencji zwołanej w dniu, który opisuję. Udział wzięli w niej Bishoff, Bedol, Siegel oraz przedstawiciele mediów. Nie widzę sensu w opisywaniu jej dokładnego przebiegu dlatego też przytoczę jej postanowienia i kluczowe wypowiedzi :

1) Nie zostało ustalone czy centrala WCW znajdująca się obecnie w Georgii zostanie przeniesiona do Nowego Jorku gdzie siedzibę swą ma Fusient Media.

2) Nazwiska inwestorów zostaną ujawnione od 30 do 45 dniu po zawarciu transakcji, wbrew krążącym plotkom zapewniono iż George Steinbrenner, właściciel klubu New York Yankees nie jest wśród nich.

3) Wedle zapewnienia Bishoffa WCW ma zamiar wprowadzać stopniowo nowe twarze przy utrzymaniu w rosterze największych gwiazd. Rola Hogana w federacji ma zostać rozstrzygnięta w najbliższym czasie, ale nie ulega wątpliwości, że jest on dla niej ważny.

4) Bedol poinformował, że zmianom nie ulegną nazwy programów jak i czas oraz miejsce ich emisji.

5) Bedol będzie kontrolował sprawy związane z finansami, a Bishoff z telewizją. Ponadto Eric i jego kompani przejęli stronę internetową WCW.com .


Ponadto Brad Siegel stwierdził, (według niektórych pół żartem, z wyraźną nutą ironii w głosie) jakoby TBS nie miało nigdy zamiaru sprzedawać WCW, ale krążące od dawna plotki skłoniły inwestorów do składania ofert, a oni postanowili jedynie z nich skorzystać. Myślę, że nie warto nawet tego komentować, bo o ile wtedy ktoś mógł w jego słowa uwierzyć, to trzy miesiące później, zestawione ze szczegółami transakcji zawartej z WWF brzmiały już nie jak pół żart, a pierwszorzędny skecz rodem z Monthy Pythona. Strasznie się jednak zagalopowuję, bo wszystkie fakty należy przedstawić po kolei, dlatego też przeskakujemy do 12 marca.

Spory odstęp czasu ? Spory, bo informacje o negocjacjach - o ile w ogóle takowe istniały, a wszystko nie zostało ugadane już w styczniu - nie pojawiały się w opinii publicznej, z tego też względu nie jestem w stanie nic na temat ich dokładnego przebiegu napisać. Mogę się jedynie domyślać iż rozmowy były na tyle zaawansowane, że Fusient Media uznało już spółkę za swoją, podobnie jak większość obserwatorów, którzy po hucznych zapowiedziach przedstawicieli obu stron nie wyobrażali sobie, ażeby wszystko miało nagle lec w gruzach. Nic więc dziwnego, że news o zerwaniu negocjacji opublikowany 19 marca, w dodatku z tygodniowym opóźnieniem, dość mocno wstrząsnął fanami. Nie było przecież żadnych plotek, przecieków, a powszechnie wiadomo, że brak wiadomości to dobra wiadomość. W dzisiejszych czasach negocjacje w takiej konspiracji są nie do pomyślenia, bo prędzej czy później jeden czy drugi szmatławiec wyssałby z palca informację na ten - bądź co bądź - gorący temat (mówię oczywiście o tych mniej rzetelnych portalach wrestlingowych, a nie prasie ogólnokrajowej). Szok był o tyle większy, że nie chodziło tu o jakieś komplikacje, wstrzymanie rozmów, ale całkowite ich zerwanie! Dlaczego? Tu właśnie zaczyna się wpływ klątwy Kellnera, który w ówczesnym okresie odpowiedzialny był za ustalanie ramówek programów związanych z AOL Time Warner oświadczył, że nie może zapewnić programom WCW dwóch prime time slotów. Dlaczego jednak decyzja o wycofaniu się Fusient Media była tak impulsywna? Przecież mogli zakupić federację i szukać spokojnie innych kanałów, które emitowałyby programy WCW na swych antenach z wielką radością. I nie mam tu na myśli "tuzów" telewizyjnych pokroju Fight Network, ale potężne korporacje. Wszystko to byłoby rozsądne w jednym wypadku - gdyby WCW nie było uzależnione od inwestorów, którzy łagodnie rzecz ujmując nie przepadają za niepewnością i brakiem gwarancji sukcesu. Choć ich lista nie została nigdy oficjalnie ujawniona to jestem w 100% pewien, że żaden z nich nie należał do pasjonatów wrestlingu i nie traktował swej potencjalnej działalności w sposób charytatywny. Żadnemu z nich nie zależało na samej marce WCW i jej rozwoju, ale popularności, która miała za zadanie przynieść im wymierne korzyści. Ponadto do grona tego nie należeli lokalni piekarze czy krawcowe, którym za wielką promocję służyłaby nazwa zakładu na plakacie zapowiadającym house show w ich rodzimym mieście. To były wielkie korporacje, którym do pełni szczęścia potrzebne było potężne medium jakim w tamtych czasach była telewizja. Bez niej wspieranie WCW - nazywajmy rzeczy po imieniu - byłoby głupotą i wyrzuceniem funduszy w błoto.

Na takie poświęcenie gotowy był jedynie Ted Turner, który przez prawie 15 lat, mimo życzliwych głosów doradców, jakoby wrestling przynosił same straty, nie chciał słyszeć o zdjęciu z anteny WCW. Jeżeli wrestling miał swoich fanów w wyższych sferach to z pewnością Ted był największym z nich. Jestem przekonany, że nie zwróciłby większej uwagi na straty jakie przyniosła federacja w roku 2000. Dlaczego więc jego podwładni chcieli uśmiercić wrestling wbrew woli bossa? W tym wypadku trzeba wziąć poprawkę na słowo "podwładni". Po fuzji American OnLine Inc. z Time Warner, korporacją zarządzała rada nadzorcza, w której oficjalnie każdy był równy. Oczywiście - można założyć, że jak to wszędzie bywa głos jednych był silniejszy niż innych, tylko rodzi się pytanie co mógł zrobić Ted wobec wskaźników wyłożonych mu przed nos? Miał powiedzieć, że owszem - przychody są ważne, ale wrestling darzy ogromnym sentymentem i nie może pozwolić, aby federacja, która dała mu tyle pięknych wspomnień odeszła w zapomnienie. Wydaje mi się, że w następnym głosowaniu podjęty przez radę nadzorczą zostałby wniosek o wykluczenie Turnera z tego niezwykle zacnego grona, które ustanowiło biznesowy rekord tracąc w I kwartale roku 2001 54 miliardy dolarów. Teraz czas zadać sobie kolejne pytanie - dlaczego AOL Time Warner zdecydowało się odebrać WCW dwa prime time sloty? Czyż uważali to za zbyt wielki luksus dla produkcji, która szczyciła się największą oglądalnością na stacjach spółki? Nie, nie, po prostu w wizji Time Warner wg Jamiego Kellnera nie znalazło się miejsce dla wrestlingu z powodu czysto prozaicznego - obściskujący się faceci nie byli atrakcyjni pod względem intelektualnym, a przygłupi fani zachwycający się ich wyczynami nie stanowili już targetu platformy. Teraz ramówka miała być ekskluzywna, dostosowana do gustów osób z klasą, tzw. "inteligentów". Co to w praktyce oznaczało? Kiedy to piszę uśmiech nie znika z mojej twarzy, uważam jednak, że jest to w pełni uzasadnione. O ile można się oburzać, że w Polsce słowo inteligent jest nadużywane, to definicji Kellnera nic nie jest w stanie przebić - mianowicie zaczął on inwestować w programy takie jak Dawson's Creek i Gilmore Girls, adresowane - UWAGA - do dojrzewających nastolatek. Przykre to jak nisko ocenieni zostali ludzie, którzy przez lata w znaczący sposób przyczynili się do zwiększenia oglądalności stacji.

W dniu kiedy wypłynęły owe informacje Jamie Kellner na zwołanej konferencji prasowej oficjalnie ogłosił, że od 19 marca WCW porzuca wszelkie plany i inwestycje związane z World Championship Wrestling, a emisja powiązanych z nią programów zostaje wstrzymana po 26 marca. Oficjalne powody? Wymieniłem je już wcześniej - słabe ratingi, wysokie straty w roku ubiegłym i zmiana targetu stacji (słynni ekskluzywni widzowie). Trudno zarzucić przedstawicielom TBS jakiekolwiek maskowanie prawdy? Nie do końca. Jim Weiss, rzecznik prasowy korporacji poinformował, że rozmowy z potencjalnymi nabywcami ciągle trwają, ale jeśli żadna z nich nie doprowadzi do ostatecznej transakcji federacja zostanie zamknięta bez żalu. Bzdura! Zdjęcie programów WCW ze stacji będących częścią AOL Time Warner było przypieczętowaniem transakcji z WWF w sprawie, której rozmowy toczyły się do trzech tygodni. Dziwne? Wcale nie, Bishoff przez lata pracy w WCW musiał się wielokrotnie spierać z działaczami Time Warner, przez co nie zjednał sobie ich sympatii, bo znając stosunek Turnera do wrestlingu można się domyślić, że stawał on wielokrotnie po stronie Erica. Teraz zawistni działacze mieli okazję się odgryźć, a przy okazji realizować wizję "stacji dla wyższych sfer". WWF nie potrzebowało tych dwóch slotów w TV, a wręcz nie miało prawa ich posiadać. Dlaczego? Federacja McMahona związana była kontraktem z siecią Viacom, która stanowiła konkurencję dla AOL Time Warner, dlatego też zdjęcie Nitro z TNT i Thunder z TBS było warunkiem zawiązania umowy. Przypadek? Czemu więc wcześniej, a dokładniej w styczniu Siegel podkreślał "świetną dystrybucję jaką zapewnia i ma zamiar zapewniać TBS oraz TNT" ? Czemu rozmowy z Fusient Media zostały zerwane mniej więcej tydzień po rozpoczęciu rozmów z WWF? I w końcu - dlaczego WCW zostało sprzedane za 2,5 miliona dolarów, kwotę co najmniej śmieszną ? Czyżby AOL TimeWarner - którą tworzyła grupa bezwzględnych biznesmenów - postanowiło zabawić się w działalność charytatywną? Już raz dostało mi się po głowie za cytowanie Kevina Sullivana, ale myślę, że już więcej nie będę miał sposobności aby to uczynić, tak więc zrobię to jeszcze raz:

Kevin Sullivan, wywiad z roku 2002 - "O sprzedaży WCW usłyszałem przez telefon i zastanawiałem się jak Vince kupił całą spółkę za 2.5mln $ skoro sama biblioteka mediów była warta o wiele więcej. Ktoś powinien przyjrzeć się kontom bankowym Brada Siegela i sprawdzić czy McMahon nie zachęcił go w jakiś sposób do stworzenia tak korzystnej umowy. "

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, a tym bardziej daleki od stawiania zarzutów korupcyjnych, ale AOL Time Warner przy tak wielkich stratach i niepowodzeniach biznesowych miała niezwykle wiele szczęścia, że znalazła kupca WCW, który idealnie pasował do stawianych warunków. Być może z tego tytułu przyznana została nagroda w postaci drastycznej degradacji wartości federacji? O taką samą zniżkę zabiegał również Bishoff chcąc wykupić jedynie samą nazwę "World Championship Wrestling". Po tym jak opuścili go główni inwestorzy pozostał niezłomny i ciągle szukał stacji telewizyjnych, które byłyby zainteresowane emisją programów WCW. Chętne były dwie potężne marki - Fox oraz NBC, ale jak nie trudno się domyślić, władzom AOL TW nie było w smak sprzedawać samej nazwy - no bo jak to tak? Sprzedać nazwę, a innemu nabywcy zostawić znaki handlowe i bibliotekę mediów? Wyobraźmy sobie taką właśnie sytuację : nazwa WCW zostaje sprzedana Bishoffowi, a reszta praw Viacom Media. Co bez nazwy może zrobić spółka, która nabyła bibliotekę mediów? Wydać home video? W porządku, ale jak je nazwie? To byłoby bez sensu i oczywistym rozwiązaniem stało się odrzucenie propozycji Bishoffa. Sam Easy E nigdy nie powiedział na ten temat nic kluczowego tak więc należy się domyślać, że hipoteza jaką tu ukazuje jest poprawna. Dla potwierdzenia podam jednak jego cytat:

Eric Bishoff, wywiad z 2007- "Chciałem zakupić WCW, aby uchronić je przed zamknięciem, ale do zmiany decyzji zmusili mnie przedstawiciele sieci Teda Turnera, którzy nie chcieli wrestlingu na żadnym ze swoich kanałów. Rozmawiałem jeszcze z oficjelami Fox network, lecz ostatecznie to Vince zakupił federację za 2,5 miliona $."


Tak więc z dniem 26 marca anulowane zostały wszystkie projekty związane z WCW - od PPV po house shows - na kwiecień nie została zarezerwowana żadna hala, a wszelkie bilety wycofano z obiegu. W internecie plątała się jedynie informacja o bishoffowym Big Bang PPV planowanym na maj, ale z przyczyn oczywistych nigdy się nie odbyło. Wyrok został wydany marca 19.


23 Marzec 2001
Kiedy rozmowy z Fusient Media zostały zerwane oczywistą alternatywą wydawało się WWF, które od dawna miało ochotę zagarnąć konkurencję pod swoje skrzydła. Deklaracja zainteresowania jaka padła z ust Vince'a McMahona w programie Howarda Sterna 22 marca według mnie była ukrytym potwierdzeniem zakupu i tego, że transakcja została ostatecznie przypieczętowana. Vince mógł powiedzieć o zainteresowaniu zarówno tydzień jak i dwa temu, a nawet przed rozpoczęciem negocjacji, ale chodziło tu o pewność i uświadomienie widzom, że jeżeli McMahon czegoś chce to to po prostu zdobywa. Potwierdzenie ? Dzień później Brad Siegel wysłał tajną służbową notatkę do każdego z pracowników WCW, w której poinformował o sprzedaniu federacji McMahonowi. Ponadto podkreślił on, że jest to dla nich niesamowita szansa rozwoju (czy czegoś takiego nie mówił już o przedstawicielach Fusient Media?) oraz o spotkaniu, które odbyć się ma w WCW Power Plant 28 marca, na którym przekazane zostaną im szczegółowe informacje na temat planów wobec nich i federacji (sam się na nim oczywiście nie zjawił). Powiedzmy więc, że do wieczora ci bardziej wtajemniczeni fani mogli się jedynie domyślać, bo wszystko to mogło być jedynie pogłoskami. Wszystko stało się jasne (oczywiście dla osób, które potrafią logicznie myśleć) podczas zwołanej (!) konferencji prasowanej, w której udział wzięli Linda McMahon i Stuart Snyder. Co z niej wynieśliśmy ? Oczywiście, że nie informację o zakupie WCW, bo to zepsułoby efekt niespodzianki jaki przygotowywany był na Nitro z 26 marca. Na dobrą sprawę nie wynieśliśmy z niej nic o czym wcześniej nie napisałem, bo poruszone zostały tylko dwie interesujące kwestie - konflikt interesów pomiędzy Viacom a AOL TW, który przestał istnieć w momencie gdy Nitro i Thunder zostały zdjęte z kanałów należących do tej drugiej korporacji oraz o negocjacjach, które toczyły się od trzech tygodni. Kolejne dni upływające przed ostatnim Nitro były rewią przecieków - od informacji o zawiązaniu umowy wstępnej pomiędzy WWF a AOL TW przez obecności gwiazd WWF w mieście gdzie odbywać ma się ostatnie Nitro, po los zawodników wykupionego WCW. Co do tych ostatnich to Pro Wrestling Torch opublikował listę wrestlerów, którzy z miejsca stali się pracownikami WWF, oto kto się na niej znalazł: Lance Storm, Chuck Palumbo, Shawn O'Haire, Mark Jindrak, Mike Awesome, Elix Skipper, Shane Helms, Shannon Moore, Miss Hancock, Chavo Guerrero Jr., Mike Sanders, Hugh Morrus, Shawn Stasiak, Kaz Hayashi, Yang i Billy Kidman. Największe gwiazdy, których kontrakty opiewały na sumy o wiele większe czyli m.in. DDP, Scott Steiner, Kevin Nash, Goldberg i Booker T były nadal opłacane przez AOL TimeWarner, ale w sferze zainteresowań WWF znajdowało się ich zatrudnienie. O Lexa Lugera, Jeffa Jarretta oraz Buffa Bugwella, których sytuacja była podobna, McMahon nie miał zamiaru zabiegać i choć ostatecznie kontrakt ostatniego z tejże listy "niechcianych" został wykupiony od AOL TW jako pierwszy to trudno wyrokować, kto w tym wypadku o czyje względy zabiegał. Pewnym jest, że zdecydował się na drastyczne obniżenie swoich zarobków, ale akurat w tym aspekcie nie był wyjątkiem, bo każdy zawodnik, który przechodził spod skrzydeł TimeWarner do WWF musiał się z tym liczyć. Ted Turner płacił swym main eventerom sumy astronomiczne, o których największe gwiazdy WWF mogły tylko pomarzyć. Dlatego też wielu z nich wolało nadal pobierać sowite wypłaty od korporacji, siedząc w domu, aniżeli dążyć do porozumienia z WWF. Co prawda zerwanie kontraktu z AOL TW nie było jednoznaczne z utratą wszelkich profitów, bo biznesmeni doskonale zdawali sobie sprawę, że wrestlerów używać nie mają zamiaru i w zamian za zerwanie kontraktu oferowali im jednorazową wypłatę opiewającą na 75% wartości kontraktu (podobnego miłosierdzia nie okazali w stosunku do pracowników niższego szczebla, którzy w ramach wypowiedzenia otrzymali pieniądze jakie zarobiliby w ciągu 9 tygodni). Kevin Nash nie podejmując negocjacji z WWF kierował się jednak innymi pobudkami, w wywiadzie udzielonym krótko po sprzedaży federacji powiedział, że ma zamiar siedzieć w domu i czekać aż AOL TimeWarner zwróci mu niemal 2 miliony $, które miał ulokowane w akcjach. Nie będę tu już poruszał tematu śmieszności sumy za jaką WWF odkupiło WCW, bo powyższe zdanie znakomicie to obrazuje.

Teraz w związku z przedstawionymi powyżej przykładami przecieków należy sobie zadać pytanie - jak to możliwe, że fani WCW przeżyli szok widząc na Nitro 26 marca twarz Vince'a McMahona? Sprawa nie dotyczyła debiutu wrestlera - który i tak trudno utrzymać w tajemnicy - ale sprawy upadku jednej z największych federacji w historii wrestlingu, o którym otwarcie mówiono i o którym wiedziało wiele osób. Warto jednak wziąć poprawkę na miejsce w jakim się te przecieki ukazywały, a mianowicie internet. Nie wspomnę tu o stopniu nieświadomości polskich fanów wrestlingu, o której wiem z bezpośrednich relacji, ale chodzi mi głównie o fanów w USA, którzy wydawać by się mogło pod względem technologicznym byli 1000 lat świetlnych przed nami. Trudno temu zaprzeczyć, ale w 2001 roku internet nawet tam nie był tak powszechnym zjawiskiem jak dzisiaj i ten szok jest w pełni uzasadniony (połączony z ciągle żywą nadzieją "elity" iż wszystko o czym czytają to tylko angle). O owych reakcjach i gromach jakie spłynęły ze strony fanów na Jamiego Kellnera mógłbym napisać wiele, ale nadszedł 26 marca, ostatnie Nitro się odbyło, a WCW odeszło w zapomnienie. Na tym też powinienem zakończyć swój artykuł, stawiając wirtualną świeczkę i wystawiając się na Waszą krytykę. Chciałbym jednak zapytać czy naprawdę 26 marca można uznać za datę śmierci WCW? To wtedy odbyła się ostatnia gali tej federacji i co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości, ale takowe narodziły się we mnie w trakcie pisania tego artykułu.

Do chwili gdy nie zacząłem analizować zebranych materiałów byłem pewien, że WWF nie zależało na przywróceniu do życia konkurencji nawet pod swoim szyldem. Myliłem się i w podobnym błędzie żyje każdy kto sądzi jakoby najbardziej realną (a zarazem wielce optymistyczną) opcją w ówczesnych czasach miało być stworzenie brandu z zawodników pozyskanych z WCW. Ba! Cała ta gadka to tylko plotki, których nikt z odpowiednim autorytetem nigdy nie potwierdził. Do WWF już dzień po zakupie zgłosiła się stacja TNN (znana w hardcorowych kręgach z emisji ECW) wyrażając chęć emisji Nitro, padła nawet propozycja timeslotu, który co prawda trudno było nazwać korzystnym, (sobota 23-1 w nocy) ale i wybór WWF był niezwykle ograniczony, bo w grę prócz soboty wchodził tylko piątek, a to ze względu na konieczność nagrywania tapingów w środy. Plotka? W takim razie jak wytłumaczyć fakt OFICJALNEGO ogłoszenia daty pierwszego nagrania na połowę maja i wypuszczenia na rynek za pomocą strony ticketmaster.com biletów na to wydarzenie? McMahon próbował reanimować WCW nie jako część WWF, ale oddzielną promocję, nad którą pieczę miał sprawować Shane. Do końca kwietnia WWF miało zakontraktowanych 29 wrestlerów wykupionego WCW. Trudno byłoby upchnąć ich wszystkich na Raw biorąc pod uwagę, że 20 twarzy na gali to ilość zawrotna. Ponadto sam Shane w dniu ostatniego Nitro przekazał zgromadzonym w szatni zawodnikom, że czeka ich 7 tygodniowa przerwa po której federacja powróci na wizję, a dzień po wspomnianej gali odwiedzający stronę WCW.com mogli zobaczyć jedynie zdjęcie młodego McMahona z podpisem "To dopiero początek". Czy te wszystkie wskazówki prowadziły do Invasion angle ? Wydaje mi się, że nie, bo choć rozmowy z TNN zakończyły się fiaskiem z przyczyn do dziś nieznanych, a wielokrotnie przekładany taping "nowego" Nitro nigdy się nie odbył to wszystkie te operacje miały jakiś cel. Czas więc powrócić do pytania, które zadałem na początku tego akapitu, po co Vince miał podtrzymywać przy życiu twór, który niegdyś przyniósł mu takie straty? Odpowiedź jest banalnie prosta - po to, aby te straty odrobić, zarówno te doznane podczas poniedziałkowych wojen jak i wynikłe z samej transakcji zawartej z AOL TimeWarner. Tym bardziej, że teraz WCW pracowało dla niego, a w sobotni wieczór nie wpływałoby w żaden sposób na oglądalność flagowego Raw. Podczas pisania artykułu spotkałem się z opinią, że tak samo korzystne byłoby wrzucenie wszystkich pozyskanych zawodników na Raw i nakłonienie przez to fanów WCW do oglądania tegoż programu. Bzdura! Vince nie po to zainwestował w WCW, aby pozyskać tuzy pokroju Marka Jindraka czy Scotta Putskiego, bo takich zawodników mógł sam bez problemu wyhodować. Z całą pewnością zamierzał wycisnąć wszystkie korzyści z pozyskanych praw. Raw osiągałoby równie dobre ratingi z DDP i Steinerem jak i bez nich (nie mówię już o "gwiazdach" jakie wymieniłem w poprzednim zdaniu), tako więc nie byli tam potrzebni. Byli potrzebni w WCW, które musiało na siebie zarabiać, a nie oszukujmy się - McMahon grając na samych sentymentach fanów nie zbiłby kokosów. Federacja ta musiała żyć własnym życiem - udanym mniej lub bardziej - i na każdym kroku owe sentymenty przywoływać poprzez zachęcanie fanów do zakupu nowego t-shirta nWo czy kubka z Goldbergiem. Na te niecne zamiary jednak dowodów nie mam i są tylko i wyłącznie przypuszczenia, których do tej pory starałem się unikać opierając się wyłącznie na dowodach, które wyczerpały mi się w momencie zerwania rozmów z TNN i ucichnięcia spraw organizacyjnych dotyczących nagrań tapingów.

Przechodząc więc do konkluzji - dla prawdziwego fana WCW Vince na wespół z włodarzami AOL Time Warner uśmiercił federację 26 marca wraz z ostatnim Nitro, jednak z drugiej strony to Invasion angle ostatecznie pogrzebał szansę na reaktywację WCW - choćby pod szyldem WWF - dlatego więc warto zadać sobie pytanie o nutce filozoficznej - czy człowiek pozbawiony wszelkich funkcji życiowych to jeszcze istota ludzka czy już nie?


Korekta : Johniss

dodane przez Paweł Sobociński (nasjazz) w dniu: 04-02-2010 20:18:40

Udostępnij

Komentarze (5)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

To czekamy na więcej podobnej jakości tekstów

napisane przez xero w dniu : 05-02-2010

Artykuł bardzo dobry, miło było poznać całą historię upadku WCW. Poznałem dzięki temu sprawę, o której nie wiedziałem praktycznie nic. Oby powstało więcej takich historycznych artykułów.

napisane przez ajfan w dniu : 05-02-2010

Bardzo dobrze napisany artykuł. Konkretny i rzeczowy do tego odpowiednie podejście do sprawy. Jeżeli są różnego rodzaju spekulacje to tylko poparte faktami.
Osobiście nie znałem wcześniej szczegółów upadku WCW, więc odnoszę się raczej do samej formy, jednak artykuł czytało mi się szybko i sprawnie co dobrze rokuje na przyszłość. :)

napisane przez Krzak w dniu : 05-02-2010

Skończyłem czytać ten artykuł i muszę przyznać, że odwaliłeś kawał dobrej roboty. Dowiedziałem się wiele ciekawych rzeczy na temat WCW. Poziom samego pisania na konkretnym poziomie, dzięki ;)

napisane przez Longer w dniu : 06-02-2010

Właśnie przeczytałem ten świetny artykuł. nasjazz pisz więcej, bo piszesz naprawdę ciekawie, twój artykuł pozwolił mi dowiedzieć się dużo więcej niż wiedziałem i wybielić nieco niektóre osoby. Z niecierpliwością czekam na kolejne artykułu :)

napisane przez kuba154 w dniu : 06-02-2010

Reklama

Sondy

Ile federacji planujesz oglądać w 2019 roku? 1
2-3
4-5
6 i więcej
Tylko pojedyncze walki i gale
Nie będę oglądał wrestlingu

Komentarze i wyniki

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Twitter

Reklamy