Skąd wzięło się złoto? Historia Goldusta

- Jezus Maria, co sobie pomyśli Dusty? - zastanawiało się wiele osób, gdy 26-letni Dustin Rhodes zaczął paradować po ringach WWF w złotym makijażu i blond peruce na głowie. Dusty Rhodes był jednym z największych twardzieli w branży, chodzącą legendą. Tymczasem jego syna publiczność wyzywała od pedałów.

- Dustin, usiądź - takimi słowami zaczęła się telefoniczna rozmowa Vince'a McMahona ze starszym z braci Rhodes.

Był rok 1995 i 26-letni Dustin Rhodes od kilku miesięcy pozostawał bez pracy. Z WCW wyleciał po marcowym Uncensored, na którym on i jego przeciwnik złamali zakaz krwawienia wprowadzony przez Erica Bischoffa. Na nic się zdały tłumaczenia, że przecież tak było w skrypcie.

- Mam postać, która jest stworzona dla ciebie. Nazywa się Goldust - ciągnął Vince, powoli zagłębiając się w szczegóły. - Nosi szlafrok i perukę. Pochodzi z Hollywood w Kalifornii.

- Perukę? To trochę za wiele - pomyślał w pierwszej chwili Rhodes junior. Ale największy szok był dopiero przed nim. Rzeczywiście musiał usiąść.

- Vince ciągle powtarzał to słowo: androgeniczny. Nie wiedziałem, co to znaczy, więc zaraz po rozmowie sięgnąłem do słownika. Kiedy zrozumiałem, pomyślałem: o kurwa... - wspomina w jednym z wywiadów. - Ale po chwili zastanowienia mówię: okej, chcę to zrobić.

"Androgeniczny" znaczyło tyle, że Goldust miał być trochę kobietą, trochę facetem.

- Goldust to postać, która wyprzedziła swoje czasy. To nie był ani Goon, ani T.L. Hopper - komentuje Vince Russo. I faktycznie, epatujący seksualnością, noszący w sobie tajemnicę heel był nieporównywalnie inny od debiutujących w podobnym czasie hokeisty-wariata [Goon] i hydraulika [Hopper]. Attitude Era nie była jeszcze w planach, a ówczesny produkt WWF najlepiej określa słowo familijny. Goldust wyraźnie zaburzał istniejący porządek.

Jak najdalej od Dusty'ego

Jedna tylko rzecz nie dawała Dustinowi spokoju: czy Goldust to projekt na poważnie, czy też kolejna próba ośmieszenia jego ojca. Wszyscy pamiętali przecież Virgila, czarnoskórego lokaja Teda DiBiase, który swój ring name zaczerpnął od prawdziwego imienia Dusty'ego Rhodesa - Virgil Runnels. Tymczasem teraz on sam miał występować jako Goldust, w czym wielu doszukiwało się ukrytego odniesienia do gimmicku jego ojca z początku lat 70. - Stardust.

Bez względu jednak na motywy Vince'a, młody Rhodes wiedział, że potrzebuje Goldusta bardziej niż czegokolwiek innego. Był dla niego szansą, by w końcu zrobić coś na własny rachunek, coś niezwiązanego z nazwiskiem Rhodes.

Kiedy w 1988 roku jako niespełna 20-letni chłopak stawiał pierwsze zawodowe kroki jako wrestler, marzył tylko, by mówiono o nim "syn Dusty'ego" (zadecydowały o tym raczej względy rodzinne niż chęć zrobienia kariery na skróty). Kilka lat później, gdy zaczął odnosić coraz większe sukcesy, jego największym pragnieniem było uwolnić się od legendy swojego ojca.

- Czułem na sobie zbyt dużą presję. Zrozumiałem, że nigdy nie dorównam mojemu ojcu, że to po prostu niemożliwe - powiedział w dokumencie "The American Dream: The Dusty Rhodes Story".

Było coś jeszcze - w tamtym czasie ojciec i syn nie odzywali się do siebie. Poszło o Terri Runnels, żonę Dustina, której Dusty nigdy nie akceptował. - Puszcza się na prawo i lewo i zależy jej tylko na pieniądzach - mówił o niej za kulisami WCW. To jeszcze bardziej motywowało Dustina do pójścia własną drogą.

Zmiana planów

Początkowo Goldust miał być tylko ekscentrycznym maniakiem filmów. Mówiono o nim "bizarre" - dziwaczny, ale w żadnym wypadku gej. Charakterystyczny złoty makijaż wymyślił sam Dustin, a reszta leżała w rękach Vince'a Russo.

- Kupiłem kilka książek ze słynnymi cytatami z filmów i próbowałem dopasować je do różnych wrestlerów, którzy byliby przeciwnikami Goldusta - wspomina słynny writer w swojej książce.

Plany musiały jednak ulec zmianie, bo publiczność nie zareagowała na Goldusta tak, jak wszyscy się tego spodziewali. Ledwo postawił nogę na ringu, a halę wypełnił okrzyk: Pedał! Pedał! Dustin stał się nerwowy. Bał się, że klapa jest blisko. Pierwszy raz w życiu był heelem, co samo w sobie go przerażało, a tu jeszcze okazało się, że jego postać się zupełnie nie sprzedaje. Taki scenariusz powtarzał się przez kilka następnych tygodni.

W końcu na ratunek przybył Russo: - Dustin, idziemy za chantami. Zrobisz coś, co nie pozostawi wątpliwości, co do orientacji Goldusta.

Młody Rhodes nie chciał tego robić, ale nie bardzo miał wybór. Szybko jednak pozbył się poczucia zażenowania, bo okazało się, że pomysł Russo był strzałem w dziesiątkę, że publika w końcu reaguje na niego tak, jak on ją do tego prowokuje. - To było jak zapalenie światła w ciemnym pokoju - mówi po latach. Pierwszy raz poczuł się dumny z Goldusta.

Rodzice mówią "stop"

Vince McMahon oszalał na punkcie nowego Goldusta. Jim Cornette powiedział nawet, że to "najgorętszy heel w branży". Bardzo pochlebnie na jego temat wypowiadał się też ówczesny mistrz świata Bret Hart. - Goldust był jedną z lepszych postaci, jakie WWF wymyśliło od dłuższego czasu. Dustin robił świetną robotę, grając to obojnacze dziwactwo - pisze w swojej książce Hitman.

Był jednak jeden wrestler, który nie chciał mieć z Goldustem nic wspólnego - Razor Ramon. - Ten program oglądają moje dzieci. Nie chcę, żeby widziały, jak jakiś facet obmacuje ich ojca - tłumaczył. Interweniować musiał sam McMahon.

Feud obu wrestlerów był bardzo odważny, jak na tamte czasy. - Oglądałem walki Razora i dotykałem się. Wysyłałem mu róże od Goldusta. Raz nawet podszedłem do ringu i rozpiąłem swój strój, kiedy pokonywał swojego przeciwnika. Stałem tam, oblizywałem wargi. W końcu pokazałem wymalowane na klacie wielkie serce z napisem "Razor" w samym środku - opowiada Rhodes junior.

Na Royal Rumble 1996 Goldust pokonał Razora i odebrał mu IC title. Jego popularność rosła, a swoje apogeum osiągnęła w okolicach Wrestlemanii XII. To właśnie Goldust, jako jedyna gwiazda WWF, dostał zaproszenie do popularnego talk show Late Night with Conan O'Brien (wystąpił w gimmicku). Był mroczny, a jednocześnie obrzydliwy. Ludzie kochali go nienawidzić.

Goldust o WM XII: - Ta gala w końcu wyciągnęła mnie z butów mojego ojca i wrzuciła w moje własne buty. Po raz pierwszy poczułem, że mam własną tożsamość niezwiązaną z moim ojcem. Shawn i Bret mieli swój Iron Man match, a ja i Roddy Piper wystąpiliśmy tuż przed main eventem. To było niesamowite.

Dobra passa zaczęła się jednak odwracać, bo na WWF spadła masa krytyki. Oburzeni rodzice pisali w listach, że nie życzą sobie, aby ich dzieci oglądały Goldusta. Na postać młodego Rhodesa skarżyli się też gejowscy aktywiści. Vince coraz częściej cenzurował Goldusta, a to musiało się wiązać ze spadkiem w hierarchii. Tym bardziej, że Federacja zainwestowała w innego mrocznego dziwoląga - Mankinda.

Nowy Goldust

Degradacji Goldusta najgłośniej sprzeciwiał się Vince Russo. - Pytałem McMahona: dlaczego chcesz zabić najgorętszą rzecz jaką masz? Powiedział, że zewnętrzna presja była zbyt silna - zwłaszcza ta zza oceanu. Ja nie mogłem nic zrobić, Dustin nie mógł nic zrobić. Postać miała zniknąć.

Dustin i Russo przez wiele miesięcy szukali nowego pomysłu na Goldusta. W końcu ten pierwszy wyskoczył z pomysłem: the Artist Formerly Known As Goldust. - Miałem w głowie osobę, która pomoże Goldustowi stać się zwariowanym, dziwacznym typem. Rodzajem niewolnika. Miałem w głowie obrazek psa prowadzonego na smyczy z kneblem na ustach. Luna Vachon idealnie pasowała do roli Pani - wspomina.

Russo: - Hej, zdesperowani ludzie robią desperackie rzeczy. Co mam wam powiedzieć? Doszło do tego, że już sam nie wiedziałem, czym jest Goldust. Ta postać z tygodnia na tydzień była coraz bardziej powalona.

Skórzane stringi i biustonosz nałożone na zielony uniform, ćwieki, a na dokładkę czerwone włosy - to tylko jedno z wcieleń nowego Goldusta. Wyglądał teraz jak miłośnik sado-maso, zwariowany fetyszysta.

Młody Rhodes przyznaje, że w czasie, gdy wpadł na pomysł tej postaci, był w fatalnej kondycji psychicznej. Zniszczyły go alkohol i narkotyki. Złośliwi mówią, że to wszystko wyjaśnia, bo naprawdę ciężko byłoby wymyślić coś takiego, mając czysty umysł. Podczas jednej z narkotykowych podróży Dustin miał podobno powiedzieć Russo, że za milion dolarów zgodzi się zrobić sobie implanty piersi.

W maju 1998 roku Dustin Rhodes (jako on sam) spalił na Raw strój Goldusta, ogłaszając śmierć tej postaci i obwiniając Vince'a McMahona o stratę rodziny i szacunku. Jednak kilka miesięcy później Goldust powrócił. Zdążył jeszcze raz zdobyć IC title, pokonując Road Dogga.

Wkrótce potem odszedł do WCW, gdzie miał się wcielić w kolejny dziwaczny gimmick, który tym razem wymyślił ze swoim ojcem (panowie właśnie zażegnali spór). Postać nazywała się Seven, ale pojawiła się tylko raz, bo uznano ją za zbyt mroczną.

Dusty (na) Finish

A co naprawdę pomyślał Dusty? Podobno, gdy pierwszy raz zobaczył Goldusta, krzyknął: O żeż kurwa, mój syn nosi sukienkę! Czy był wściekły, jak przypuszczał Dustin? - nie wiadomo. Ale zszokowany na pewno. Jednak American Dream twierdzi, że szybko pogodził się z wyborem syna. W swojej książce pisze: - Kreacja, którą stworzyli Vince i Dustin była genialna, bo pozwoliła Dustinowi grać na emocjach oraz wyjść z mojego cienia i być zupełnie inną postacią. Byłem z tego dumny. I jeśli ktoś zapyta mnie, jak mogę być dumny z tego, że robił takie rzeczy, odpowiem: bo rozumiem ten biznes.

Dusty naprawdę polubił Goldusta. Kolegom w WCW mówił nawet, że być może wystąpi w teledysku Madonny (mało kto w to uwierzył).

Goldust wrócił do WWF w 2002 roku. Tym razem jako postać komediowa, a nie mroczna.

dodane przez SixKiller w dniu: 23-12-2013 16:06:53

Udostępnij

Komentarze (14)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Świetny artykuł Six ;) Szczególnie zainteresował mnie fragment z tą postacią odgrywaną przez Goldusta w WCW- Seven. Szkoda że nie pociągnięto tego pomysłu dalej gdyż naprawdę miała ona potencjał i klimat.

Znalazłem nawet vignette tej postaci

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=QWtXAtGJ4JQ[/youtube]

napisane przez TakerFanKrk w dniu : 23-12-2013

Krótko i na temat - dobra robota.

Ja Goldusta zawsze lubiłem. Im bardziej kontrowersyjny, tym lepszy. Jestem ciekaw, jak wielkie byłoby oburzenie, gdyby ten gimmick nawiedził dzisiejsze czasy. Pewnie większość osób teraz napiszę, że "spoko", "chętnie", "im bardziej odrealniony od PG, tym lepiej". Przed takimi postami, radzę przypomnieć sobie reakcje na Orlando Jordana w TNA, nad którym mało kto się zachwycał, a wiadomo, na kim się wzorowali. Ok, wykonawca nie ten, ale tam nie do aktorstwa większość miała pretensje.

Jeśli jednak mowa o pamiętnych momentach, niekoniecznie zdobytych pasach IC, to więcej takowych Goldust miał, gdy tonął w komedii. Tam też ciężko odmówić Dustinowi kunsztu. A jedno z lepszych prom - przynajmniej takie, do którego lubie wracać - to właśnie to pojedyncze wystąpienie jako Seven.

"Złoty" to najlepsze, co go mogło spotkać w tym biznesie. Wyznaczyło dalszą karierę, której pokłosiem był chociażby Black Reign. Sztampowy Dustin Rhodes daleko by nie zaszedł.

napisane przez N!KO w dniu : 23-12-2013

Artykuły z lat 80 i 90 zawsze czyta się przyjemnie, niezależnie od tego czy ktoś oglądał wrestling w tamtym czasie czy nie. Ja należę do tej drugiej grupy osób, ale swego czasu nadrabiałem gale WWF i trzeba przyznać, że Goldust był czymś jedynym w swoim rodzaju. Feud z Ramonem to był tak naprawdę przedsmak kolejnych lat, gdzie postać Goldusta szokowała chyba każdego. Wyobrażam sobie jak musiały reagować dzieci oglądające wrestling w latach 90. na tę postać. Zgadzam się też z tezą, że ten charakter to był strzał w 10 dla dalszej kariery Dustina. Mi osobiście postać Goldusta najbardziej podobała się właśnie w latach 96-97, gdzie obok była Marlena. Późniejsze wcielenie zupełnie do mnie nie trafiało, ale na szczęście po powrocie WWE postawiło na komedię, którą już myślę każdy dobrze pamięta. Goldust to był udany gimmick, ale mimo wszystko zawsze bardziej podobał mi się Mankind, głównie podczas starć z Takerem. Artykuł bardzo fajny, lekki, idealny przed świętami. Dobra robota. :-)

napisane przez MattDevitto w dniu : 23-12-2013

Promo klimatyczne, ale Sevenowi chyba nie wyszło na dobre, bo jeżeli się nie mylę, to jedną z przyczyn wycofania tej postaci były kontrowersje związanie z ukazanym w promie prześladowaniem dzieci.

Chociaż niezbyt pilnie śledzę wrestling to sprawa Goldusta jest nawet fascynująca. Goldust powracał do biznesu parokrotnie, ale zarówno jego przygoda jako Black Reign, jak i jego późniejsze powroty do WWE nie wzbudzały wielkiej ekscytacji wśród fanów. Nagle Rhodes wraca po raz wtóry i zaczyna może nie tyle zachwycać, co bardzo pozytywnie zaskakiwać. Dlaczego przez ostatnie lata tak się nie starałeś, Dustinie? :)

napisane przez K-PEL-K w dniu : 23-12-2013

Świetny artykuł, niezbyt długi, ale ciekawy.

Myślę że wielu wrestlerów i ich historie związane z gimmnickami mogłyby służyć za podstawę do pisania takich felietonów. Bo takie sprawy zawsze są ciekawe, szczególnie dla osób, które w tamtych czasach nie oglądały wrestlingu i mają małe pojęcie o tamtych czasach, a do takich osób zaliczam się i ja. O postaci Goldusta wiedziałem trochę, a pierwszy raz zobaczyłem go w TNA, gdzie również występował jako dziwaczna, pomalowana postać. Nie wzbudził wtedy mojej sympatii, zresztą do tej pory nie za bardzo go lubię, ale teraz jest to raczej spowodowane tym, ze pchają go TV ile wlezie. Ale nie odejmuję mu tego, ze pomimo swojego wieku jest świetny w ringu, lepszy od większości w WWE. Ok, chcę go dalej oglądać w ringu, ale nie tak często, bo od nadmiernego „oglądania” to i najlepsza dziewczyna się może znudzić. Te fragmenty z implantami za milion po prostu świetne. Ciekawe jak znokautowany mózg musiał mieć Russo w momencie, kiedy usłyszał to pytanie? A te nowe wcielenia Goldusta, po prostu cieszę się że nie widziałem go w cyckonoszu i stringach… to chyba za dużo dla normalnego człowieka :D

napisane przez Kowal w dniu : 23-12-2013

Nie wiem czy Six to zawarł (za tekst się wezme jutro), ale najlepsze w Homo-Bi-Trans postaci Goldasta było to, że był/jest on typowym twardzielem z teksasu który kontaktu z takimi osobami nigdy nie miał (przynajmniej do czasu przygody z WWF/E) więc tym większy szacunek za to jak odegrał i dalej odgrywa swoją role.

napisane przez PH93 w dniu : 23-12-2013

Dobra robota Six :-) Jako, że moja przygoda z WWE nie jest długa to Goldust zawsze był Goldustem (tym komediowym). Jakiś czas temu oglądałem Vintage Collection gdie była walka Dustina Rhodesa, a teraz dowiaduje się, że postać Złotego dosyć konkretnie ewoluowała. Znowu wiedza rozszerzona.

napisane przez filomatrix w dniu : 24-12-2013

Świetnie wykonana praca, Six :) Może to nie te święta, ale to stwierdzenie idealnie oddaje to jak go traktowałem - Goldust był dla mnie jak jajko - do zniesienia. Po tym tekscie, a dokładniej fragmencie w którym Goldust, pochłonięty przez narkotykowe demony, mówi o tym że jest gotowy sobie implanty sprawić ... zacząłem rozumieć emocje jakie targały Codym Rhodesem podczas tego proma kiedy był zwolniony ("...wsadzili go w złoty kolor i już nigdy nie był taki sam..."). Typowy Teksanin, którego tak pochłonęły "demony", że był gotowy stać się kimś ... androgeniczym, byle by wyjść z cienia ojca ... straszne. Postać nie do podważenia, ale człowiek który ją wtedy odgrywał miał nie równo pod sufitem.

Niemniej jednak wygląda na to że Złoty już się pozbierał, a my widzimy go w tv, w jednym z lepszych tagów w ostatnim czasie, ze swoim młodszym bratem - lepiej chyba Goldust sobie tego nie mógł wymarzyć.

napisane przez Jack Doomsday w dniu : 24-12-2013

Włąściwie wszystko zostało już powiedziane-dla mnie genialna pracka Six. Nie mniej jednak szkoda, ze trochę przykrótkawa, czytam czytam i nagle bach, kuńc. Przyznam , ze chciało by się jescze. Goldusta pamiętam tylko z komedi oraz tego fragmentu jego kariery gdzie przebierał się za różne dziwne stwory itp(to jego przemiksowane theme, ala wiartarka) Kompletnie nie kojarzę go z charakteru typowo mrocznego. Byłbym wdzieczny, jeśli ktoś uraczył mnie jakimiś dobrymi promami z poczatku kariery Goldusta. :)

napisane przez Caribbean Cool w dniu : 24-12-2013

Fakt, promo Sevena było dobre, ale tylko dlatego, że zostało wygłoszone na trupie samego Sevena :wink: To oczywiście niczego nie zmienia, podkreślam tylko, że wyszło tak przez przypadek. Moim zdaniem ten gimmick był bez szans na sukces. Pamiętacie Black Reigna w TNA? No właśnie, to Seven byłby czymś podobnym. Gdyby ta postać przeszła, to dziś wspominalibyśmy ją jako jeden z symboli upadającego WCW. Zaskoczyły mnie jednak dwie rzeczy. Pierwsza, że to Russo zablokował Sevena, bo gdybym nie wiedział, pomyślałbym, ze to on sam wymyślił ten gimmick (nie, nie dlatego, że wszystko co złe we wrestlingu utożsamiam z Russo, ale dlatego, że wcześniej zgodził się na coś takiego jak TAFKA Goldust). Druga, że Dustin wygłosił tak dobre promo, choć na pewno go nie czuł. Tak naprawdę musiał przecież wyśmiać swój własny pomysł. Tym większe brawa.

I zgoda, że Goldust to najlepsze, co mogło go spotkać. Dustin nigdy nie byłby drugim Dustym, bo choć był niezłym workerem, nie był tak charyzmatyczny jak jego ojciec, a poza tym zmieniły się czasy. System regionalny (w którym Dusty wyrósł na gwiazdę) upadł, a WCW miało już gwiazdy, które wyprzedzały popularnością młodego Rhodesa.

Nie mówię, że Dustin był kompletnie bez szans, ale na pewno nie był taką naturalną gwiazdą, że samo jego pojawienie się wystarczyło, by publika oszalała. Miał ten sam problem, co Curtis Axel czy Ted DiBiase Jr. - był synem wybitnego ojca. Dużo łatwiej miał Randy Orton, który co prawda też pochodzi z wrestlingowej rodziny, ale ani jego dziadek, ani ojciec, ani też wujek nie zrobili tak wielkiej kariery, by nie dało się ich prześcignąć.

Dzięki za komentarze i proszę o jeszcze :)

napisane przez SixKiller w dniu : 24-12-2013

Świetny, artykuł Six. Przykład Goldusta świetnie przedstawia, jaką ewolucję musiały przejść niektóre gimmicki. O ile uważam, że gimmick Goldusta jest jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek ''wynaleziono'', tak TAFKAG to dla mnie za dużo. Chyba jestem zbyt normalny :). Zamówiłem sobie wczoraj książkę Rhodesa, więc ten artykuł był dla mnie niezłym przedsmakiem.

napisane przez Sir Vade Ancelot w dniu : 24-12-2013

Dobry tekst. Wiedziałem że Goldust był o wiele dziwniejszy niż dzisiaj, choć nie oglądałem jego walk/segmentów z dawnych czasów i raczej nie zamierzam tego zrobić. Ale na pewno zgodzę się z tym, że ten gimmick był dla niego niejako zbawieniem. Żeby być zapamiętanym, trzeba się wyróżniać, szaraków nikt nie będzie wspominał. A tutaj mieliśmy dziwny, ale ciekawy charakter.

napisane przez aRo w dniu : 24-12-2013


Cytat: Sir Vade Ancelot

Zamówiłem sobie wczoraj książkę Rhodesa, więc ten artykuł był dla mnie niezłym przedsmakiem.


Nie chcę ci psuć świąt... :wink: Bazowałem na tej książce i owszem, można się z niej sporo dowiedzieć, ale... No niestety, jest "ale". Przede wszystkim Dustin miesza chronologię i czasem trzeba usiąść z Wikipedią i sprawdzić, co było najpierw, a co potem. Potem trzeba samemu wyciągnąć wniosku, bo te, które on sam przedstawił, się wykluczają. Na przykład, w jednym miejscu pisze, że przełomem był dla niego feud z Savio Vegą, bo to wtedy objawił się Goldust-gej, a w innym, ze tym Goldust-gej istniał już tak naprawdę w feudzie z Razorem trzy miesiące wcześniej. Potem pisze, że przełomem jednak była WM XII, która była po feudzie z Razorem, ale przed feudem z Savio. I tak dalej, i tak dalej... Więc tak jak mówię: wiele się dowiesz, ale wiele też czasu poświęcisz, żeby to wszystko sobie ułożyć w głowie. To nie jest książka, która się czyta sama, jak książka Jericho czy Pipera. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że dużo ciekawsza jest książka Dusty'ego Rhodesa.

napisane przez SixKiller w dniu : 24-12-2013

Dobra robota, Six. Szkoda że jeszcze nie wspomniałeś tutaj o tym, że specjalnie po to, by „złagodzić” kontrowersyjną postać Dustina i wyciszyć chanty „pedał” - dołączono do Goldusta właśnie Marlenę (Terri Runnels), a nawet był okres (nie pamiętam tylko czy trwało to jakiś czas, czy były to tylko sporadyczne przypadki), kiedy na ring wchodziła z nimi mała dziewczynka, co miało sugerować, że to ich córka (a więc jaki tam z niego pedał, ludziska?).
Ogólnie postać Goldusta miała też w swoich pierwotnych założeniach bardziej mroczne korzenie niż tylko „adrogeniczność”. Gdzieś czytałem, że geneza tego gimmicku miała początkowo sięgać do takich postaci jak Norman Bates (bohater „Psychozy”), który cierpiał na schizofrenię i biegał w kobiecej peruce, myśląc że jest swoją matką, a także głównego psychola z filmu „Milczenie Owiec” (nie mylić z Lecterem), który czuł się kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny. Niestety później WWF postanowiło pójść w komedię (a mogliśmy mieć coś na kształt Mankinda), co zabiło tą postać pod kątem pushu (wiadome było, że poza midcard coś takiego nie wypchną).
Ja osobiście bardzo ceniłem Runnelsa za odgrywanie pokręconych gimmicków, bo wychodziło mu to zawsze zajebiście (czy to chwalony Goldust, czy tyrany z błotem Black Reign, który miał spory potencjał i był świetnie grany przez Dustina, ale oczywiście TNA go zjebało swoim bookingiem). Goldust w ringu (choć wg mnie w WCW dawał lepsze walki niż u Vince’a) może i nie powalał (uważam, ze obecnie pokazuje tam lepszy wrestling niż za swoich młodych lat), ale aktorsko zawsze facet wymiatał.

napisane przez -Raven- w dniu : 24-12-2013

Reklama

Sondy

Ile federacji planujesz oglądać w 2019 roku? 1
2-3
4-5
6 i więcej
Tylko pojedyncze walki i gale
Nie będę oglądał wrestlingu

Komentarze i wyniki

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Twitter

Reklamy