Breaking News: Brad Armstrong nie żyje...

Nikodem Włodek (N!KO)
Newsów: 259



Jak poinformowało WWE, na swojej stronie internetowej, Brad Armstrong - syn "Bullet" Boba, brat "Road Dogga" - został znaleziony martwy, w swoim domu dziś rano = miał 51lat. Brad jest najlepiej znany z WCW, a ostatni raz występował w roku 2006, podczas house show'ów odnowionego ECW. Tam również próbował swoich sił na stołku komentatorskim. WWE przekazuje wyrazy współczucia rodzinie Armstrongów.

dodane przez Nikodem Włodek (N!KO) w dniu: 02-11-2012 00:21:36

Udostępnij

Komentarze (7)

Skomentuj newsa

: : (opcjonalnie) :

Przeczytałem Armstrong i myślałem , że Scott (sędzia.)

napisane przez binio884 w dniu : 02-11-2012

Jeden z bardziej niedocenianych wrestlerów lat 90. W ringu potrafił bardzo wiele, niestety nie miał szczęścia do bookerów i zazwyczaj kończył w kretyńskich gimmickach jobbując na lewo i prawo. Najlepiej wspominam go z początku lat 90 w WCW kiedy jeszcze był używany przez federacje i kiedy mógł pokazać swoje umiejętności w kilku ważnych(dla niego) walkach. Najlepszy był jednak pod wodzą Cornette'a w SMW gdzie mógł w pełni rozwinąć swoje skrzydła. Szkoda, że większość zapamięta go głównie z głupich gimmicków jakie dostawał w WCW, bo jednak Arachnamana ciężko przebić... Wielka szkoda, bo mimo wszystko odszedł w młodym wieku. Czyżby kolejne samobójstwo? RIP.

napisane przez Bonkol w dniu : 02-11-2012

Ostatni raz widziałem go w ringu jako Buzzkilla podczas Nitro na początku 2000. Solidny wrestler, kiedyś nie mógł się przebić, dziś niektórzy z głównych rosterów w mainstream'ie powinni się od niego uczyć. Miał epicki theme jako Brad Armstrong w WCW...

napisane przez radiomagnetofon w dniu : 02-11-2012

Przeczytałem Brad i myślałem ,że Maddox(sędzie przez którego Ryback przegrał)

napisane przez xXx w dniu : 02-11-2012

Rest in Peace

napisane przez Xtreme Sky w dniu : 02-11-2012

Spoczywaj w pokoju.
Byłeś moim idolem w WCW.

napisane przez Artex w dniu : 02-11-2012

Gdy tylko Scott Norton poinformował na FB o śmierci Brada, zrobiło mi się bardzo przykro. Pamiętam go bardzo z dobrze z WCW. Był zbytnio niedoceniqony, głównie przez swoje durne gimmicki był swego rodzaju symbolem jobber-division, chociaż akurat jako Arachnaman był bardzo zabawny :)
Miło wspominam także jego feud z Berlynem... solidny ringowo zapaśnik, dający rade w walkach zarówno z cruiserami, jak i z tymi "trochę większymi". Niech spoczywa w pokoju.

napisane przez Euz w dniu : 03-11-2012

Reklama

Sondy

Ile federacji planujesz oglądać w 2019 roku? 1
2-3
4-5
6 i więcej
Tylko pojedyncze walki i gale
Nie będę oglądał wrestlingu

Komentarze i wyniki

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Twitter

Reklamy