Shoot!

Shoot!

Shootów w naszym kochanym biznesie było stosunkowo mało biorąc pod uwagę, że już w latach 1900-1920 było kilku promotorów, a przecież z czasem zarówno liczba federacji jak i ich rostery coraz bardziej wzrastały. Wrestling pojawił się też w Meksyku i w Japonii, a później nawet w Europie, ale to tak tylko tytułem wstępu, żeby pokazać iż zjawisko shootu jest naprawdę niewielkie. Wiadomo, że są shooty, są worki, ale są też akcje które bookowało się jak shooty, ale wszyscy mieli świadomość tego co się dzieje i takie coś nazywa się work-shootem. Możecie się więc spodziewać różnego rodzaju łamania kayfabe lub czegoś co było na granicy tego co przewidywał scenariusz.


Pierwsze shooty w USA.


Jednym z pierwszych shootów o których mówiło się na początku istnienia tego biznesu była walka o pas wagi ciężkiej pomiędzy Stanisławem(Stanislaus) Zbyszko a Waynem Munnem. Zbyszko nie był za bardzo zadowolony z tego jak zarządzana jest federacja i postanowił zabawić się w prawdziwą walkę w ringu. To co najbardziej irytowało Staśka to fakt, że Munn to były futbolista i nie chciał zajobbować komuś takiemu i mimo ustaleń nie chciał oddać walki. Mało tego, kilka razy pinował niedoświadczonego rywala, a zdezorientowany sędzia kompletnie nie wiedział co robić. Jak się okazało później Zbyszko był w zmowie z Tonym Strecherem(bratem Joe Strechera, który prowadził promocje Gold Dust Trio) i wcześniej odebrał kasę za takie, a nie inne zachowanie i później odszedł do konkurencyjnej promocji. Według historyków po tym wydarzeniu było kilka kontrowersyjnych walk, ale żadna nie została tak naprawdę ujawniona i spokojnie było przez około 15-20 lat. W drugiej połowie lat 30 wrestlingowym biznesem w Ameryce Północnej kierowała grupa "Wrestling Trust". Było to kilku promotorów, którzy decydowali o losach najważniejszego pasa mistrzowskiego. Był to okres, który miał bardzo wielkie podłoże pod to jak wyglądał wrestling nawet kilkadziesiąt lat później. Shoot, który doprowadził do wielu zmian to kolejna walka w której jeden z zapaśników mimo wcześniejszych ustaleń robi coś zupełnie innego. Dick Shikhat podjudzany przez promotorów niezwiązanych z "wrestling trust" - panów Ala Hafta i Jacka Pffefera pokonał niedoświadczonego O'Mahoneya i rozpętała się prawdziwa burza. "Trust" podał Dicka do sądu, ale sam proces nawet nie dobiegł końca, bo Shikhat szybko pas stracił na rzecz Ali Baby. To jeszcze nie był koniec zamieszania, bo później Pffefer który sam zainspirował Shikhata zaczął knucie z "wrestling trust" i doszło do sytuacji, że kilku wrestlerów uznawało się za mistrzów, a promotorzy nie dali rady zorganizować walk, które sprawiłby, że pas zostałby zunifikowany. "Trust" krótko po tym zerwał wszelkie porozumienia i pojawiło się wielu promotorów z całych Stanów, którzy lokalnie organizowali gale wrestlingu. W ten właśnie sposób krok po kroku powstawał system terytorialny, który przetrwał kilkadziesiąt lat i został zdeklasowany dopiero przez imperium McMahonów.


Nowa era.


Kilkadziesiąt lat spokoju i systematycznego wzrostu popularności doprowadziło do tego, że wrestlerzy bardzo ufali poszczególnym federacją, ale wiadomo, że nic nie trwa wiecznie i znów pojawiały się pewne machlojki. Do sytuacji, którą tutaj opisze ostatecznie nie doszło, ale po prostu muszę o tym napisać, bo gdyby potoczyło się to odrobinę inaczej i trafiło na innego człowieka bardzo możliwe, że nie pisałbym nawet tego tekstu i zamiast wrestlingu interesowałbym się curlingiem. W styczniu 1984 roku Iron Sheik miał bronić swojego niedawno zdobytego pasa w walce z niesamowicie popularnym Hulkiem Hoganem, który jednym pstryknięciem palców potrafił porwać za sobą całą halę fanów. Kilka dni przed samą walką Sheik otrzymał jednak pewną propozycje od pana Verne'a Gagne, który w imieniu swoim, a także Jima Crocketta i Billa Wattsa zaoferował Sheikowi sporą kwotę, żeby ten tylko nie oddał pasa Hoganowi, a w samej walce miał potraktować go na tyle shootowo, żeby połamać mu nogę. Tutaj od razu trzeba zaznaczyć, że w tamtych latach Sheik walczył bardzo stiffowo, miał bardzo dobry background zapaśniczy, a wspomniany Gagne wprowadzał go do biznesu w USA będąc jego trenerem i właśnie dlatego wszystko wyglądało na idealny plan i wszystko miało zostać uznane za przypadek. Niestety(dla nich) trójka promotorów, która chciała zemścić się na McMahonie za to, że tak bardzo zmonopolizował rynek i zniszczył system terytorialny nie spodziewała się tego, ze Iron Sheik okaże się aż tak… lojalny. Mistrz poszedł z całą sprawą prosto do Vince'a, a ten serdecznie mu podziękował, a Hogan mógł zdobyć pas i mogła narodzić się Hulkamania! Najgorzej wypadł na tym biedny Sheik, który szanse odzyskania pasa dostał dopiero w grudniu, czyli prawie rok po całym zdarzeniu, a para Hogan/Vince miała być jego dłużnikami. Jak widać szybko ego wzięło górę, a sprawiedliwość i lojalność odeszły na dalszy plan. Niestety rok 1984 był dlatego biznesu bardzo mieszany. Z jednej strony wzrastała popularność dzięki takim gwiazdom jak Hogan, Piper, Flair, Andre, Rhodes czy już trochę później Savage, ale z drugiej coraz częściej pojawiały się walki w których coś było nie tak. Pojawiało się też coraz więcej oskarżeń, że to wszystko jest jedną wielką szopką, a walki są udawane i tylko głupi fani łykają wszystko jak młode pelikany. Jak się okazało bardzo uczulony był na to David Schultz, który zaatakował reportera Johna Stossela, bo ten podczas wywiadu wspomniał, że wrestling jest udawany. Dr. D kilka razy uderzył Stossela, a także ostro mu nazwymyślał, a cała sprawa trafiła później do sądu, bo reporter przez kilka tygodni cierpiał na bóle głowy i krwawił z ucha(filmik z zajścia do zobaczenia na youtube z tego co pamiętam, no chyba, że go usunęli jakiś czas temu). Wracając do walk trzeba wspomnieć o tym jak zaczynali w tym biznesie Road Warriors. Znani z tego, że sami często walczyli bardzo stiffowo i dawali młodszym zapaśnikom srogą lekcje pokory w ringu też zaczęli od mocnej walki w której to oni byli ofiarami. Ich przeciwnikami w tym momencie byli Larry Hennig i Jerry Blackwell, którzy na stiff młokosów odpowiedzieli shootową walka która po latach wspominał sam Animal. Ciekawa sytuacja miała też miejsce pod koniec lat 80 kiedy Lex Luger miał się spotkać z Bruiser Brodym w klatce. Wszystko szło bardzo sprawnie, ale w pewnym momencie Brody w swoim stylu zaczął walczyć bardzo stiffowo i uczył pokory Lugera, który był bardzo arogancki względem innych wrestlerów i od pierwszych dni w tym biznesie uważany był za strasznego narcyza. Lex w porę się zorientował, że coś jest nie tak i po prostu uciekł z klatki, żeby walka jak najszybciej zakończyła się dyskwalifikacją. Swoją drogą Brody wśród wielu miał opinie bardzo ostro walczącego wrestlera, który podczas brawlu siał postrach, ale na zapleczu mimo, że uchodził za wariata był podobno bardzo przyjazny względem ludzi. Szkoda, że swój żywot zakończył w taki sposób, bo był potencjał żeby stał się jedną z legend tego biznesu. Przypomnę, że na jednej z gal w Puerto Rico został zaatakowany nożem przez Jose Gonzaleza(Invader #1) i zmarł w drodze do szpitala. Fajny przykład shootowej akcji to sytuacja która swego czasu opowiadał Bobby Heenan. Kiedy był managerem Andre The Gianta ten dostał za przeciwnika Ultimate Warriora, który po prostu za bardzo wczuwał się w wykonywanie clothesline'ów i Andre aż tak się zdenerwował, że niespodziewanie podczas kolejnej próby wystawił wyprostowaną rękę i po prostu znokautował Warriora.


Japonia


Jeżeli chodzi o przypadki jakie miały miejsce w Japonii w czasach o których właśnie pisze to niestety trudno dowiedzieć się czegoś więcej o większej ilości przypadków. Niestety w USA są shoot interview, a w Japonii mogę opierać się jedynie na kilku walkach, zaledwie kilku notkach czy poszczególnych filmikach wyszukiwanych jakiś czas temu w internecie. Pierwszy shoot miał miejsce bardzo szybko, bo już w 1954 roku Masahiko Kimura miał zremisować walkę z Rikidozanem i dzięki temu program, który miał wyłonić pierwszego mistrza wagi ciężkiej w Japonii miał być rozłożony na kolejne tygodnie. Kimura w swojej książce opisał całą sytuacji i wyraźnie twierdził, że walka miała zakończyć się remisem, ale Rikidozan w decydujących momentach nie współpracował i ostatecznie walkę wygrał ku zdziwieniu wszystkich oficjeli. Po tamtym zajściu, którego dopuścił się Koreańczyk większość osobistości w Japonii bardzo uważała na kolejne tego typu zajścia i w szczególności uczulała sędziów na dziwne zachowanie zapaśników. Przez 30 lat obywało się bez większych zgrzytów, ale to właśnie wtedy nastąpiła era zapaśników, którzy zaczęli walczyć bardzo stiffowo. Pod tym względem niejako królował Akira Maeda, który zasłynął potem tym, że stoczył kilka walka na zasadach MMA i doprowadził do stworzenia takich federacji jak UWF czy RINGS. W ringu jako wrestler na pewno dał się we znaki Satoru Sayamie, który walczył wtedy w gimmicku Super Tigera. To na co sędziowie mieli uważać niestety wymknęło się spod kontroli a Maeda z Sayamą po prostu zaczęli się ze sobą bić. Kolejny raz Maeda złamał scenariusz kiedy zobaczył, że walczący z nim Andre The Giant nie jest do końca trzeźwy i postanowił dać mu nauczkę. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że Akira przez dłuższy czas kopał Gianta i dopiero interwencja Inokiego, który wbiegł na ring przerwała to starcie. Było to jedno z ostatnich ostrzeżeń jakie Maeda otrzymał od Antonio. Niestety nie minął roku, a w walce w której uczestniczyło 6 wrestlerów Maeda znów pokazał, że targają nim jakieś demony i po raz kolejny walczył nie tak jak powinien. Jako, że walka była w TV i była dość ważna dla całego storyline'u to nikt nie spodziewał się, że sprawy przybiorą taki obrót. Ofiarą został Riki Choshu(wymyślił Sharpshootera), któremu Maeda złamał obie kości policzkowe serią niezaplanowanych kopniaków. Inoki miał dość i wreszcie wyrzucił go z federacji, ale jako, że wszystko oglądali widzowie to Maeda stał się jeszcze bardziej popularny w Japonii, a jego shoot style stał się przez wielu naśladowany co doprowadziło do powstania kilku federacji wzorowanych na tym właśnie stylu walki. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce kilka lat później i jest to chyba ostatnia godna odnotowania akcja tego typu. Koji Kitao(ten sam którego w swojej książce opisywał Jericho pisząć, że walczył bardzo stiffowo, ale też dzięki niemu Chris był postrzegany w Japonii jako kawał twardziela, bo w ringu przed nim nie pękał) stanął naprzeciw Johna Tenty, czyli pana, który później w USA zasłynął serią katastrofalnych gimmicków. Dwaj byli sumici nie stworzyli za dobrego widowiska, a Kitao tak się zezłościł na brak współpracy Tenty, że zeszedł z ringu i wziął w rękę mikrofon. Tego nikt się nie spodziewał, ale Kitao zaczął nawijać, że wrestling jest udawany, a John Tenta to: "monkey crap of wrestling business". Jeżeli ktoś pamięta historie walki Hogana z Inokim o której wiele się mówiło i nawet po latach wiele osób pisało, że był to shoot to sprawa została rozwiązana. Kilka lat temu opisał to Antonio Inoki, który zdradził, że wszystko było zabookowane, a cały storyline miał pociągnąć za sobą jeszcze większe zainteresowanie publiczności i trzeba przyznać, że mu się to udało.


Shoot a mainstream lat 90.


W latach 90 było kilka shootów i to chyba tych najbardziej popularnych z Montrealem na czele. Dla przykładu Vince McMahon raz w szatni nie dogadał się w szatni z Nailzem na temat pieniędzy, a ten w ramach rewanżu postanowił trochę szefa przydusić co skończyło się dla niego zwolnieniem. Zupełnie niespodziewaną akcją popisał się np. Brian Pillman, który na jednej z gal Clash Of The Champions podczas walki z Eddiem Guerrero po prostu zszedł z ringu i zaczął ściągać marynarkę Bobby'ego Heenana. W tamtym czasie między tymi panami był lekki heat i większość myślała, że to co zrobił Pillman było zaplanowane, ale już reakcja Heenana, który zaczął przeklinać na wizji i który w moment oddalił się od stolika komentatorskiego sprawiły, że pojawiło się wiele znaków zapytania. Jak było naprawdę nie wiem do tej pory, ale biorąc pod uwagę fakt jak bardzo Brian wczuwał się w swój gimmick Loose Cannon(w sumie to nie musiał się nawet wczuwać) to wydaje mi się, że cała ta sytuacja zaplanowana nie była. Zaplanowane nie było też zwolnienie Nasty Boys, którzy mimo, że walk nie robili porywających to zawsze byli over z publiką i nie było z nimi problemu. Pechowy dla nich był fakt, że postanowili dać w ringu nauczkę Outsidersom, a jako, że ci mieli bardzo dużą władzę to o zwolnienie było bardzo łatwo. A wszystko się zaczęło od kilku za mocnych punchów Halla i bardzo szybkiego rewanżu pary Saggs/Knobbs którzy pokazali, że stiffowo potrafią walczyć jak mało kto. Zła współpraca z gwiazdą źle się skończyła także dla Stevena Regala, który chciał zrobić z Goldbergiem walkę odrobinę dłuższą i odrobinę mniej jednostronną. Komicznie wyglądały starania Regala i brak reakcji zielonego w ringu Goldberga, który robił wszystko według określonego schematu i nie potrafił improwizować. Rezygnacją w oczach Stevena i ostatecznie poddanie się zaplanowanej końcówce do tej pory wywołuje u mnie śmiech, choć samemu Brytyjczykowi do śmiechu na pewno nie było. Jednak to co działo się w WCW nijak miało się do tego co wydarzyło się w 1997 roku w Montrealu podczas Survivor Series. Niby o tej historii napisano już wszystko. Niby swoje zdanie przedstawiły wszystkie zainteresowane strony, a sam Shawn Micheals pierwszy raz przyznał się do tego podczas programu "Off The Record". Jedni o wszystko posądzają Harta, że jak na kogoś takiego jak on to zachował się źle i powinien bez żadnych kombinacji oddać pas Shawnowi, a nie czekać do kolejnego RAW. Druga strona posądza Vince'a, że ten zdradził Breta i razem Michaelsem i Hebnerem uknuł intrygę, która zniszczyła psychikę Breta na wiele lat. Może aż tak bym się nie rozpisywał, ale po obejrzeniu wielu shoot interview z naprawdę różnymi postaciami z tamtego okresu mam coraz więcej wątpliwości jak to było naprawdę. Coraz więcej pojawia się głosów, że o całym tym zdarzeniu wiedzieli praktycznie wszyscy poza Bretem i Owenem, a także Bulldogiem i Neidhartem. Wiele osób wyraźnie twierdzi, że Bret Hart zachował się po prostu śmiesznie i powinien to przyjąć jak mężczyzna, a nie przez lata płakać na temat tego w jaki sposób stracił pas. W moim osobistym mniemaniu był to shoot. Nie wydaje mi się, żeby Vince był aż tak genialny żeby to tak sprawnie zorganizować i przede wszystkim ukryć. Nie wydaje mi się, że przez tyle lat pozostawałoby aż tyle wątpliwości. Do końca prawdy nie poznamy chyba nigdy, bo każdy opisuje swój punkt widzenia, ale te różnorakie opinie naprawdę dają do myślenia. Trochę burząc chronologie trzeba też wspomnieć o kolejnym shootowym incydencie za który karę poniósł tak naprawdę tylko Triple H. MSG Incident, czyli czwórka przyjaciół którzy żegnają się ze sobą podczas house show wywołał na zapleczu niemało burzę. Hall i Nash nie ponieśli konsekwencji, bo odchodzili właśnie do WCW, a HBK był zbyt dużą gwiazdą i na karanie jego WWF nie mogło sobie po prostu pozwolić. Wszystko, więc musiał wziąć na swoje barki ten który wtedy w hierarchii znaczył najmniej. HHH poniósł karę dość dotkliwą, bo nie dość, że przegrał z Warriorem na WM w 12 sekund to jeszcze musiał obejść się smakiem podczas King Of The Ring, które pierwotnie miał wygrać. Czas jednak pokazał, że Hunter potrafił sobie to odbić i bardzo szybko stał się prawdziwą gwiazdą federacji. Mainstream to nie tylko WCW i WWF, ale w tamtym okresie też ECW, które może nie było aż tak medialne, ale jednak miało swój program w TV i zyskiwało coraz więcej fanów. Mieli w szatni wielu naprawdę hardcore'owych wrestlerów. Mieli świrów, ćpunów i alkoholików, ale jeżeli chodzi o shoot to pierwszy na myśl przychodzi tylko i wyłącznie Mass Transit. Zacznę od tego, że była zaplanowana walka w której Gangstas mieli się zmierzyć z parą D-Von i Axl Rotten, ale ten drugi w ostatniej chwili wypadł z karty z powodów rodzinnych i ECW szukało następcy. Zgłosił się 17 letni Eric Kulas, który przyglądał się show i który namówi Heymana, że śmiało może zastąpić Rottena. Jako, że był bardzo solidnej postury to Paul nawet nie pomyślał, że on nie ma skończonych 18 lat. Heyman chyba nie zdawał sobie sprawy, że nawet zabookowany squash może pójść nie tak skoro w ringu jest ktoś taki jak New Jack, który doprowadził do naprawdę mocnego krwawienia Kulasa i wypowiedział po walce kilka słów, które naprawdę wstrząsnęły zarówno publicznością jak i całą społecznością, bo mimo, że gala nie była w TV to Extreme Fan Cam zrobiło swoje. Najwięcej kontrowersji wywołały pierwsze słowa Jacka: "I don't care if the motherfucker dies". Wszystko to spowodowało, że planowane pierwsze PPV spod znaku ECW, czyli Barely Legal zostało przesunięte prawie o rok.


Wrestling coraz bardziej łagodny.


Łagodniejsze postacie, coraz mniej wyraziste charaktery i programy w TV, które były idealnie zaplanowane, a wszystkie próby jakichkolwiek wyskoków groziły bardzo dużymi karami. Tak pokrótce wyglądał wrestling od roku 2000. Można oczywiście wrócić na chwile do WCW, a nawet trzeba, bo wydarzyło się tam trochę kontrowersyjnych akcji, które przez lata były weryfikowane. Pierwsza z nich ta mniej ważna o której nie mówiło się aż tak wiele, bo nie rzucała się tak w oczy to Scott Steiner, który wygłosił heelowe promo na temat DDP i Kimberly i momentami jechał po bandzie i wiele osób uważa, że nie było to zaplanowane. Plotki na ten temat podsycił jeszcze fakt, że wszystko to przeniosło się do szatni i Steiner z Pagem urządzili sobie krótką "pogawędkę" z której obronną ręką wyszedł Steiner. Głównym zarzutem Scotta była praca w ringu Kimberly, która nie potrafiła przyjmować nawet najprostszych akcji. W każdym razie blado wypada ta sytuacja kiedy porówna się ją do tego co wydarzyło się na Bash At The Beach 2000. Jak naprawdę to miało wyglądać chyba się nie dowiemy nigdy, ale coraz więcej przemawia za tym, że był to work-shoot. Przypomnę, że Hogan nie chciał zajobbować Jarrettowi i odwoływał się do swojej klauzuli "creative control". Russo miał się zdenerwować i razem z Jeffem uzgodnili, że ten po prostu położy się przed Hulksterem, a ten go spinuję i tak też się stało. Ludzie którzy to oglądali pewnie od razu przypomnieli sobie sławetne Fingerpoke Of Doom, ale tym razem było inaczej, bo po tym jak Hulk opuścił ring wyszedł Russo i wygłosił shootowe(?) promo. Hogan twierdził, że był to shoot i złożył nawet pewien pozew do sądu. Bischoff z kolei w swojej książce opisuje to jako dobrze odegrany work. Z kolei Russo od początku twierdzi, że był to work i ostatnio w kilku shootach przedstawił na to konkretne dowody. Wychodzi więc na to, że jest to kolejna sytuacja z cyklu ile osób tyle punktów widzenia, ale akurat tutaj coraz mniej przemawia za Hoganem. A może po prostu był to work, ale Hogan przez to swoje ego i niechęć do jobbowania został tak ukarana? Moim skromnym zdaniem jest to bardzo prawdopodobna opcja. Od tamtego czasu nie było już jakichś konkretnych shootów, a łamanie kayfabe jeżeli już następowało to nie miała aż tak wielkiego wpływu na storyline. Na pewno czymś zupełnie nieistotnym dla ważniejszych feudów była walka w której Perry Saturn tak zezłościł się na Mike'a Bella, że o mało nie doprowadził do poważnej kontuzji jobbera, który tylko wykonywał swoją pracę, a został naprawdę brutalnie potraktowany. Saturn w shoot interview bardzo za to przepraszał i przyznał, że już wtedy miał bardzo duże problemy z narkotykami. Przypomina mi się też sytuacja w której Flair chciał pobić Bischoffa już w czasach WWE za to jak ten razem z Hoganem traktowali go w WCW, ale całą sprawę zdążył uratować Sgt. Slaughter i Flair musiał się ostro tłumaczyć przed Vincem. Kolejny mało znaczący motyw miał miejsce podczas mało znaczącej serii Tough Enough. Kiedy podczas jednej z gal SmackDown! Kurt rzucił wyzwanie na walkę chyba nie spodziewał się, że będą go musieli ratować sędziowie, którzy sprytnie odliczyli pin na Danielu Puderze. Chwile wcześniej Puder udowodnił, że bardzo szybko poskładałby Kurta i w błyskawicznym tempie doprowadził do Kimury. Ostatnim znanym przypadkiem z WWE jest chyba to co działo się na One Night Stand, czyli najpierw słowa Paula Heymana na temat JBLa, a później JBL ostro bijący Blue Meaniego na balkonie hali Hammerstein Ballroom. Od biedy można też wspomnieć o tym jak Samoa Joe shootowo skomentował kolejne "no show" Halla w TNA, czy też świetny work w wykonaniu Punka na który wielu marków z miejsca się nabrało. To chyba wszystko jeżeli chodzi o mainstream, ale warto też wspomnieć o bardzo głośnej akcji, która miała miejsce kilka lat temu w IWA-MS. Mike Levy, bo o nim tu mowa pojawił się niespodziewanie podczas turnieju Queen Of The Deathmatch i zmierzył się z jedną z twardszych kobiet w tym biznesie - panią Mickie Knuckles. Miał przegrać szybko, a Rotten wszystkim w koło opowiadał, że ten występ to tylko w ramach komedii, ale nie spodziewał się, że Levy trochę złamie scenariusz i postanowi powalczyć z Mickie trochę dłużej uderzając ją kilkoma stiffowymi punchami i kilkoma przedmiotami, a że był niedoświadczony to wszystko źle wyglądało i doprowadziło Mickie do furii. Walkę oczywiście wygrała, ale po jej zakończeniu na ringu pojawili się Devon Moore i Tank, którzy obok Rottena odpowiadali za booking gali i zaczęli ostro znęcać się na Levym. Dołączył do tego nawet Rotten i jego syn, a jako, że Levy odgrywał gimmick geja to sprawa jeszcze bardziej rozniosła się po internecie.


Shoot fighters.


Zainspirowany wieloma historiami o których czytałem i słyszałem chciałem wspomnieć o kilku zawodnikach dla których słowo shoot to zupełnie coś innego. Chodzi o kilku wrestlerów którzy uchodzą za najtwardszych w tym biznesie, a którzy w ringu po prostu robią to co do nich należy, ale jeżeli ktoś nadepnie im na odcisk poza ringiem to może skończyć się źle. Oczywiście daruje sobie osoby z przeszłością w MMA takie jak Shamrock, Severn, Abbott czy kilku zapaśników z Japonii ze wspomnianym już w tym tekście Maedą na czele. Największym twardzielem w historii tego biznesu jest uznawany i to dosłownie przez wszystkich Meng. Każdy podkreśla, że jest to niesamowita mieszanka spokoju, szybkości i siły co kilka razy mu się w życiu przydało. Trzeba też dodać, że jest to jeden z najbardziej lubianych wrestlerów na których nie można powiedzieć złego słowa, bo po prostu trudno znaleźć u niego jakieś negatywne cechy. Historie w których po barach potrafił pokonać 4 gości na raz to norma opowiadana przez wiele osób, ale też zawsze wszyscy wspominają, że Meng to okaz spokoju i nigdy sam nie zaczyna. Ciekawe co sobie myślał rekin, którego zabił gołymi rękami! Jego wieloletni tag team partner Barbarian to kolejny z tych, którzy pewnie śmiało daliby sobie rade na ringach MMA. Mało kto podskakiwał też do Andre, ale on ze względu na swoje gabaryty był w tego typu walkach niesamowicie groźny. Zupełną niespodzianką dla wielu może być w tym zestawieniu ktoś taki jak Harley Race, ale w wielu zestawieniach podczas shoot interview jest on wymieniany jednym tchem obok Menga. Chodzą słuchy, że w latach 80 i na początku 90 dał nauczkę wielu niedoświadczonym wrestlerom, a także szukającym rozrób w barach chojrakom. Sytuacja podobna do tej z Jimem Dugganem, który również uchodził za takiego fightera. Pewnie o kimś zapomnę, bo ten dodatkowy akapit załączyłem niejako w bonusie do całego teksu, ale myślę, że wiele osób zawsze zastanawiało się nad takim zestawieniem. Na pewno warto dodać takich zapaśników jak Bruiser Brody, Paul Orndorff czy Brian Pillman. Co ciekawe w ECW mało było takich o których opowiadało by się historie i chyba jedynym obok New Jacka(ale ten to przez różne wariackie akcje) był Tracy Smothers, który miał niesamowitą siłę w rękach i w połączeniu z całkowitym zryciem dawał bardzo niebezpieczną mieszankę. Co ciekawe pomysł WWF, czyli Brawl For All też było shootowy, ale Vince przez cały turniej był wściekły, bo nie spodziewał się, że Bart Gunn pokona po drodze wszystkich faworytów z Stevem Williamsem na czele.


PS: Jeżeli przypominacie sobie coś shootowego to walcie śmiało, bo chętnie sobie przypomnę coś o czym zapomniałem. Specjalnie ograniczyłem wątki na temat starć wrestlerów w szatni czy w hotelach takich jak np. starcie Sida z Arnem Andersona gdzie w ruch poszły nożyczki, bo podobnych krótkich bójek było po prostu za dużo, a wszystko to bardzo szybko można odszukać poprzez właściwą formułkę w googlach. Nie notowałem też interwencji fanów takich jak atak na Ravena, przewrócenie drabiny Eddiego itp. bo to nie wypływało od ludzi związanych z biznesem, więc nie miało tutaj racji bytu, ale jeżeli pamiętacie jakąś walkę w ringu albo storyline to piszcie, piszcie i jeszcze raz piszcie.

dodane przez Bonkol w dniu: 01-12-2012 00:15:38

Udostępnij

Komentarze (7)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Nie ma to jak lekcja wrestlingowej historii z samego rana ;) Od razu przypomniałem sobie walkę Goldberga z Regalem - markowałem wtedy temu pierwszemu i zastanawiałem się, dlaczego on tak się męczy z tym angolem :)

Domyślam się, że tego typu teksty wymagają sporo pracy i samozaparcia, więc... dzięki, że Ci się chciało napisać ten artykuł ;)

napisane przez Grishan w dniu : 01-12-2012

Twoje teksty są najciekawszymi chyba felietonami na Attitude, zapewne ze względu na dobór interesującej tematyki. Trzymaj tak dalej, czekamy na kolejne porcje wrestlingowej historii podanej w przystępnej formie zbioru ciekawostek ;)

napisane przez HrabiaZuo w dniu : 01-12-2012

fajny artykul, dziekuje. niby gdzies sie to slyszalo juz ale milo tak w skondensowanej formie otrzymac. good job

napisane przez Alacer w dniu : 01-12-2012

Ciekawy artykuł, dobrze poczytać o wszelakich kontrowersjach, jakie wywoływały shooty i ich wpływie na historię wrestlingu, także o tym co działo się za czasów prehistorycznych dla tego biznesu, czyli przed kilkudziesięcioma laty. Dzięki Bonkol.

napisane przez Bever w dniu : 02-12-2012

Shooty to jeden z najciekawszych aspektów wrestlingowego biznesu. Twój tekst w dobry, przekrojowy sposób opisuje ważniejsze wydarzenia tego typu. Ale widzę kilka większych i mniejszych braków - gdzie shoot Shanea Douglasa po wygraniu turnieju o NWA title i rzucenie pasa o ziemie połączone z tekstem, że jest to umierająca organizacja a byli mistrzowie mogą go pocałować w siedzenie? Gdzie "inwazja" XPW w LA na gali ECW Heatwave 2000? I gdzie związane z tym promo Roba Blacka wyświetlone na XPW TV, w którym odgrazał się pozwem sądowym w sprawie wymienionej sytuacji i wypomnienie Heymanowi prób opatentowania frazy extreme?

napisane przez Vaclav w dniu : 03-12-2012

Douglasa jakoś tak pominąłem, bo to od zawsze wyglądało mi to na work i bardziej kojarzy mi się to z paleniem pasa ECW na gali TNA czy wyrzuceniem pasa przez Maduse na Nitro. Bije się za to w pierś, że zapomniałem napisać o całej historii, która zaczęła się na Heatwave, bo całość miała być opisana w innym tekście i w tym zapomniałem o tym wspomnieć. W każdym razie zapisuje w kalendarzu, że wreszcie napisałeś jakiś komentarz. :twisted:

napisane przez Bonkol w dniu : 03-12-2012

Akurat miałem chwilkę czasu, to pomyślałem, że coś poczytam. Fajny tekst, świetna tematyka - wszystko, co się wiąże ze sprawami na BS, rzeczy, o których się w TV nie mówi, to jest to, co najbardziej mnie interesuje. Więcej takich tekstów, dobra robota :)

napisane przez aRo w dniu : 24-12-2012

Reklama

Sondy

Ile federacji planujesz oglądać w 2019 roku? 1
2-3
4-5
6 i więcej
Tylko pojedyncze walki i gale
Nie będę oglądał wrestlingu

Komentarze i wyniki

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Twitter

Reklamy