AJPW Champion Carnival i NOAH Global League 2010 - porówna

Pisząc ten tekst chciałbym podsumować 2 wiosenne turnieje - prestiżowy AJPW Champion Carnival oraz NOAH Global League. Na wstępie zaznaczam, że nie oglądałem wszystkich walk, a wybierałem tylko te ciekawe. W obu ligach, wrestlerów podzielono na 2 bloki. W AJPW po 2 osoby z największą ilością punktów w każdym bloku awansują do półfinału. W NOAH natomiast do finału przechodzą bezpośrednio 2 najlepsze osoby z każdego bloku. Za zwycięstwo w walce blokowej zdobywa się 2 punkty, a za remis 1 punkt.

AJPW - 03-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 1
Inauguracja turnieju wypadła bardzo słabo. Samo zestawienie walk tego dnia było bardzo nieciekawe i nie można było się spodziewać dobrych walk. Żaden z pojedynków nie osiągnął nawet magicznych 3 gwiazdek, co naprawdę nie zapowiadało dobrze tego wielkiego turnieju. Jedynym ciekawym punktem tego dnia był Rene Dupree, który mimo, że zrobił zaledwie dwugwiazdkowy pojedynek z występującym w TNA KIYOSHIM, to pokazał się z bardzo dobrej strony. Chodzi tu głównie o stiff, którego nikt się pewnie nie spodziewał po byłym zapaśniku WWE.

#4: < Champion Carnival - Block B >
KIYOSHI vs. Rene Dupree - **
#5: < Champion Carnival - Block A >
Masayuki Kono vs. Ryota Hama - **1/4
#6: < Champion Carnival - Block B >
Masakatsu Funaki vs. Taiyo Kea - **3/4


AJPW - 04-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 2
Tu już było zdecydowanie lepiej niż poprzedniego dnia. Aż dwie turniejowe walki dobiły trzech gwiazdek. Najlepszym pojedynkiem okazał się bój między Masakatsu Funakim a Suwamą. Przed meczem spodziewałem się, że Suwama może wykrzesać coś z tego drewnianego fightera MMA, ale nie, że aż tyle! Funaki nie zaliczył żadnych botchy, dobrze sprzedawał bomby Suwamy i generalnie bardzo przyjemnie się go oglądało.

Drugą bardzo ciekawą walką był mecz Satoshi Kojimy z Seiya Sanadą. To był pojedynek stiffowych lariatów Kojimy i bardzo brutalnym suplexów młodego Sanady. Walka rozegrana w bardzo szybkim tempie, co zaowocowało trzema gwiazdkami na zakończenie. Sanada po raz kolejny pokazał, że i w przepełnionym entertianmentem AJPW, można znaleźć młody talent.

#2: Super Crazy & BUSHI vs. Kaz Hayashi & Hiroshi Yamato - **1/2
#4: < Champion Carnival - Block B >
Taiyo Kea vs. KIYOSHI - **1/4
#5: < Champion Carnival - Block A >
Satoshi Kojima vs. Seiya Sanada - ***
#6: < Champion Carnival - Block B >
Masakatsu Funaki vs. Suwama - ***1/2
#7: < Champion Carnival - Block A >
Ryota Hama vs. Minoru Suzuki - **

AJPW - 05-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 3
Trzeciego dnia mieliśmy jedną 3-gwiazdkową walkę i po raz drugi wystąpił w niej Seiya Sanada. Tym razem młodzieniaszek zabłysnął w pojedynku z byłym fighterem MMA - Masayukim Kono, który ostatnio również pokazywał się z bardzo dobrej strony. Niestety na tej gali nie popisał się Rene Dupree, który zrobił jedynie półtora gwiazdkowy mecz z Suwamą. Koheiowi niestety nie udało się wykrzesać niczego z Dupree w tym żałośnie krótkim pojedynku. Zawiedli także Kojima z Hamą. Ich walka w której ten pierwszy stracił pas została oceniona przeze mnie na prawie 4 gwiazdki, tutaj zrobili jedynie dwugwiazdkowy mecz.

#4: < Champion Carnival - Block A >
Masayuki Kono vs. Seiya Sanada - ***1/4
#5: < Champion Carnival - Block B >
Suwama vs. Rene Dupree - *1/2
#6: < Champion Carnival - Block B >
Satoshi Kojima vs. Ryota Hama - **


AJPW - 07-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 4
Czwartego dnia znów zaimponował mi Masayuki Kono. Tym razem wrestler ten walczył z głównym faworytem do wygrania turnieju - Minoru Suzukim. Walka była świetnym połączeniem umiejętności fighterskich obu panów z doskonałym i brutalnym stiffem. Gdyby tylko trochę szybciej się rozkręciła i miała szybsze tempo, można by było dać jej nawet ocenę w okolicach 4 gwiazdek.

Klapą tej gali była walka Dupree z Taiyo Kea. Maunakea Mossman przeważał przez 90% tego pojedynku, zjadając swojego przeciwka popisowymi plexami. Debilizm bookerów jednak dał się we znaki i Dupree pomagając sobie linami, w typowym dla WWE stylu pokonał hawajskiego zapaśnika. Po tej walce już byłem pewien, że Kea na nieszczęście dla AJPW zostanie w mid-cardzie i jeszcze na jakiś czas da sobie spokój z main eventami.

#5: < Champion Carnival - Block B >
Rene Dupree vs. Taiyo Kea - **
#6: < Champion Carnival - Block B >
Masakatsu Funaki vs. KIYOSHI - **1/2
#7: < Champion Carnival - Block A >
Minoru Suzuki [Pancrase Mission] vs. Masayuki Kono - ***1/4

AJPW - 09-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 5
Tego dnia mogliśmy zobaczyć najlepszą turniejową walkę. Nie osiągnęła wprawdzie 4 gwiazdek ale było bardzo blisko. Mowa tu o meczu Satoshiego Kojimy z Minoru Suzukim. Po pierwszym z zapaśników spodziewałem się, że da z siebie 110%, ale po MiSu ? Zawodnik pokazał, że jest w o wiele lepszej formie niż przed rokiem i teraz gdyby wygrał turniej, nikt nie miałby do niego zastrzeżeń.

#6: < Champion Carnival - Block B >
KIYOSHI vs. Suwama - **3/4
#7: < Champion Carnival - Block A >
Minoru Suzuki [Pancrase Mission] vs. Satoshi Kojima - ***3/4

AJPW - 10-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 6
Przedostatniego dnia miałem walkę, na którą czekałem od samego początku Champion Carnivala - Suwama vs. Taiyo Kea. Walka nie była do końca taka jaką chciałem żeby była, ale mimo wszystko oglądało mi się ją przyjemnie. Dużo dramaturgii, wzajemne kickoutowanie i kontrowanie finisherów, brutalny stiff i duża różnorodność. Do ostatniej chwili nie było wiadome kto wygra za sprawą nearfalli. Po drugim Last Ride'ie, Taiyo nie udało się podnieść i tym samym do półfinału awansował zwycięzca turnieju z sprzed 2 lat.

#5: < Champion Carnival - Block A >
Masayuki Kono vs. Satoshi Kojima - **
#6: < Champion Carnival - Block B >
Suwama vs. Taiyo Kea - ***1/4

Tabelka przed finałową galą:

BLOCK A

Minoru Suzuki - 6
Masayuki Kono - 5
Ryota Hama - 4
Satoshi Kojima - 4
Seiya Sanada - 1

BLOCK B

Masakatsu Funaki - 7
Suwama - 5
KIYOSHI - 4
Rene Dupree - 2
Taiyo Kea - 2

AJPW - 11-04-2010 - "CHAMPION CARNIVAL" - dzień 7 - FINAL DAY
W pierwszym półfinale spotkali się dwaj byli zawodnicy MMA - Masayuki Kono oraz niemądrze pushowany Masakatsu Funaki. Walka nie była specjalnie dobra, ale obaj panowie bardzo się starali i było widać, że obu bardzo zależało na walce finałowej. Mecz wyróżniał się przede wszystkim stiffem, który ostatnio jest bardzo często obecny w AJPW. Ostatecznie mecz wygrał Masakatsu Funaki, co dla mnie jest niezrozumiałe. Zapaśnik ten niecały rok temu wrócił do wrestlingu, potrzymał niezasłużony pas tag teamów z Mutohem, botchował i botchował a gdzie zaszedł to widać. Niestety entertainment wziął przewagę nad umiejętności i bardzo przeciętnego zapaśnika musieliśmy oglądać w finale.

W drugim z półfinałów, w którym spotkali się Suwama oraz Minoru Suzuki mieliśmy bardzo dobrą walkę, ale niestety z przewidywalnym wynikiem. Brak pushu przez ostatni rok dla Suwamy, oraz feud Minoru z finalistą Funakim, pokazywał jasno, że to oni dwaj muszą się spotkać w finale. Niespodzianki nie było i to własnie Minoru dostal szansę obrony tytułu sprzed roku. Mecz był zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Była dramaturgia, brutalnie suplexy, stiffowe lariaty i bardzo dobra końcówka.

Przed finałową walką doszło do obrony AJPW Jr. Heavyweight Title między Kazem Hayashim (c), a BUSHIM, który do tej walki przygotowywany był pod okiem Super Crazy'ego, któremu nie powiodło się w walce z Hayashim. Znany z występów m.in w WCW - Kaz Hayashi, ostatnie 2 lata miał bardzo udane. Mogę śmiało powiedzieć, że widziałem jego wszystkie walki w ramach AJPW Jr. Heavyweight Title i wszystko stały na wysokim poziomie. Mecze takie jak z Minoru, czy Shujim Kondo już na długo pozostaną w pamięci fanów puroresu. Co ciekawe, Hayashi wziął udział w poprzedniej edycji Champion Carnivalu i doszedł aż do finału, gdzie poległ w walce z Minoru Suzukim. Walka Kaza z BUSHIM od samego początku obfitowala w róznej maści spoty wysokiego ryzyka. W początkowej fazie walki, co ciekawe z lepszej strony pokazał się BUSHI, który w bardzo wymyślne sposoby próbował spinować swojego przeciwnika. Gdy walka się wyrównała było już tylko lepiej. Kaz pokazał luchadorowi co to jest tak na prawdę stiff, kopiąc go brutalnie w twarz. Akcja od początku do końca przyniosła bardzo wysoką ocenę, co już jest standardem w walkach o ten pas.

Masakatsu Funaki vs Minoru Suzuki - na japońskich fanach taki finał wywoływał dreszcze na plecach, mnie jednak specjalnie to nie pociągnęło, bo znałem drogę Funakiego do main eventów i uważam, że jest wielu innych zapaśników, którym ten finał bardziej się należał. Suzuki dostał się zasłużenie do finału, co już wcześniej podkreślałem. Obaj wrestlerzy zostali bardzo ładnie przywitani przez fanów podczas wejścia na ring, jednak podczas walki cheerowano jedynie Suzukiego. To właśnie Minoru był "Panem" tej walki, to on był głównym konstruktorem akcji i to on pokazał wrestling na zdecydowanie wyższym poziomie. Przed walką nie znałem wyniku tego pojedynku i każdą akcję bardzo przeżywałem. Mimo, że mecz był momentami nudny, to należało go traktować z szacunkiem. Fajerwerków specjalnych nie było, z małymi problemami, ale jednak, zwycięzcą został Minoru Suzuki, który pokonał swojego przeciwnika po trademarkowym piledriverze. Z takiego wyniku bardzo się cieszę, jednak uważam, że MiSu w finale powinien pokonać Taiyo Kea'e, Suwamę, lub nawet Masayukiego Kono.

#2: < Champion Carnival - Semi Final (1) >
Masakatsu Funaki vs Masayuki Kono - **1/2
#3: < Champion Carnival - Semi Final (2) >
Minoru Suzuki vs Suwama - ***1/2
#6: < AJPW World Jr. Heavyweight Championship >
Kaz Hayashi (c) vs. BUSHI - ****1/4
#7: < Champion Carnival - Final >
Masakatsu Funaki vs Minoru Suzuki - ***


Podsumowując cały turniej to wypadł od bardzo przeciętnie, a poziomem był bardzo zbliżony do poprzedniej edycji. Jeśli chodzi o minusy i plusy, to zdecydowanie było więcej tych pierwszych. Po pierwsze żałosnie bookowany został ówczesny posiadacz AJPW Triple Crown - Ryota Hama. Gość trzymający taki pas, spokojnie powinien awansować do chociażby półfinału, a bookerzy w kilka minut zajobbowali go Kojimie, którego Hama pokonał zdobywając pas. Do pozostałych minusów można zaliczyć także złe potraktowanie innych wrestlerów, którzy na tle całego turnieju stoczyli najlepsze dla oka pojedynki - mowa tu o Taiyo Kea, Kojimie czy Sanadzie, choć brak pushu dla tego ostatniego można wytłumaczyć brakiem doświadczenia wrestlingowego. Niesłuszny push dla Masakatsu Funakiego przeanalizowałem już wcześniej i nie trzeba już więcej dodawać. Plusów tego turnieju nie było dużo, z pewnością największym z nich jest wygrana Minoru, co w pewnym sensie mogło zakończyć jego słaby feud z Funakim, a rozpocząć przygodę z AJPW Triple Crown. Fajnie było zobaczyć w tym turnieju KIYOSHIEGO, który normalnie jest zawodnikiem TNA, oraz Renego Dupree, jedynego przedstawiciela jobberskiej stajni VooDoo Murderers. Gdybym miał gwiazdkowo ocenić cały turniej, to dostałby on **1/2, gdyż średnia ocen wszystkich walk, byłaby bardzo zbliżona do tej oceny.


Między 10 kwietnia a drugim maja w NOAH odbywał się turniej Global League, który systemem walk byl bardzo podobny do Champion Carnivala z AJPW i G1 Climaxu z NJPW. Jedyną różnicą między Global League a tymi dwoma turniejami, był brak walk półfinałowych, a do finału dostawało się 2 wrestlerów, mających nawjwiększą ilość punktów w swoim bloku.


NOAH - 10-04-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 1
Pierwszy dzień turnieju zapowiadał się bardzo obiecująco, nie tylko ze względu na walki turniejowe, ale na powrót byłego GHC Heavykyu Championa - Go Shiozakiego. Go, który pas stracił na rzecz Takashiego Sugiury, swój return match stoczyl przeciwko Naomichiemu Marufuji. Walka była bardzo wyrównana, Marufuji pokazywał po raz kolejny, że mimo iż nominalnie występuje w dywizji niżej, to potrafi walczyć z cięższym zapaśnikiem jak równy z równym. Mecz był przede wszystkim rozegrany w szybkim tempie. Głównym założeniem w walce był stiff, jednak Marufuji bardzo często próbował dusić swojego przeciwnika, co okazało się skutecznie, gdyż w trochę zaskakujący sposób wygrał ten mecz. Taka walka, na można powiedzieć - Pre-Show, przed tym co dopiero miało się stać okazała się doskonała i fanom zrobiła tylko smak na dobry wrestling.

Pierwszym turniejowym meczem, który obejrzałem był pojedynek Mohammeda Yone i powracającego niedawno do NOAH, jednego z najlepszych wrestlerów lat 90tych - Toshiakiego Kawady. Yone to wychowanek shoot-style'owej federacji BattlARTS, co nakręciło mnie na pokaz brutalnego wrestlingu. Kawada, który słynął przez całą karierę z niesamowitej brutalności, mimo swoich lat pokazał jak powinny wyglądać low oraz high kicky. Po poprzednich galach, na których Kawada wypadł słabo, nie spodziewał się niczego wielkiego, na dodatek Yone również nie prezentował się dobrze. Tu mieliśmy jednak pół-godzinny mecz z ogromem stiffu, finisherów a nawet high flyingu! Draw w tym meczu był bardzo dobrym rozwiązaniem a obaj zapaśnicy pokazali w całym meczu się bardzo wyrównanie.

Jesteśmy po dwóch świetnych walkach, a przed nami "wisienka na torcie" czyli pojedynek Kensuke Sasakiego i Juna Akiyamy. Jak pamiętamy, Akiyama w marcu ubiegłego roku gładko rozprawił się z Sasakim, przerywając jego streak jako GHC Heavykyu Championa. Jako, że tamta walka była przeciętna, tu spodziewałem się czegoś więcej - i tak się stało! Mecz od pierwszej minuty wbił mnie w fotel. Każdy niesamowity chops Sasakiego był kontrowany elbowem Akiyamy, każdy running knee Juna miał swoją odpowiedź w lariacie Kensuke. Mieliśmy także małą wojnę suplexów Sasakiego z exploderami Akiyamy. Walka zjadła na śniadanie ich pojedynek sprzed roku, a ja dodałem ją do listy 4-gwiazdkowych pojedynków.

#5: < Shiozaki return match >
Naomichi Marufuji vs. Go Shiozaki - ***3/4
#7: < Global League - Block B >
Mohammed Yone vs. Toshiaki Kawada [Freelance] - ***1/2
#8: < Global League - Block A >
Jun Akiyama vs. Kensuke Sasaki [Kensuke Office] - ****1/4


NOAH - 13-04-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 2
Po tak fantastycznym dniu można było oczekiwać kolejnych dobrych walk. Stało się to czego się spodziewałem, czyli kolejny 4-gwiazdkowy mecz! Naomichi Marufuji podejmował w nim Toshiakiego Kawadę. Nie wiem z czego zrobione są płuca Kawady, żeby w tym wieku i po takiej przerwie toczyć tak długie walki. Na dodatek mecz nie był ani trochę nudny. Było w nim wszystko to, co zawsze można oglądać w walkach tych panów.

#2: < Global League - Block B >
Naomichi Marufuji vs. Toshiaki Kawada [Freelance] - ****


NOAH - 17-04-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 4
W dniu trzecim nie bylo żadnych ciekawych pojedynków, a czwarty równiez zawiódł jeśli chodzi o obsadę. Jedynym wartym polecenia meczem była walka ówczesnego mistrza NOAH - Takashiego Sugiury z Kensuke Sasakim. Mecz niestety wypadł słabo, mimo, że spodziewałem się walki z okolic 4-gwiazdkowców. Walka była długa i nudna a zapaśnicy nie zrobili praktycznie nic bym mógł się zaciekawić tym pojedynkiem.

#2: < Global League - Block A >
Takashi Sugiura vs. Kensuke Sasaki - **1/4

NOAH - 18-04-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 5
Zszkowany formą Mohammeda Yone nie mogłem sobie pozwolić na opuszczenie jego walki z Marufujim. Tak jak i w poprzedniej walce wychowanka BattlARTS tak i tu Yone stanął na przeciw bardzo stiffowemu wrestlerowi. Spodziewałem się raczej gładkiego zwycięstwa tego drugiego po bardzo srogim pushu jakim został obdarowany, ale bardzo miło się zaskoczyłem. To nie Maru był w tym meczu główną postacią, a Yone. To Mohammed okazał się bardziej stiffowy, szczególnie w końcówce, w której prawie, że nie zabił Naomichiego swoimi kopami. Mecz okazał się bardzo dobry ze względu na nearfalle, których było bardzo dużo i obaj panowie mogli już szybciej rozprawić się ze sobą nawzajem. Każdy kto nie wierzył nigdy w umiejętności Mohammeda Yone, musi tą walkę zobaczyć koniecznie.

Drugim w miarę ciekawym meczem było spotkanie Bisona Smitha i Juna Akiyamy. Smith to bardzo porządny power-wrestler ale w tym roku jakoś niespecjalnie pokazywał się z dobrej strony. Akiyama natomiast od jakiegoś czasu jest świetnie dysponowany i często mogliśmy go oglądać w 4-gwiazdkowych walkach. Walka niestety była nudna i bardzo uboga jeśli chodzi o ciosy. Bison był w tym meczu cieniem samego siebie i widać było, że Akiyama bardzo się z nim męczył. Jedynym aspektem, który mógł przyciągnąć oko widza, było kilka exploderów Juna.

#6: < Global League - Block B >
Naomichi Marufuji Vs Mohammed Yone - ***1/2
#7 < Global League - Block A >
Bison Smith Vs Jun Akiyama - **

NOAH - 24-04-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 6
Takayama vs. Kawada to jedyna walka, którą postanowiłem obejrzeć na tej gali. Niestety wypadła bardzo słabo, a jej potencjał pozwalał na zdecydowanie więcej. Takayama, którego nazywam obecnie "Królem Stiffu" nie radził sobie z już chyba zmęczonym turniejem Kawadą. Ostatecznie walke oceniłem na lekko ponad dwie gwiazdki.

#3: < Global League - Block B >
Yoshihiro Takayama [Takayama-Dou] vs. Toshiaki Kawada [Freelance] - **1/4

NOAH - 25-04-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 7
W dniu siódmym to nie walki turniejowe były najważniejsze na gali, a pojedynek o GHC Jr. Heavykyu Championship. Yoshinobu Kanemaru, który jest chyba jedynym zapaśnikiem z głównego roseru NOAH, który przez ostatni rok nie nabawił się kontuzji, bronił pasa przeciwko znanemu z występów na amerykańskiej scenie niezależnej - Deliriousowi. Fanem tego drugiego nigdy nie byłem, ale w tej walce zaskoczył mnie całkiem pozytywnie. Mogę nawet powiedzieć, że nie było widać mocnej róznicy w umiejętnościach obu wrestlerów. Było kilka naprawdę mocnym nearfalli, ale stało się tak jak chciałem - wygrał Kanemaru, a ja zacząłem już czekać na jego pojedynek z KENTĄ.

Jedyną walką turniejową jaką wybrałem do oglądania była - Takeshi Morishima vs. Toshiaki Kawada. Walka obfitowała głównie w suplexy, z których słyną obaj panowie. Bardzo szkoda, że nie było żadnej wojny na backdropy a tych ciosów było zaledwie kilka. Ze stiffem było bardzo średnio i generalnie zawiodłem się na tej walce.

#6: < GHC Jr. Heavyweight Championship >
Yoshinobu Kanemaru (c) vs. Delirious - ***1/4
#8: < Global League - Block B >
Takeshi Morishima vs. Toshiaki Kawada [Freelance] - **1/2


NOAH - 02-05-2010 - "SPRING NAVIGATION" - dzień 8 - FINAL DAY
Do ostatniego dnia było naprawdę dobrze z walkami, a już na pewno zdecydowanie lepiej niż na Champion Carnivalu. Do rozegrania zostało jeszcze kilka ostatnich walk w blokach oraz finał. Pierwszą z ważnych walk na tej gali był mecz Yoshihiro Takayamy i Takeshiego Morishimy. Zwycięstwo Moriego w tej walce dawało szansę Kawadzie na wejście do finału. Tak się jednak nie stało i po bardzo zaciętym meczu do finału trafił Takayama. Pojedynek był rozgrywany w niesamowitym tempie. Ogrom stiffu wywołany był przede wszystkim brutalnymi uderzeniami Morishimy jak i kolanami, ktore lądowały na jego twarzy. Obaj zawodnicy to ponad 190-centymetrowe kolosy i każda stiffowa akcja wyglądała niesamowicie. Kolejnym wspaniałym aspektem tej walki były suplexy. Doskonałe backdropy Morishimy i dwa robiące niesamowite wrażenie Everest German Suplexy Takayamy, którymi i tak nie udało się pokonać Moriego. Morishima został powalony dopiero serią kolan na twarz. Gdyby walka potrwała dłużej o 5 minut to z pewnością bym ją ocenił na ponad 4 gwiazdki.

Drugim i zarazem ostatnim blokowym meczem w tym turnieju była walka Takashiego Sugiury z Junem Akiyamą. Sugiura już wcześniej został pozbawiony szans na finał, ale jego zwycięstwo w tej walce dawało awans Kensuke Sasakiemu. Walka przerosła moje najśmielsze oczekiwania, bo Sugiura od pewnego czasu wydawał mi się jakiś słabszy niż za czasów gdy walczył w mid-cardzie. Niesamowite w tym meczu było to jak obaj zapaśnicy rozumieli się w ringu. Takashi to wrestler, który potrafi się podpasować pod każdy styl i w tym meczu zrobił to bardzo dobrze. Przyjął kilka wyglądających naprawdę źle kolan ale i sam potraktował Akiyamę swoimi butami. Innym stiffowym motywem w tej walce była mini-walka obu wrestlerów na slapy. Nie trwała może ona tak długo jak w meczu Sugiury z Sasakim, ale i tak była wykonana w bardzo dobrym stylu. Wszystko to było jednak niczym przy wymianie germanowo-exploderowej, która zrzuciła mnie z fotela mówiąc w przenośni. Ostatecznie po wykonaniu Sterness Dust Alpha do finału przeszedł Jun Akiyama, gdzie na niego czekał już Takayama. Pokonanie ówczesnego mistrza Sugiury, mogło zrobić wrażenie na Takayamie.

Tabelka przed finałową walką:

BLOCK A

Jun Akiyama - 8
Kensuke Sasaki - 7
Takashi Sugiura - 6
Bison Smith - 4
Takeshi Rikioh - 3
Takuma Sano - 2

BLOCK B

Yoshihiro Takayama - 7
Toshiaki Kawada - 6
Mohammed Yone - 5
Takeshi Morishima - 5
Akitoshi Saito - 4
Naomichi Marufuji - 3


Przed finałowym pojedynkiem odbyła się jeszcze jedna ciekawa walka. Naomichi Marufuji & Atsushi Aoki vs. Go Shiozaki & Shuhei Taniguchi. Na nieszczęście nie trwała zbyt długo i nie była specjalnie dobra. Najbardziej elektryzującym momentem tego meczu było jego zakończenie, a dokładniej wykonanie Wrist-Clutch German Suplexa przez Shuheia Taniguchiego. Był to chyba najbardziej efektowny cios jaki widziałem w tym roku na japońskich ringach.

Yoshihiro Takayama vs Jun Akiyama - tak wyglądało finałowe zestawienie. Niestety dużo o tej walce nie napiszę, bo była po prostu słaba! Gdy obaj zawodnicy rozkręcali się w 14 minucie meczu, Takayama wykonał drugi Everest German Suplex i spinował Akiyamę. Nie spodziewałem się tego tak wcześnie, bo Jun był zupełnie niewidoczny i poza kilkoma kolanami niczym nie zaskoczył Takayamy. Wielka szkoda, że ta walka została tak pogwałcona bo aspiracje były na conajmniej 4 gwiazdki.

#4: < Global League - Block B >
Takeshi Morishima vs. Yoshihiro Takayama - ***1/2
#5: < Global League - Block A >
Takashi Sugiura vs. Jun Akiyama - ****
#7: Naomichi Marufuji & Atsushi Aoki vs. Go Shiozaki & Shuhei Taniguchi - ***
#9: < Global League - Final >
Jun Akiyama vs. Yoshihiro Takayama - **1/4

Podsumowując ten turniej, to wypadł on o wiele lepiej od swojego bardziej prestiżowego odpowiednika z AJPW. Obyły się tu aż trzy, conajmniej 4-gwiazdkowe pojedynki w tym dwa turniejowe. Obsada ligi również prezentowała się lepiej od tej z AJPW, choć Takuma Sano czy Bison Smith to pomysły chybione. Generalnie jedynym i największym minusem tej gali jest walka finałowa, która mnie załamała. Samo zwycięstwo Takayamy uważam za trafiony pomysł. Yoshihiro jest w dobrej formie i jako pretendent do walki o GHC Heavykyu na papierze wygląda bardzo dobrze. Cały turniej oceniam na *** co daje o połowę lepszy wynik od Champion Carnivalu.

dodane przez Euz w dniu: 10-09-2010 00:20:40

Udostępnij

Komentarze (0)

Skomentuj stronę

: : (opcjonalnie) :

Reklama

Sondy

Ile federacji planujesz oglądać w 2019 roku? 1
2-3
4-5
6 i więcej
Tylko pojedyncze walki i gale
Nie będę oglądał wrestlingu

Komentarze i wyniki

Kontakt

Poznaj redakcję portalu.

Napisz do nas: redakcja@attitude.pl

Twitter

Reklamy